Wrona po kawie kracze głośniej

W jedynym meczu drużyn z tej samej ligi pierwszego dnia XV Mistrzostw Podkarpacia Koszykarzy gospodarz turnieju Sokół Łańcut pokonał meritumkredyt Pogoń Prudnik, 82:62.

Zderzenie pojęć Podkarpacie i Prudnik może wywoływać konfuzję. Żadne poważne przesunięcia geograficzne, ani administracyjne nie nastąpiły – Pogoń występuje w mistrzostwach gościnnie, dzięki niej można było rozpisać je na dwie grupy. – Szukałem dobrego, wolnego pierwszoligowca, a oni chcieli przyjechać, więc ich zaprosiłem – wyjaśnia trener Sokoła, Dariusz Kaszowski.
Stawką spotkania między jego podopiecznymi a prudniczanami było wielce prawdopodobne wejście do finału i miejscowi ruszyli do niego z kopyta, zaczynając od 8:0 po czterech minutach i z taką przewagą (24:16) kończąc pierwszą kwartę. Jerzy Koszuta, wychodząc wysoko w powietrze po raptownym zatrzymaniu, trafiał z półdystansu, równie skuteczny w tej odległości był Krzysztof Jakóbczyk. Kaszowski rotował dziesiątką zawodników, a kiedy Bartosz Czerwonka wkrótce po wejściu przedarł się pod kosz rywali i za plecami podał do Jacka Balawendra, opiekun Pogoni irytował się: „Już trzeci czy czwarty raz wjeżdżają nam do środka po minięciu”.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej odsłonie prowadzenie rosło – 30:18, 36:20, 38:21, 45:25 – za to w trzeciej ekipa z opolszczyzny zanotowała jeden z dwóch najlepszych okresów w konfrontacji. Docisnęła w obronie, wymuszając straty, a w ataku pozycyjnym obsługiwała wysokiego Tomasza Nowakowskiego. Przy stanie 50:37, miał osiem „oczek” zdobytych w 4,5 minuty (w tym dwa – wsadami i dwa – osobistymi), a poirytowany Kaszowski wykorzystał w tym czasie dwie przerwy. Goście zbliżyli się jeszcze na 50:39, kiedy pomachali im (składając się do rzutu za trzy) na pożegnanie Koszuta i Jakóbczyk. A gdy na starcie czwartej części przyjezdni z 64:41 zmienili zapis na 64:45, znowu z obwodu przestudził ich Krzysiek, teraz wraz z Tomaszem Pisarczykiem.
70:40 było najwyższym prowadzeniem Sokoła w tym spotkaniu. Malało już, gdy „Pisar” z rozmachem wkładał piłkę oburącz do kosza (75:50), a defensywna ambicja przeciwników i parę ich akcji z przodu (zwłaszcza Kacpra Stalickiego), zredukowały je jeszcze do 75:62.

Różnica nie przekroczyła bariery bezpieczeństwa, a sprawę zamknął zaskakującą „trójką” Rafał Kulikowski. Na ogół jednak prezentował swoje dobrze znane atuty, za to nowe oblicze pokazuje się jego zmiennik, Przemysław Wrona. Silniejszy, bardziej aktywny, chwilami nawet bezczelny. Wszedł na parkiet, wbiegł pod deskę, ukradł piłkę w zbiórce, porozpychał się z dwoma rywalami, zaliczył punkty i osobistego za faul.
Postęp to proces, a nie skok, zdarzyło mu się więc parę kiksów w rodzaju podania na aut, czy niepotrzebnego faulu, ale rekompensował to z naddatkiem walorami koszykarskimi. Zwód w lewo, zwód w prawo i zwieńczenie akcji cyframi 2+1, obrót z na koźle i prawy hak dziurawi obręcz. Nie zawsze aż tak spektakularnie, ale odnajdywał się przytomnie jeszcze nie raz, a kontrast z dawnym Przemkiem, nierzadko na boisku sprawiającym wrażenie rozespanego – aż kłuł w oczy.
– Dziękuję, cieszę się, że to widać. Oby tak w sezonie. Od miesiąca przed treningami i sparingami piję kawę – uśmiecha się 22-letni mierzący 205 cm center.
– Rozpuszczalną?
– No nie, mocniejszą!
– I to są właśnie efekty?
– Jak to po kawie…
Znaczenie kofeiny jest w jego przypadku na poły realne, na poły anegdotyczne, Przemek akcentuje już poważnie, że sporo dała mu praca wykonana na wakacjach, zwłaszcza na campie „Getbetter”. – Ćwiczyliśmy na siłowni, elementy koszykarskie indywidualnie, a potem były gierki – opowiada. – Do tego mieliśmy trochę rozmów. Dzięki nim i temu, co trener mi cały czas powtarza na treningach, pewne rzeczy trochę mi się poprzestawiały w głowie.

