Wstążki we włosach potargał wiatr

W meczu kipiącym od walki i emocji, w którym było ponad 130 obron, siatkarki 7r Solnej Wieliczka pokonały Energetyka Poznań, 3:2, i umocniły się na pozycji lidera I ligi.

Pewien zaprzyjaźniony pies niżej podpisanego, mieszaniec owczarka niemieckiego z husky (od tego drugiego ma m.in. białe łaty na piersiach i zielone lampki zapalające się czasem w oczach) reaguje na nieoczywiste sygnały. Kiedy w rozmowie między ludźmi padnie słowo „spacer”, wyjście na pole jest dla niego równie bezdyskusyjne, jak to, że gdy tylko świtaniem zauważy pierwsze poruszenie w sypialni, może wskoczyć na łóżko i wtykać język do ucha któregoś z małżonków. Wybuch entuzjazmu jednak powoduje już nawet słowo „buty” (bo pani kiedyś powiedziała: „zaraz cię wyprowadzę, tylko założę buty”) – migiem jest przy drzwiach, chyba że akurat ma inne zajęcie, w rodzaju przygniatania kogoś całym ciężarem do kanapy i lizania go po twarzy.
Zdaje się, że dla wieliczanek najważniejszym hasłem do walki nie jest stawka spotkania, klasa rywala, nakreślona przez trenera taktyka. Zaczyna warczeć bęben, rozlega się śpiew kibiców (nawet do odległych miast jeździ ich po kilkudziesięciu), a one wiedzą, że mają wyjść i bić się. Chyba głównie dzięki cechom wolicjonalnym mają na koncie dziewięć zwycięstw z rzędu i zajmują pierwsze miejsce, mimo jednego meczu rozegranego mniej, choć można naliczyć nawet cztery zespoły mocniejsze od nich „po nazwiskach”.
– To prawda jesteśmy mega-walczakami – kiwa głową libero Solnej, 27-letnia Daria Bąkowska. – Bierze się to też z tego, że strasznie się lubimy. Na podstawie swoich doświadczeń zawsze uważałam, że 12-14 kobiet nigdy nie stworzy jednolitej grupy. A w tym roku pierwszy raz doszło do takiej sytuacji; przyjaźnimy się prywatnie, przez co na boisku bijemy się jedna za drugą. A to co robią kibice jeszcze nas do tego motywuje.
W sobotni wieczór już w trzeciej akcji Magdalena Grabka klęczała pod siatką i asekurowała własne zatrzymane uderzenie, niedługo Daria szorowała na brzuchu po parkiecie. Tyle że dzisiaj napotkały przeciwnika równie zażartego i nieustępliwego. Na dodatek poznanianki dysponowały dobrym przyjęciem, Aleksandra Pasznik mieszała w głowach miejscowym blokującym, a Aleksandra Omelaniuk upewniała się, że Wieliczka to jej szczęśliwe miasto. To tutaj, podczas mistrzostw Polski juniorek, w kwietniu 2015 r., zdobyła w barwach Legionovii pierwszy w życiu złoty medal, a teraz ataki ze skrzydeł wykonywała w pierwszym tempie, kończąc wszystkie. 0:3, 2:5, 3:7, 8:16, 15:19 po asach Karoliny Szczygieł i Karoliny Sowisz, lecz kiwka Pasznik przywróciła wcześniejszą tendencję – 15:23, 17:25.

W drugim secie gospodyniom udało się przygnieść rywalki serwisem i blokiem. Prowadziły 3:0, 8:4, 12:7, 15:9, 20:15.
Skrzydłowa Energetyka, Karolina Różycka, wieloletnia zawodniczka ekstraklasy i reprezentantka kraju, pochodzi z nieodległych Myślenic. W Wieliczce bywała bardzo rzadko, ale przed ćwierćwieczem zaliczyła tutaj jedne z pierwszych występów publicznych. Jerzy Janeczek, miejscowy trener młodzieży, pamięta ją z turniejów mini-siatkówki, które wraz ze Zbigniewem Zarębskim organizowali w kopalni soli. Były to jedyne na świecie zawody volleyballa odbywające się pod ziemią – i to 133 metry pod powierzchnią, w komorze „Warszawa”. Dzisiaj wraz z Klaudią Świstek wydobyły swój team z niewiele mniejszej głębokości. Najpierw ta druga pociągnęła z lewej flanki i zza linii końcowej, potem pałeczkę przejęła Karolina, a na tablicy zaświeciło się 22:23 i 23:24. Z czterech następnych prób Różyckiej gospodynie poradziły sobie z trzema: Bąkowska podbiła, Patrycja Ząbek wyasekurowała, a Sowisz „zaczapowała”. 25:24, 25:25, 27:25.
33-letnia rutynowana siatkarka zrewanżowała im się w następnej odsłonie. Najpierw kiwką i asem, które pomogły w zmianie zapisu z 15:14 na 16:19, a potem strzałami po skosie i prostej ustalającymi go na 20:25.

