Wieżyca zachwiała się w posadach

„Witam, chciałbym poinformować, że została podjęta decyzja o wycofaniu drużyny z I ligi. Za wszystko dziękuję i przepraszam. Wójt Stężycy” – sms-y o takiej treści otrzymały dzisiaj siatkarki Wieżycy 2011.Decyzja zarządu klubu zapadła teraz, ale zastanawialiśmy się nad nią już od pewnego czasu. Wolałem też od razu rozesłać wiadomości o niej do dziewczyn – mówi Tomasz Brzoskowski, wójt gminy, a jednocześnie menedżer zespołu, który ma jednak zagrać w najbliższą sobotę. Zmierzy się na własnym parkiecie ze Spartą Warszawa i już dwa wygrane sety (a nawet jeden, z korzystnym bilansem małych punktów) zapewnią mu utrzymanie na zapleczu ekstraklasy.
Brzoskowski precyzuje, że wycofanie ma nastąpić po sezonie. – To narastało już wcześniej, dyskutowaliśmy o tym, a przez ostatnie trzy dni biłem się z myślami. Naprawdę mnie to boli, ale uważam, że postąpiliśmy właściwie – zwierza się człowiek, który przez dwa lata był animatorem budowania wyczynowej siatkówki w gminie, tworzył jej finansowanie – na bazie środków samorządowych i sponsorskich – a przy pomocy trenera Grzegorza Wróbla kreował ją również personalnie. Wiosną ubiegłego roku klub kupił najpierw miejsce w II lidze, a potem w pierwszej.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wójt – który ze względów ustawowych nie mógł być prezesem klubu, więc pełnił funkcję menedżera drużyny – podaje ogólne, nieco enigmatyczne powody obecnej decyzji: „Trybuny na meczach były pełne, ale nie ma aplauzu społecznego”, „Jestem zwolennikiem siatkówki, ale nie ma dla niej klimatu”, „Dziwne opinie się kształtowały”. – Mówię językiem politycznym, inaczej nie mogę – kwituje.
Pytany, czy nie wchodzą w grę kwestie funkcjonowania gminy, twierdzi stanowczo: – Gmina w tym wszystkim jest w porządku, niedawno otrzymała wyróżnienie. Bardzo dobrze stoi pod każdym względem, także finansowo, ma duże dochody. Zresztą to nie na niej spoczywał ciężar: w budżecie klubu na każdą złotówkę od gminy przypadało dwa złote od sponsorów. Generalnie, to nie pieniądze są tu powodem.
Na pytania o związek obecnej decyzji z przyszłorocznymi wyborami samorządowymi mówi, że nie miało to wpływu, a w tej chwili sam jeszcze nie wie, czy będzie wówczas kandydował.

Cała sprawa jest tym bardziej szokująca, że w środowisku siatkarskim coraz głośniej mówiło się, że w przyszłym roku Wieżyca chce liczyć się w walce o awans do Orlen Ligi. Klub miał sondować możliwość zatrudnienia zawodniczek oraz jednego z trenerów pracujących ostatnio w ekstraklasie. – To prawda, były takie rozmowy, plany rekonstrukcji – potwierdza wójt. – Nie ma jednak pełnej akceptacji. Już wcześniej pojawiały się głosy: „Może jednak lepiej wydać pieniądze na coś innego”.
Mimo wszystkich tych stwierdzeń, decyzja wyraźnie nosi pewne cechy emocjonalne, więc trudno ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że sytuacja się nie odwróci. Choć Tomasz Brzoskowski dwukrotnie pytany, czy jest jakaś możliwość jej zmiany, odpowiada: – Nic się już nie zmieni. To nie było spontaniczne, spirala się nakręcała. Będę jeszcze rozmawiał ze sponsorami, ale oni byli o tej ewentualności powiadomieni już wcześniej. Nie jest to też żadna gra psychologiczna z zawodniczkami. Poinformowałem je teraz o tej decyzji, bo wydaje mi się to bardziej właściwe i fair.
Tak czy owak, póki klub nie wyśle oficjalnego pisma o rezygnacji ze startu w przyszłym sezonie, sytuacja formalna pozostaje bez zmian. W najbliższą sobotę, o g. 17, Wieżyca zmierzy się ze Spartą, a po tym meczu zostanie z miejscem w I lub II lidze, a także z grupą siatkarek, które w ubiegłym roku podpisywały dwuletnie kontrakty. – To prawda, część zespołu miała takie umowy, ale one w większości wygasną. Były w nich klauzule, że może się tak zdarzyć, jeśli zajmiemy w lidze miejsce niższe od ósmego – twierdzi wójt.
– Jest mi żal, bo coś tutaj stworzyliśmy, ale woleliśmy zrobić coś porządnie albo wcale – podsumowuje.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.