Wszyscy byli odwróceni

W ciągu tygodnia Ruch Chorzów wywiózł z Krakowa cztery punkty, a mógł nawet sześć. Dzisiaj zremisował z Cracovią, 1:1.

Mateusz Wdowiak poza boiskiem ma nie gorszy refleks niż na nim. Po żartobliwej zaczepce dziennikarza: „Jeśli będziesz tak dalej podawał, to Miro wyrośnie na króla strzelców„, odparował w tempo i z humorem:
– Właśnie tak się umówiliśmy. Vassiljew może czuć się zagrożony.
W 85. minucie „Wdówka” z podobnym wyczuciem dośrodkował z prawego skrzydła, piłka w polu karnym minęła część rywali, w tym bramkarza, a resztę załatwił Miroslav Covilo, w wyskoku zabierając obrońców pod pachy i główkując celnie. To było czwarte trafienie defensywnego pomocnika „Pasów” w trwającym sezonie Lotto Ekstraklasy, wyprzedza go tylko – z „piątką” na koncie – Konstantin Vassiljew z Jagiellonii Białystok.
Dało to jednak tylko wyrównanie gospodarzom, bo Ruch prowadził od końcówki pierwszej połowy. Z prawej strony egzekwował wolnego Patryk Lipski, przy pierwszym słupku przedłużył centrę Rafał Grodzicki, a przy drugim – również głową – wpakował ją do siatki Jakub Arak.

– Nie można być zadowolonym, jeśli traci się zwycięstwo w 85. minucie – mówi trener Ruchu, Waldemar Fornalik. – Cracovia miała wprawdzie groźne sytuacje, ale my czystsze. Powiedziałem jednak chłopakom, że jeśli będziemy pracować solidnie na zajęciach, to te dwa punkty kiedyś zostaną nam zwrócone.
Wspomniane okazje miejscowych to raczej produkt drugiej odsłony, bo w pierwszej więcej zagrożenia stwarzał niepewnie chwytający chorzowski golkiper, Kamil Lech. Po przerwie za to błysnął fantastyczną paradą, broniąc strzał Luisa Deleu – z wolnego w samo okienko. Poza tym Mateusz Szczepaniak minął się z podaniem wzdłuż bramki Jakuba Wójcickiego, a Covilo nieznacznie chybił główkując.
Po drugiej stronie Piotr Ćwielong nawinął przeciwnika i znalazł na środku pola karnego Araka, który minimalnie spudłował. Napastnik gości odnalazł się również przy rzucie rożnym, mocno i precyzyjnie uderzył głową z 7 metrów, ale Grzegorz Sandomierski świetnie interweniował na linii.
– Mądrzy ludzie mówią: „Jak nie umiesz wygrać, to przynajmniej zremisuj”. Szkoda. Ale mieliśmy zbyt znikomą siłę ognia, żeby osiągnąć więcej – nie owija w bawełnę szkoleniowiec „Craxy”, Jacek Zieliński.

Ten mecz był jedną, długą listą nieobecności. Przede wszystkim, wskutek starej kary, ale odwieszonej przez Komisję Ligi w następstwie wydarzeń z zamykającego poprzedni sezon spotkania z Lechią, zabrakło publiczności. – Bez dopingu, brzęczały muchy, wszystko było słychać – kiwa głową Zieliński.
– Przypomniało mi się, jak walczyliśmy o mistrzostwo Polski i przyszło nam grać bez kibiców z ŁKS Łódź. Zremisowaliśmy 2:2 i w konsekwencji zostaliśmy wicemistrzem – swój stosunek do zamykania trybun opisuje Fornalik.
Najlepszy snajper Ruchu, Mariusz Stępiński, który pomógł swojemu zespołowi w pokonaniu Wisły w minioną niedzielę (opisywaliśmy to TUTAJ), wyjechał do Nantes, gdzie jest finalizowany jego transfer. W krakowskiej ekipie kontuzje wykluczyły: Mateusza Cetnarskiego, Pawła Jaroszyńskiego, Damiana Dąbrowskiego i Antona Karaczanakowa. – Z czego miałem kroić? Siemieniec nie nadaje się do wyjścia, bo nie jest jeszcze przygotowany – ironizuje Jacek Zieliński. – To że cztery gole, najwięcej u nas, ma Covilo, też świadczy o naszym potencjale ofensywnym.
PAWEŁ FLESZAR

CRACOVIA – RUCH Chorzów 1:1 (0:1)
Bramki: Covilo 85 – Arak 45. Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Żółte kartki: Dimun – Grodzicki, Koj, Oleksy. Widzów: bez udziału publiczności.
CRACOVIA: Sandomierski – Deleu, Polczak, Wołąkiewicz, Ferrareso (84. Steblecki) – Covilo – Wójcicki (83. Wdowiak), Dimun (46. Vestenicky), Szczepaniak – Budziński, Jendrisek. Trener: Jacek Zieliński.
RUCH: Lech – Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy – Surma, Urbańczyk – Mazek (69. Moneta), Lipski, Ćwielong (90. Kowalczyk) – Arak (85. Nowak). Trener: Waldemar Fornalik.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.