Wyzwania dorosłe, wyzwania 16-letnie

W konfrontacji koszykarzy, dla których III liga była bardziej środkiem niż celem, AZS Politechnika Krakowska pokonała na własnym parkiecie Cracovię 1906, 91:70, zajmując drugie miejsce po sezonie zasadniczym.

Zanosiło się na pogrom, bo po pięciu z górą minutach gospodarze prowadzili 20:0, z czego połowę zdobył Bartosz Szczytyński, penetrujący raz po raz z prawego półskrzydła. Trener „Craxy”, Michał Sumara uważa, że jego podopieczni wyszli na parkiet niedostatecznie skoncentrowani. – Przez nieporozumienia z godziną rozpoczęcia i spóźnienie sędziów rozgrzewka była długa i rozwlekła, a zawodnicy się poddali temu nastrojowi – mówi.
Z kolei jego odpowiednik w Politechnice, Marcin Kękuś twierdzi, że taki start konfrontacji zdemobilizował jego zawodników („Ludzka mentalność; wysokie prowadzenie i świadomość, że mają młodych przeciwników, zaczęło się łażenie i dyskutowanie z sędziami. Ale trzeba ich pochwalić, że w decydującym okresie potrafili się wziąć do gry„).
Goście coraz częściej forsowali obronę rywali, z czym pierwotnie mieli ogromne problemy. Jeszcze po „trójce” Łukasza Durbasa było 25:6, ale wkrótce potem 27:13, a Jan Uchto – do lata reprezentant połączonej ekipy Cracovii Politechniki – z dystansu ustalił rezultat kwarty na 29:16.

Po drugiej części różnica była taka sama, bo wprawdzie Jakub Dwernicki strzałami z daleka i kontrami rozbujał ofensywę „Inżynierów” – 32:16, 35:18, 42:20, 46:22 – ale potem samoczynnie ona wygasła, a przeciwnicy redukowali straty trafieniami za trzy. Jak skończyli kanonadą połowę (46:33), tak zaczęli następną, z wodzącym prym na obwodzie Piotrem Zasadą oraz udanie prowadzącym akcje i egzekwującym osobiste młodziutkim Karolem Sasnalem. Zbliżyli się na 50:46, a po akcjach Uchty jeszcze na 55:50.
W tamtym czasie „Polibuda” mogła liczyć tylko na waleczność Karola Siwaka, który kilka razy wybrał kozłującym piłkę i wrzucał ją do kosza po drugiej stronie boiska. Tak zmienił zapis na 54:46, a potem – „trójką” – na 58:50. Wreszcie ruszyli za nim koledzy i w ciągu kilku minut nie pozwolili Cracovii na zdobycie punktów z gry, a sami (głownie Stawarz i Jakub Boczarski) wywindowali przewagę na 69:51.

W czwartej odsłonie nie pojawiły się już wątpliwości – 72:53, 78:55, 80:58, 80:61, 84:66, 87:66, 91:70 – za to pokazał się w sprytnym zagraniu kolejny 16-latek, Kacper Nowak. W sumie w składzie „Pasów” było ich dzisiaj czterech, dwóch innych nie mogło przyjść na Kamienną.
– To dla nich jest ta III liga – podkreśla Sumara. – Od początku zamysł zgłoszenia drużyny był taki, że będziemy tych chłopców wprowadzać w grę na wyższym poziomie. No i znajdziemy starszych zawodników, którzy zechcą im w tym pomóc. Widzę progres u młodych, bo na początku byli przestraszeni, a teraz chwilami już zachowują się dosyć pewnie, choć oczywiście, ciągle zdarzają im się błędy.
Szkoleniowiec dodaje, ze prawdziwą weryfikacją doświadczeń zdobytych w III lidze będą występy kadetów Cracovii w cyklu mistrzostw Polski. Na pewno się w nim znajdą, bo już zagwarantowali sobie miejsce w czołowej trójce w Małopolsce, a mają szansę nawet na mistrzostwo województwa (wszystko rozstrzygnie się w przyszły weekend, w turnieju finałowym).

Politechnika natomiast ma przed sobą „dorosłe” wyzwania. Skończyła strefową rywalizację w III lidze (Małopolskie plus jeden zespół ze Świętokrzyskiego) na drugiej pozycji. Teraz krakowian czeka udział w jednym z sześciu kwietniowych turniejów półfinałowych o awans do II ligi. Ich obsada będzie losowana.
– Przed sezonem mieliśmy założenie, żeby zakwalifikować się do czołowej trójki, która pozwoli na udział w fazie ogólnopolskiej i to się udało osiągnąć. W jaki sposób, to mniej istotne – Kękuś niechętnie daje się wciągać w rozważania, czy była możliwość wyprzedzenia Politechniki Świętokrzyskiej i wskoczenia na pierwsze miejsce. – Na pewno zaszkodziła nam przerwa świąteczno-noworoczna, kiedy roztrenowaliśmy się totalnie i później mieliśmy kłopoty. Poza tym, dwa mecze, z Niwą i Politechniką Świętokrzyską, przegraliśmy minimalnie, w ostatnich sekundach.
W porównaniu z dzisiejszym spotkaniem dołączą do składu Przemysław Stecko (pauzował za przewinienia techniczne) i Jakub Kamyk (jest chory), natomiast zabraknie Michała Dudziewicza i Michała Szewczyka. – Pierwszy miał świetny początek sezonu, ale później zrezygnował, między innymi ze względów zdrowotnych, drugi nie może pogodzić tego z obowiązkami trenerskimi w Wiśle – wyjaśnia Marcin Kękuś. – Jaki cel mamy w półfinałach? Pfff… Nie wiem, czego się spodziewać po rywalach. Postaramy się dobrze przygotować i zagrać jak najlepiej. Zobaczymy, co nam to przyniesie. Na pewno nie będziemy zgłaszać się do organizacji półfinałów, ale nie ma czego żałować, bo z doświadczenia wiem, że rola gospodarza nie zawsze jest atutem.
PAWEŁ FLESZAR

AZS POLITECHNIKA KRAKOWSKA – CRACOVIA 1906 91:70 (29:16, 17:17, 23:20, 22:17)
Sędziowali: Jacek Noga i Agnieszka Drabik. Widzów: 30.
PK: Szczytyński 21, Boczarski 17, Dwernicki 15 (3×3), Siwak 12 (2×3), Durbas 6 (2×3) oraz Stawarz 11, Fudała 3, Sypniewski 2, Kurek 2, Woźniak 2. Trener: Marcin Kękuś.
CRACOVIA: Uchto 27 (3×3), Zasada 9 (3×3), Wieczorek 8, Sasnal 7, Ciuruś 6 (1×3) oraz Wójtowicz 6, Nowak 3, Wilk 2, Ignatowicz 2. Trener: Michał Sumara.

Pozostałe wyniki i tabelę III ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.