Podkarpacki czempionat powinien być coraz ciekawszy, w sobotę dojdzie m.in. do konfrontacji Siarki Tarnobrzeg z TBL i dysponującego bardzo mocnym składem pierwszoligowego Miasta Szkła Krosno, w niedzielę gwoździem programu będzie finał. Dzisiejsze wyniki i harmonogram na następne dni można znaleźć poniżej.
PAWEŁ FLESZAR

Relację z drugiego dnia mistrzostw można przeczytać TUTAJ, a z trzeciego – TUTAJ.

Grupa A
SOKÓŁ Łańcut – meritumkredyt POGOŃ Prudnik 82:62 (24;16, 21:11, 19:14, 18:21)
Sędziowali: Maciej Kotulski, Grzegorz Czajka, Tomasz Trybalski. Widzów: 200.
SOKÓŁ: Jakóbczyk 18 (2×3), Koszuta 15 (3×3), Kulikowski 11 (1×3), Pisarczyk 5 (1×3), Fortuna oraz Wrona 14, Czerwonka 6, Pławucki 6 (2×3), Klima 4, Balawender 3, Buszta. Trener: Dariusz Kaszowski.
POGOŃ: Nowakowski 15, Chmielarz 9 (1×3), Madziar 3, Leszczyński 2, Cichoń 2 oraz Stalicki 9 (1×3), Mordzak 6, Bodziński 7, Kasiński 6, Bogdanowicz 2, Moczulski 2. Trener: Tomasz Michalak.

Grupa B
MIASTO SZKŁA Krosno – STAL Stalowa Wola 111:52 (26:13, 28:18, 24:9, 33:12)
Sędziowali: Damian Myszka, Marcin Wajgiel, Grzegorz Sowa.
MIASTO SZKŁA: Rduch 27, Bręk 10, Pełka 9, Dłuski 5, Oczkowicz 2 oraz Małgorzaciak 19, Baran 15, Wyka 13, Galewski 11, Rak, Jaworski. Trener: Michał Baran.
STAL: Konieczny 15, Pawlus 6, Łabuda 5, Pietras 3, Chamera 2 oraz Szwedo 8, Karlik 8, Nowak 5, Golec, Czopor. Trener: Bogdan Pamuła.

SIARKA Tarnobrzeg – STAL Stalowa Wola 97:62 (27:15, 21:13, 28:7, 21:27)
Sędziowali: Maciej Kotulski, Grzegorz Czajka, Tomasz Trybalski.
SIARKA: Patoka 27, Zalewski 25, Młynarski 22, Pandura 19, Rycerz 4 oraz Wolski. Trener: Zbigniew Pyszniak.
STAL: Konieczny 21, Pietras 14, Szwedo, Łabuda 3, Wojtanowicz 2 oraz Czopor 7, Karlik 4, Nowak 4, Pawlus 4, Golec 2, Chamera 1. Trener: Bogdan Pamuła.

Sobota, 12 września
g. 14: Gimbaskets Przemyśl – Pogoń Prudnik (gr. A)
g. 16: Siarka Tarnobrzeg – Miasto Szkła Krosno (gr. B)
g. 18: Sokół Łańcut – Gimbaskets (gr. A)

Niedziela, 13 września
g. 10: o 5. miejsce (3. A – 3. B)
g. 12: o 3. miejsce (2. A – 2. B)
g. 14: o 1. miejsce (1. A – 1. B)
* turniej odbywa się w hali MOSiR w Łańcucie, przy ul. Armii Krajowej 57

Komentowanie zablokowane.