Wyzerowani w plusowej temperaturze

Pierwszego gola sezonu 2015/16 polskiej ekstraklasy zdobył debiutujący w niej Rafael Crivellaro, ale Wisła nie utrzymała w Krakowie prowadzenia, remisując z Górnikiem Zabrze, 1:1.

– Do momentu strzelenia bramki prezentowaliśmy grę, jaką bym sobie wyobrażał zawsze: agresywnie w obronie, odbiór, akcje ofensywne – ocenia trener „Białej Gwiazdy”, Kazimierz Moskal. – Niestety, po golu już tego zabrakło.
Dość jasny obraz spotkania daje fakt, że gospodarze premierowe trafienie zaliczyli już w 24. minucie…
Jego autor, występujący po raz pierwszy w ich barwach Crivellaro przedstawił się miejscowym kibicom już po upływie kilkudziesięciu sekund – przyłożył z woleja, a piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Umieścił ją w siatce w nieporównanie efektowniejszym stylu, kiedy Sebastian Przyrowski przysnął po wybiciu „piątki”, patrząc jak Tomasz Cywka wymusza błąd na Robercie Jeżu, a Brazylijczyk uderza z ponad 40 metrów!

Gospodarze wystawili zupełnie nową linię pomocy (występował w niej w Wiśle tylko Boban Jović, a i to incydentalnie), jednak ta piątka długimi okresami nie zdołała opanować gry w środku pola. Między innymi dlatego, że Górnik zagrał bez klasycznych napastników – tylko markował tę rolę Łukasz Madej – za to w następnej formacji miewał po sześciu ludzi. Wbiegali oni jednak z desantu i tak padło wyrównanie. Wrzutkę Mariusza Magiery przekierował piętą Jeż, a Roman Gergel kopnął precyzyjnie po ziemi obok bezradnego Radosława Cierzniaka.
– Ostatnio spotkało nas tutaj przykre doświadczenie, 1:4, więc podeszliśmy z respektem do przeciwnika; staraliśmy się zacieśnić pole, dojrzale konstruować akcje – nie ukrywał szkoleniowiec zabrzan, Robert Warzycha. – Baliśmy się, że jeśli pójdziemy „va banque”, to może się skończyć podobnie jak poprzednio.

Skończyć się mogło nawet zwycięstwem jego drużyny, wszak w 68. minucie dośrodkowanie minęło już wszystkich (musnął je tylko resztkami czupryny Arkadiusz Głowacki), a Adam Danch z najbliższej odległości główkował w słupek.
Było jeszcze parę innych sytuacji i strzałów, lecz niezbyt wyrazistych; niezłą okazję sam na sam miał Paweł Brożek, ale Przyrowski wygarnął mu futbolówkę, swój wyczyn próbował skopiować Gergel, jednak tym razem golkiper był na posterunku. Większość poczynań odpowiadała jednak nastrojem panującemu późnym popołudniem upałowi. – Jestem rozczarowany, ale potrzebujemy więcej czasu, by wkomponować nowych zawodników. Nie trenowaliśmy dotąd zbyt dużo, nie mówiąc o sparingach – podsumowuje Moskal.
Tym samym oba zespoły po remisowej inauguracji mają… zerowy dorobek. Bierze się to z kar jednego punktu ujemnego nałożonych na te kluby za niespełnienie wymogów licencyjnych.
A już w najbliższy piątek elektryzujące, lipcowe derby – na stadionie przy ul. Kałuży o g. 20.30. Zapowiadają się tym ciekawiej, że Cracovia kontynuuje passę, zapoczątkowaną wiosennym przyjściem do niej Jacka Zielińskiego. Dzisiaj pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk, 1:0, i po pierwszym dniu nowego sezonu jest liderem piłkarskiej ekstraklasy.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – GÓRNIK Zabrze 1:1 (1:1)
Bramki: Crivellaro 24 – Gergel 35. Sędziował: Marcin Borski (Warszawa). Żółta kartka: Cupriak. Widzów: 10 303.
WISŁA: Cierzniak – Burliga (75. Boguski), Głowacki, Guzmics, Sadlok – Jović, Mączyński, Popović, Cywka, Crivellaro (66. Jankowski) – Brożek. Trener: Kazimierz Moskal.
GÓRNIK: Przyrowski – Słodowy, Danch, Kopacz, Magiera – Sobolewski, Grendel, Jeż, Kosznik (80. Cupriak), Gergel (90. Urynowicz) – Madej (77. Kurzawa). Trener: Robert Warzycha.

Pozostałe wyniki i tabelę piłkarskiej ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.