Z jednej kwatery w DS 19 do Plus Ligi

Utalentowani siatkarze, Michał Szalacha i Paweł Halaba tylko przez ostatni sezon, w AGH AZS Kraków, występowali razem, ale ich kariery od dawna toczyły się zbieżnymi torami.

Michał mówi o sobie, że jako nastolatek był „SKS-owcem”. Jego sportową aktywność kanalizowały szkolne zajęcia pozalekcyjne. – Różne dyscypliny uprawiałem, a najbardziej widziałem się jako piłkarza – wspomina. – A potem nagle „wystrzeliłem” w górę, urosłem tak bardzo, że zacząłem myśleć o trenowaniu siatkówki.
W wieku 15 lat zaczął uczyć się i ćwiczyć w gimnazjum sportowym przy ul. Hetmańskiej w Rzeszowie, następnym stopniem było działające tam V LO. Późny start pozostawił po sobie ślady; samokrytycznie przyznaje, że ma pewne braki techniczne, wynikające z mniejszego ogrania i ilości przebytych zajęć. – Dlatego jestem raczej skazany na rolę środkowego, która pod tym względem jest łatwiejsza. Przez dwa lata występowałem na prawym skrzydle, ale kiedy przed rokiem przechodziłem do AGH, razem z trenerami Resovii uznaliśmy, że powinienem wrócić na środek – opowiada Szalacha, łapiący piłkę w ataku na świetnym pułapie 360 cm.
– Atak był chyba pozycją bardziej satysfakcjonującą? Bo środkowi biegają od skrzydła do skrzydła i jeszcze mają sporo „pustych przelotów”?
– To prawda, to ciężka robota i nie zawsze doceniana. Ale ktoś ją musi wykonywać, a ja nie mam innego wyboru – musiałem ją polubić.

Paweł mógł ćwiczyć siatkówkę tylko na SKS-ach, gdyż męskiego zespołu w tej dyscyplinie w jego rodzinnym Płocku nie było. Miał szczęście, bo jego szkolny nauczyciel dobrze znał prezesa Metra Warszawa, Wojciecha Szczuckiego, i zainteresował go sprawnym chłopcem. Stołeczny klub zabrał Halabę na obóz i zaproponował przenosiny. Te doszły do skutku jednak dopiero w drugiej klasie liceum. – Jestem pierwszym „wybrykiem” w rodzinie, który idzie w sport – tłumaczy z humorem. – Trzeba było trochę czasu, żeby przekonać mamę i tatę.
Tak jak i Michał jest resoviakiem. O tyle specyficznym, że nie zagrał w barwach rzeszowskiego teamu ani jednego meczu w żadnej kategorii wiekowej… – Metro współpracuje z nimi, po jednym z meczów juniorskich przyjechał do mnie skaut Resovii, stwierdził, że mnie obserwują, wpadłem im w oko i zaproponował podpisanie kontraktu. Zrobiłem to po maturze – opowiada. – Wprawdzie dotąd nie zagrałem tam, za to przez dwa tygodnie uczestniczyłem w zorganizowanym przez nich campie szkoleniowym, gdzie zajęcia prowadził trener pierwszej drużyny, Andrzej Kowal. Bardzo na tym skorzystałem.
Szalacha jest wychowankiem Resovii – czy raczej AKS Rzeszów, bo to formalna nazwa klubu, używana tylko w odniesieniu do drużyn młodzieżowych – realizującej szkolenie m.in. za pomocą wspomnianych placówek przy ul. Hetmańskiej. Jest z rocznika 1994, podobnie jak jego imiennicy i koledzy z zespołu, Filip i Kędzierski, do których dołączy teraz w Plus Lidze. Można usłyszeć opinie, że jest dobrze przygotowany do tego wyzwania pod względem atletycznym. Będąc w Rzeszowie pracował z Andrzejem Zahorskim, trenerem przygotowania fizycznego, który z Asseco przenosi się właśnie do giganta rosyjskiej Superligi, Biełogorie Biełgorod.
– Wiedziałem, jakie znaczenie mają te kwestie przy przejściu od poziomu juniorskiego do seniorskiego, dlatego zawsze przykładałem do nich dużą wagę – tłumaczy.

