Wszystko ma swoje priorytety

Wojciech Kasza, który ma być trenerem AGH 100RK AZS, dzisiaj poprowadził w nim zajęcia z 38 siatkarzami, w tym 30 testowanymi. W zespole pozostanie lider, Patryk Łaba.
Pisaliśmy TUTAJ, że dynamiczny skrzydłowy ma ofertę z Cuprum Lubin, ciągnęła go do siebie również Avia Świdnik. Wczoraj odbyło się uroczyste zakończenie sezonu, z udziałem m.in. sponsora, Artura Gorzelaka, współwłaściciela firmy Storkpharm oraz Adama Matyszczaka, prezesa sekcji. – Usiedliśmy we trójkę z Patrykiem, posłuchaliśmy jego propozycji, przeliczyliśmy to – opowiada prezes. – Ustaliliśmy kwoty, za jakie będzie grał w II albo w I lidze i podaliśmy sobie ręce. On zawsze był bardzo rozsądny i dobrze się dogadywaliśmy.

To „albo” jest kluczowe w sytuacji akademickiego klubu. Za kilka dni mają zapaść decyzje o ewentualnym powiększeniu Plus Ligi, potem o wypełnieniu miejsc w I lidze, do czego aspirują krakowianie. Pociąga to jednak szereg wyzwań, zwłaszcza finansowych (Matyszczak: „W ubiegłym sezonie mieliśmy budżet 350 tysięcy, myśleliśmy o zwiększeniu go do 400 tysięcy, ale w I lidze musi być dużo wyższy„) i personalnych.
Wśród uczestników dzisiejszego treningu Kasza wyselekcjonował grupę zawodników, pozostających w kręgu zainteresowań, z którymi klub będzie się kontaktował w razie potrzeby. Są w niej m.in. przyjmujący Grzegorz Szumielewicz i Karol Galiński, rozgrywający Adam Szałański, libero Kamil Dembiec, atakujący Arkadiusz Sordyl (występował już w akademickim zespole, jeszcze pod szyldem Wawelu). – Wszystko będzie uzależnione od poziomu rozgrywek, w których wystartujemy; jeśli znajdziemy się w I lidze musimy postarać się o wzmocnienia, żeby od razu dynamicznie z niej nie spaść – tłumaczy nowy szkoleniowiec. – Ale jest kilku chłopaków w dotychczasowym składzie oraz wśród kandydatów, którzy poradziliby sobie i tu, i tu.

Wśród wybranych jest też ośmiu-dziewięciu siatkarzy, którzy niekoniecznie kwalifikowaliby się od razu do zespołu, nawet w II lidze, ale mogliby uczestniczyć w niektórych wspólnych treningach i walczyć o miejsce w nim, a przede wszystkim – podjęliby studia na AGH i reprezentowali uczelnię w rozgrywkach akademickich.
– Generalnie, chcemy poszerzyć kadrę, bo w ostatnim sezonie ciągnęliśmy wszystko tym samym, wąskim składem. Pod koniec chłopakom było już bardzo ciężko – uważa prezes.
Za to dzisiejsze popołudniowe zajęcia był przeciwieństwem określenia „wąski”; 38-osobowa gromada wypełniała dwa boiska hali przy ul. Piastowskiej. Do tego sporo widzów na trybunach, a na parkiecie także trenerzy z minionego sezonu, Jacek Litwin i Krystian Bławat, plus Wojciech Bańbuła, wychowanek Wojciecha Kaszy. – Jak ogarnąć to wszystko? Jest to prostsze niż się wydaje – twierdzi ten ostatni. – Jeszcze świętej pamięci pan Wagner opracował ten system. Zawodnicy dostają numery, potem następuje rotacja na pozycjach, boiskach. Poza cechami siatkarskimi można też sprawdzić, kto jaką ma głowę, czy pamięta wszystkie zadania, nie pogubi się. A ja mierzę czas, po czterech minutach atakowania przechodzą na zagrywkę, czyli zmniejszają intensywność, itd. Można sprawdzić, jak kto spisuje się na siatce, w przyjęciu, jak się rusza.
Co najmniej do grudnia Kasza, ze względu na inne zobowiązania, ma ograniczać się do pracy szkoleniowej z zespołem, mecze w tym okresie będzie prowadził rzadziej. W pozostałych zastąpi go drugi trener, który jeszcze nie został wybrany.

Zresztą Kasza formalnie nie podpisał jeszcze umowy. – To kwestia techniczna; wszystko mamy ustalone. Nie przedstawiałbym go jako trenera, gdybyśmy nie osiągnęli pełnego porozumienia – wyjaśnia Adam Matyszczak.
Dla szkoleniowca będzie to powrót na ligową ławkę po przerwie datującej się od stycznia 2009 r., kiedy podał się do dymisji w ekstraklasowym Treflu Gdańsk. – Dlaczego pan mówi o przerwie? Prowadziłem choćby drużynę akademicką AWF. Nie było mnie w lidze? Dla mnie jest tylko jedna liga: Plus Liga siatkarzy – podkreśla. – A o pracę w niej nie starałem się, bo mam inne priorytety. Karierę robi moja żona. Gdybym jeszcze ja się wziął do poważnej trenerki, to widywalibyśmy się przez tydzień w wakacje, albo i to nie, jeśli wyjechałaby wcześniej na zgrupowanie reprezentacji. Moim priorytetem jest rodzina, chcę mieć czas dla niej.
Został za to uznanym dydaktykiem: trenerem klasy mistrzowskiej, prowadzącym specjalizację siatkarską na AWF w Krakowie, dofinansowane z funduszy unijnych kursy specjalistyczne w całym kraju pod egidą płockiej Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica, czy zajęcia w ramach Akademii Polskiej Siatkówki. Zwierza się, że chce osiąść na stałe w Krakowie, gdzie którym z żoną, Agnieszką Bednarek-Kaszą, kupili mieszkanie. – Dość mam „rumuńskiego” życia; trzy lata w Rzeszowie, trzy w Spale, trzy w Sosnowcu, dwa w… – 39-latek wymienia kolejne przystanki na siatkarskim szlaku. – Zgodziłem się pomóc w AGH 100RK, bo zależy mi, żeby w Krakowie była siatkówka na dobrym poziomie. Poza tym, kiedyś w Gdańsku wydawało się, że w niedługiej przyszłości poprowadzę tam klubowy zespół przy piętnastu tysiącach widzów w nowej hali. Nic z tego nie wyszło, ale może coś takiego uda się tutaj…
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.