Wisełka nie spływa po stromiźnie

Brakło bodaj tylko czerwonej kartki i gola samobójczego, a poza tym mecz, w którym Legia Warszawa zremisowała z ekipą „Białej Gwiazdy”, 1:1, spełnił wszelkie wymagania stawiane przez klasyk piłkarskiej ekstraklasy.

Ani zdobycz punktowa (5 plus jeden odjęty przez komisję licencyjną), ani pozycja w tabeli (dziewiąta) nie odzwierciedlają postawy wiślaków w tym sezonie. Tym bardziej nie oddawał ich gry wynik pierwszej połowy spotkania przy Łazienkowskiej, kiedy ulegali 0:1. Ondrej Duda po ładnym dryblingu szukał podaniem Nemanji Nikolicia, ale piłka odbiła się od nóg jednego z gości. Dopadł jej na 25. metrze Dominik Furman i uderzył bez zwłoki. Po drodze nastąpił jeszcze jeden rykoszet – od próbującego zablokować ją wślizgiem Arkadiusza Głowackiego – i tak wpadła do siatki.
To była 44. minuta, a wcześniej krakowianie z wyczuciem łapali przeciwników na spalonym w pobliżu własnej bramki, szybko zaczynali pressing po stracie z dala od niej. Z polotem poczynali sobie w ofensywie, konstruując m.in. akcję złożoną z kilkunastu podań, w większości na jeden kontakt, której – o ironio – Paweł Brożek nie zdołał uwieńczyć uderzeniem, kiksując w polu karnym.
Legioniści chwilami przejmowali inicjatywę, częściej cofali się i kontrowali. Zanotowali trzy celne strzały w siedmiu podejściach, a przyjezdni – jeden w sześciu.

Przede wszystkim jednak, wyśmienite było tempo gry i wydawało się, że po przerwie – wobec lejącego się z nieba tropikalnego żaru – oba zespoły za nie zapłacą.
Tymczasem konfrontacja stała się jeszcze bardziej pasjonująca i doszło do licytacji na procentowe prawdopodobieństwo niewykorzystania fantastycznych okazji. Zrazu Duda wypuścił prawą stroną Nikolicia, ten wyłożył jak na patelni Michałowi Kucharczykowi, który z sześciu metrów kopnął przed siebie, w słupek. Potem to Nikolić był w sytuacji sam na sam, mierzył tuż przy słupku, lecz Radosław Cierzniak końcami palców sparował na róg.
Te dwa wydarzenia przedzielił rzut karny, którego Wisła otrzymała po ręce Jakuba Rzeźniczaka. Tyle że Rafał Boguski trafił dokładnie tam, gdzie już kładł się Dusan Kuciak.
Rzeźniczak za tamto zagranie dostał tylko żółtą kartkę, a niedługo później nie został ukarany w ogóle dzięki przedziwnej interpretacji anatomii przez sędziego. Wszak podczas pojedynku z Wilde-Donaldem Guerrierem w narożniku pola karnego stoper schował obie dłonie za plecy, ale wystającym prawym łokciem zrobił wyraźny ruch i odbił dośrodkowywaną futbolówkę.

Nie wiodło się zawodnikom w idealnych sytuacjach, za to haitański pomocnik „Białej Gwiazdy” poradził sobie w dużo trudniejszej. Wyskoczył na plecy Łukaszowi Broziowi i efektowną główką sfinalizował ponawianą centrę Bobana Jovicia.
W ostatnim fragmencie obroty obustronnie nieco już zwolniły, dwukrotnie próbował jeszcze Nikolić, ale raz ładnie obronił golkiper, a w doliczonym czasie to Węgier spudłował.
Tym samym obie drużyny nie poniosły porażki, a Wisła nie spłynęła z żadnej ze stromych gór (wcześniej potykała się z mistrzem Polski, Lechem Poznań, a także w wyjazdowych Wielkich Derbach Krakowa). W przyszłą niedzielę, 16 sierpnia, o g. 18, czeka ją spotkanie na własnym stadionie z Lechią Gdańsk.
PAWEŁ FLESZAR

LEGIA Warszawa – WISŁA Kraków 1:1 (1:0)
Bramki: Furman 44 – Guerrier 64. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Rzeźniczak, Kuciak, Makowski – Guzmics, Burliga, Jankowski. Widzów: 26 141.
LEGIA: Kuciak – Broź, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski – Furman, Makowski – Guilherme, Duda (86. Prijović), Kucharczyk – Nikolić. Trener: Henning Berg.
WISŁA: Cierzniak – Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga – Uryga – Boguski (90. Cywka), Mączyński, Crivellaro (67. Jankowski), Guerrier – Brożek (71. Popović). Trener: Kazimierz Moskal.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.