Wróciłam, żeby grać w siatkówkę

Ubiegłosezonowi reprezentanci I-ligowych klubów, Wisły i AGH 100RK AZS szukają szansy kontynuowania kariery poza Krakowem.

Patrycja Gądek znad najdłuższej polskiej rzeki przeniosła się nad drugą w kolejności – Odrę. Zasiliła tamtejszy SMS II LO, który w minionych rozgrywkach był rewelacją drugiej grupy II ligi, jednak w play off nie zdołał przedostać się do fazy ogólnopolskiej. – Zabrakło nam siły ataku i teraz najbardziej to ją chcę wzmocnić – mówi szkoleniowiec opolanek, Patryk Fogel. Wyjaśnia, że poza Patrycją liczył w tej mierze na inną byłą wiślaczkę, a ostatnio zawodniczkę AZS UEK Kraków, Ewelinę Warzechę. – Ustaliliśmy wszystko; ze względu na ślub siostry miała dołączyć do nas po rozpoczęciu przygotowań. Jednak po przyjeździe i trzech treningach stwierdziła, że rezygnuje, bo siatkówka już jej nie sprawia frajdy – opowiada Fogel.
Tak jak i rok temu, jego drużyna przyjechał na obóz do Wieliczki. Swoje wrażenia na temat zajęć miała też Patrycja. – Było bardzo ciężko, w pewnym momencie zastanawiałam się, czy dam radę – zwierza się. – Wytrzymałam, poznałam dziewczyny i polubiłam je, z trenerem też się dogadujemy, więc jestem bardzo zadowolona, że tu trafiłam.

W Opolu mogła znaleźć się już przed rokiem; była na testach z kilkoma koleżankami, ale sprawa nie wypaliła. Potem wyjechała do Irlandii i jej losy mogły ułożyć się zupełnie inaczej. – Pewnie zostałabym tam na stałe – przytakuje. – Pamiętam jak czytałam w internecie informacje, że ta czy inna drużyna zaczęła przygotowania; było mi smutno, że sama nic nie robię. Nie widziałam jednak szans poważniejszej gry, planowałam studia w Irlandii.
Dopiero we wrześniu pozbierała się krakowska Wisła i szukała zawodniczek wszędzie. Kiedy do Irlandii zadzwonił nowy trener „Białej Gwiazdy”, Tomasz Klocek – Patrycja piszczała z radości. – Była to niespodzianka – jeszcze dziś śmieje się na wspomnienie tamtej rozmowy. – Nawet długo się nie zastanawiałam, tylko wróciłam do Polski, żeby grać w siatkówkę.

Bartosz Luks przez dwa ostatnie lata pełnił funkcję libero AGH 100RK AZS Kraków – najpierw w drugiej, potem w pierwszej lidze. Rozstania niezupełnie się spodziewał. – Wiosną miałem rozmowę z działaczami, którą mogłem odebrać jako dowód zainteresowania, sam też wyraziłem wstępną chęć dalszej gry – mówi. – W czerwcu brałem udział w treningach testowych dla nowych zawodników. A potem nie dostałem żadnej wiadomości, ani od zarządu, ani od trenera. Nie mam za złe, że ze mnie zrezygnowali, ale fajnie byłoby dowiedzieć się tego wcześniej, nie w lipcu.
Zgłosiły się do niego dwa drugoligowe zespoły z okolic Krakowa – Kłos Olkusz i Contimax MOSiR Bochnia. W tym pierwszym nawet ćwiczył przez jakiś czas. – Rozmawiałem z prezesem Kłosa i trenerem Contimaksu; ten drugi klub stworzył mi lepsze warunki – przekonuje Bartek. – Dojazdy? To akurat nie robiło różnicy; droga jest podobna. I takie samo rozwiązanie: zawodnicy jadą z Krakowa w dwa, albo trzy samochody, a kluby zwracają za paliwo.

Z Contimaksu do AGH 100RK powędrował natomiast Dawid Małysza, o czym pisaliśmy TUTAJ. Ekipy z Bochni i Olkusza spotkają się w następny weekend na turnieju w tym pierwszym mieście. Dla Kłosa będą to pierwsze sparingi przed sezonem. – Na razie się ukrywamy – żartuje prowadzący zespół Roman Socha. Do jego drużyny dołączyli Bartosz Kołodziej i Piotr Bogusiewicz, o których już pisaliśmy. Ćwiczą też z nią Kamil Parkitny, Wojciech Stach i Wojciech Furman. – Wszyscy prawdopodobnie będą grać u nas, ale pozostały jeszcze pewne kwestie do rozwiązania – tłumaczy Socha. – W przypadku tego ostatniego, który miałby być u nas libero, problemem jest pogodzenie siatkówki z pracą. A wiadomo, jak to jest u nas z pracą…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.