Wyskoczył jak Filip z Rosy

Koszykarze AZS AGH Alstom zaprezentowali dzisiaj przy Piastowskiej inny niż zwykle scenariusz. Po I połowie pewnie prowadzili z rezerwami ekstraklasowej Rosy Radom, potem tę przewagę powiększyli, by w 4. kwarcie prawie zupełnie stracić. Ostatecznie wygrali 79:68.
A zanosiło się, że pierwsza konfrontacja rundy rewanżowej będzie spokojna, bo po wstępnych, drobnych kłopotach, gospodarze zdominowali grę w drugiej kwarcie, zwyciężając ją różnicą 12 punktów. Cwaniactwem i zdecydowaniem pogrążał rywali Jakub Maksymiuk, wymuszający na nich rzuty wolne (w I połowie trafił 6 z 9) i wbiegający na kosz nawet pomiędzy trzema obrońcami. Po trzech takich jego akcjach niedługo przed przerwą zrobiło się 41:32.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Przewagę koncertem rzutów zwiększył Fabian Mróz: czterokrotnie „ukłuł” z odległości od 2 do 5 metrów, a kiedy jeszcze dobił piłkę na tablicy – miał na koncie 10 punktów w III kwarcie, a na tablicy świecił się rezultat 58:42. W tym okresie miejscowi stworzyli sporą presję w obronie – zafundowali radomianom znaczną część z 19 strat, z którymi skończyli oni mecz – i w swoim stylu biegali do kontry.
Wydawało się, że czwarta kwarta będzie już tylko przygrywką do miło zapowiadającego się sobotniego wieczoru, kiedy po raz drugi w paradę wszedł im Filip Zegzuła, od tygodnia pełnoletni rozgrywający reprezentacji młodzieżowych Polski. Pod nieobecność Jakuba Schenka, występującego dzisiaj w składzie ekstraklasowej Rosy, Filip rządził poczynaniami gości. Już w pierwszej połowie zdobył 10 „oczek”, jednak w trzeciej kwarcie, w zamieszaniu, dostał łokciem w twarz i opuścił boisko. Wrócił na nie w wielkim stylu. Najpierw kilka razy spenetrował centralny korytarz i rozrzucił podania do skrzydeł (co jego koledzy zamienili na trafienia), a potem skarcił akademików „trójką”, wjazdem i znowu „trójką”.

63:60 na 7 minut przed końcem i konsternacja. Miejscowi, którzy odrobinę pokłócili się… wysoko prowadząc – teraz nie tracili już energii na swary. Przemysław Ostrowski i Michał Szewczyk nieco siłowo przełamali marazm. Ten pierwszy najpierw zapunktował z półdystansu, a po zbiórce, zwodzie, faulu rywali – dwoma osobistymi (67:60). Kiedy „Szewcu” spudłował, jak czołg wbiegł pod kosz, zebrał i dobił – było 69:62. Potem rozgrywający AZS AGH Alstom zanotował serię sześciu wykorzystanych wolnych okraszoną wejściem, a aktywność Marka Hajduka, Łukasza Warmuza (kontry obu) i Ostrowskiego (blok) pozwoliła na odzyskanie przewagi. Bezpiecznej (73:62, 77:64, 79:66) i bezstresowej, bo z parkietu za pięć przewinień spadł trzy minuty przed ostatnią syreną Zegzuła.
Po tym zwycięstwie akademicy awansowali na 4. miejsce tabeli grupy C.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH ALSTOM Kraków – ROSA II Radom 79:68 (17:20, 24:12, 20:15, 18:21)
Sędziowali: Grzegorz Łata i Adam Kołoszewski. Widzów: 200.
AGH: Maksymiuk 14 (6 zb.), Szewczyk 13 (1×3, 6 as.), Gworek 9 (2×3, 5 zb.), Hajduk 8 (8 zb.), Stecko 8 oraz Mróz 13, Ostrowski 9 (1×3, 2 bl.), Warmuz 3 (4 zb.), Dudzik 2, Kolber 0, Potraski 0. Trener: Wojciech Bychawski.
ROSA II: Zegzuła 20 (2×3, 5 zb.), Cetnar 13, Stanios 9 (1×3, 4 as.), Michalski 7 (1×3, 6 zb.), Sobuta 0 oraz Mamcarczyk (1×3), Łabędź 5 (4 zb.), Zielinko 2 (4 zb.), Gos 0, Parszewski 0, Kuczyński 0. Trener: Karol Gutkowski.

Pozostałe wyniki i tabelę grupy C drugiej ligi można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.