Wysoka fala

„Chciałbym popłynąć na szczycie tej fali, stałbym się jej częścią” – zwierza się młody surfer. Ta fraza oddaje sens podejmowania ryzyka, życia nim, nie tylko w sporcie, ale – poprzez losy pierwowzoru filmowego bohatera – stanowi również przestrogę.

Z „Wysoką falą” jest trochę tak jak ze szwedzką ekranizacją „Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Człowiek przyjmuje regularnie porcje sycącej hollywoodzkiej rąbanki – sensację przekładaną komediami i doprawianą horrorem – aż tu znienacka przychodzi coś diametralnie innego. Bez forsowania tempa akcji, długie sceny, zdjęcia surowej przyrody, intrygująca tajemnica. I działa odświeżająco po amerykańskim kinie, choć działałoby lepiej bez gwałtów analnych.
Obraz o surferach z kalifornijskiego Santa Cruz powstał w USA, jednak odbiega od obowiązującego modelu, mającego przyciągnąć publikę obu płci. Brakuje tu plaż zalanych słońcem, palm, wyrzeźbionych na siłowni dziewczyn w bikini i chłopaków szortach. Ci drudzy surfują zresztą w zapiętych pod szyję kombinezonach, a ocean, któremu rzucają wyzwanie często jest wręcz groźny (co podkreślają efektowne zdjęcia).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Główny bohater prowadzi mało pociągającą medialnie egzystencję nawiedzonego ascety: uczy się w szkole, ćwiczy (ciało i rozum) przed pływaniem na desce, pracuje w pizzerii, a na dodatek opiekuje się roztargnioną mamą, budząc ją rano, czy nawet robiąc pranie. Gerard Butler też nie przypomina swoich normalnych kreacji, ani z  „P.S. Kocham Cię”, ani z „Brzydkiej prawdy”, ani z „Olimpu w ogniu”. Tu wciela się w rolę Frosty Hessona, mentora Jaya Moriarity’ego, a ich relacja mistrz-uczeń jest w istocie związkiem jeszcze silniejszym. – Synów się nie wybiera, a czasami sami przychodzą… – mówi do niego żona.
Tylko rzadko szkoli się ich do walki z mamucimi falami i strachem. Sam surfing w takim wydaniu jest raczej obcy mieszkańcom polskich równin i pagórków, ale jego wymowa – uniwersalna. Przypomina odpowiedź pewnego alpinisty na pytanie, dlaczego wspina się w wysokich górach – „Bo są…”. I przypomina jedną z pieśni rosyjskiego barda Włodzimierza Wysockiego: „Lepsze od gór mogą być tylko góry, na których jeszcze nie byłem”.

Realizacja filmu toczyła się wśród przeciwności. W szpitalu wylądował poturbowany w oceanie Butler, natomiast reżysera Curtisa Hansona dopadły komplikacje po odbytej wcześniej operacji serca. Na ostatnich piętnaście dni zdjęć został więc zaangażowany Michael Apted.
I tak powstał hołd, bo tego chłopca z ekranu już nie ma. Fabuła nie pokazała związku pomiędzy jego życiem a losem, nie przedstawiając go jako ryzykanta pędzącego na zatracenie w kolejne podnoszące adrenalinę niebezpieczeństwa. Za to można zobaczyć, ile niektórzy są w stanie zrobić dla spełnienia marzeń.
PAWEŁ FLESZAR

WYSOKA FALA. Tytuł oryginału: Chasing Mavericks. Produkcja: USA. Rok: 2012. Reżyseria: Curtis Hanson, Michael Apted. Scenariusz: Kario Salem. Muzyka: Chad Fischer. Zdjęcia: Bill Pope, Oliver Euclid. Obsada: Gerard Butler, Jonny Weston, Elisabeth Shue, Abigail Spencer, Leven Rambin, Devin Crittenden, Taylor Handley.
*stopka na podstawie filmweb.pl

Włodzimierz Wysocki „Pożegnanie z górami”

„Pożegnanie z górami” w interpretacji Romana Kołakowskiego

Komentowanie zablokowane.