Obaj w ubiegłym roku podjęli studia na Akademii Górniczo-Hutniczej. Michał jednak po pewnym czasie zrezygnował z Turystyki i Rekreacji na Wydziale Geologii. – Nie wiązałem z tym kierunkiem zbytnich nadziei, studiowałem przez semestr ze względu na wymogi klubowe, a potem stwierdziłem, że lepiej skupić się na siatkówce, skoro czekają nas ważne mecze o utrzymanie – wyjaśnia. – Chcę skończyć studia, ale widzę się najbardziej na AWF. Podejmę je, kiedy będzie możliwość pogodzenia ich z wyczynowym sportem.
Paweł stara się o zaliczenie I roku na Informatyce, jednak ma obawy, czy II rok uda się wpasować w treningi dwa razy dziennie. – A jeszcze pewnie musiałbym nadrabiać różnice programowe z I roku – nie łudzi się. – Zobaczę, jak to wyjdzie. W grę wchodzi Akademia Leona Koźmińskiego, Politechnika Warszawska i SGGW. Słyszałem od kolegów, że na „Koźmińskim” najbardziej wyrozumiale traktują sportowców.
Dotąd mieszkali wspólnie w akademiku AGH, DS 19. – Nie w jednym pokoju, ale w tym samym studio – precyzuje Paweł. – To coś w rodzaju mini-mieszkania, w którego skład wchodziły dwa małe pokoiki, łazienka, przedpokój z aneksem kuchennym.
– Kto gotował? Każdy sobie, ale jakoś tak się układało, że u mnie się jadło, czy siedziało, żeby pogadać – mówi Michał. – A jedzenia sporo przywoziliśmy z domu, do którego zwłaszcza ja miałem niedaleko.
– Czyli byliście „Słoikami”, tyle że nie warszawskimi, a krakowskimi…
– Może nie typowymi „Słoikami”, ale na pewno mamy o nas dbały – uśmiecha się.

Od nowego sezonu przenosi się do AZS Częstochowa, na boisku stanie naprzeciw Pawła, który zasili AZS Politechnikę Warszawską.
– Prawdę mówiąc, wiosną razem z menedżerem stwierdziliśmy, że jeszcze przez sezon powinienem regularnie pograć w I lidze. Ale potem przyszła oferta z Częstochowy… – opowiada. – Skusiłem się, żeby spróbować sił.
– Podejmując decyzję nie bał się pan, że za rok będzie podobna wymiana młodych zawodników między ekstraklasą i jej zapleczem, jak teraz, i wtedy też może pana objąć?
– Mam przecież 21 lat, najwyższy czas, żeby zaryzykować, bo okazja mogłaby się już nie trafić.
O chęci sprawdzenia się mówi również, pytany o obawy, o rok młodszy Halaba. On swojego ligowego trenera przekonywał już wcześniej i będzie przekonywał jeszcze przed rozpoczęciem klubowych przygotowań. Wszak Jakub Bednaruk jest jednocześnie opiekunem AZS PW i reprezentacji juniorów U-20. Powołał Pawła na majowe eliminacje do mistrzostw świata, a teraz na lipcowo-sierpniowe zgrupowania sposobiące do czempionatu, który we wrześniu odbędzie się w Meksyku. – W kadrze jest ośmiu przyjmujących, pewnie trzech odpadnie, więc czeka nas ciężka konkurencja – nie łudzi się Halaba. – Jestem jednak pozytywnej myśli. Mam o co walczyć, bo to nie byle co, tylko prestiżowa impreza, w takim miejscu, a na dodatek – ostatni juniorski turniej w życiu.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.