Największym wulkanem energii była zdobywczyni największej ilości punktów (23): Klaudia Świstek. W pewnym momencie, po udanym, sytuacyjnym ataku z 6. strefy, w euforycznej radości przemierzyła niemal pół boiska, po czym dostała napadu śmiechu i wreszcie – kaszlu.
Nie miała jednak wyłączności na ekspresję, a Angelika Wystel i Omelaniuk w czwartej partii otrzymały reprymendy od arbitra za okrzyki z zaciśniętymi pięściami. Angelika dwukrotnie, raz w postaci żółtej kartki. – Coraz bardziej iskrzyło. Może nie wyzywałyśmy się, ale spojrzeniami przekazywałyśmy sobie sporo… – uśmiecha się „Bąku”. – Te wszystkie „afery sedziowskie” plus doping na trybunach bardzo nam pomogły.
Świetnie funkcjonował blok Solnej fetowany śpiewem fanów „tacy sami, a ściana między nami”, sprawnie kierowała ofensywą Szczygieł, wybrana później MVP. Wynik brzmiał 15:6, 20:10, 25:12.
Przed tygodniem, grając w Warszawie w Święto Niepodległości, dziewczyny z „Miasta Soli” miały we włosach biało-czerwone wstążki. Dzisiaj wplotły we fryzury po trzy wstążeczki, w klubowych kolorach: żółtym, niebieskim i zielonym (ten ostatni zdominował ubarwienie). W efekcie ich żywiołowego stylu niekiedy furkotały one jak na wietrze, czy to przy akcjach nad siatką, czy na parkiecie. Według obliczeń statystyka Solnej, Marcina Nowakowskiego, dzisiaj wykonały aż 75 skutecznych obron (poznanianki również dużo – 56), a najwięcej Daria – 18. Nie zmieniło się to w tie-breaku, ciągle gros punktów wymagało ponowień akcji. Od stanu 2:2 miejscowe zaczęły przechylać szalę „czapami” (4:2). Ząbek myliła przyjezdne kiwkami, po asie Sowisz zrobiło się 10:5, a krótka Judyty Gawlak i ścięcie Grabki napompowały różnicę do 14:6.

Za moment było 15:8, a kibice mogli planować przyszłotygodniowy wyjazd na kolejną zapowiadającą się pasjonująco konfrontację. 24 listopada, o g. 18, lider I ligi, Solna zmierzy się w Tarnowie z trzecią w tabeli Grupą Azoty PWSZ.
– To co się dzieje, te wszystkie zwycięstwa, buduje w nas niesamowitą pewność siebie. Wydaje mi się, że LSK i I liga trochę się zrównują poziomami, więc zawodniczki przychodzące z ekstraklasy już nie dają takiej przewagi – odpowiada Daria Bąkowska, gdy słyszy, że analizując składy latem trudno było umieszczać jej zespół w ścisłej czołówce, ale teraz można go sobie wyobrazić jako triumfatora rozgrywek.
PAWEŁ FLESZAR

7r SOLNA Wieliczka – ENEA ENERGETYK Poznań 3:2 (17:25, 27:25, 20:25, 25:12, 15:8)
Sędziowali: Jacek Naduk (Warka) i Paweł Zajc (Radom). Widzów: 450.
SOLNA: Buczek 1 pkt, Grabka 18, Gawlak 11, Ząbek 21, Wystel 8, Sowisz 16 oraz Bąkowska (l), Wisz 1, Szczygieł 4, Skowron. Trener: Ryszard Litwin.
ENERGETYK: Pasznik 3, Świstek 23, Dreczka 3, Omelaniuk 22, Różycka 15, Urbanowicz 6 oraz Bohdanowicz (l), Cembrzyńska 1, Muszyńska, Zuzel. Trener: Marcin Patyk.

Pozostałe wyniki i tabelę I ligi siatkarek można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.