Z Milewskim nie jest miło

Passa trzech zwycięstw siatkarzy AGH AZS Kraków została przerwana się w Ostrołęce, gdzie na inaugurację rundy rewanżowej sezonu zasadniczego Krispol Ligi ulegli Pekpolowi, 1:3.

W pierwszej części niedzielnej konfrontacji dało się wyróżnić dwa główne motywy ofensywne: u gospodarzy akcje środkiem ze wsparciem Adama Wdowiaka na prawej stronie, a u gości – akcje przez Michała Dzierwę, właśnie na prawej flance, plus wstawki Grzegorza Surmy. Jako że miejscowi lepiej serwowali (asy Dominika Zalewskiego i Wdowiaka), to z 0:3 wyciągnęli na 3:3, 6:4 i 9:5, ale potem sytuacja się wyrównała – 11:11, 13:13, 16:16, 17:17. Po huśtawce na finiszu (18:20, ale trzy błędy krakowian plus „czapa” na Dzierwie i 22:20, a zaraz 22:22, 24:23, 24:24), Grzegorz Białek skończył atak ze skrzydła, a Surma przy takiej samej próbie został najpierw podbity, a w ponowieniu – zatrzymany. 26:24.
– Popełniliśmy grzech pychy, marnując tamto prowadzenie 20:18 – komentuje II trener akademików, Przemysław Płaczek. – A potem powtórzyła się sytuacja z Siedlec: przegrywamy pierwszego seta, a na drugiego nie wychodzimy w ogóle…
Drugi był festiwalem ostrołęckiego serwisu. Piotr Milewski asa poprzedził kiwką (2:1), Zalewski swoim zaświecił 4:2, Białek zapunktował ze skrzydła tuż po przerwie technicznej (9:4), więc prowadzący AGH Andrzej Kubacki wziął czas. Niewzruszony tymi wędrówkami Wdowiak upolował zza linii końcowej kolejno Pawła Halabę i zmieniającego go Patryka Łabę (11:4). Białek podawał nieco szczęśliwie (farfocel po taśmie na 14:6), a Karol Szczygielski – pewnie (18:7). Było 20:9, 20:11, 22:13, 23:15, na finał zaś Rafał Obermeler zaliczył asa w swoim pierwszym uderzeniu piłki (25:15).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wydawało się, że to będzie krótkie popołudnie w hali im. Arkadiusza Gołasia, bo w trzeciej partii Pekpol prawie nie wypuszczał inicjatywy – 2:3, 4:3, 6:4, 9:6, 12:8 i aż 14:9. Przyjezdni nieco odrobili (15:13), „Nie patrzcie, że tu jest telewizja, myślcie tylko o swoich akcjach” – apelował w przerwie Kubacki, jednak było jeszcze 19:15 i 20:17. Po przejściu (20:18) wpuszczony na zagrywkę Igor Walczykowski zdobył „oczko” (20:19), a od stanu 21:20 Dzierwa wykorzystał wszystkie cztery zbicia z II linii. Rywale dołożyli dwa błędy i w sumie rezultat brzmiał 24:26.
Czwartą odsłonę zaczęli zwycięzcy z poprzedniej: Jakub Kosiek, Dzierwa, Patryk Akala, Konrad Mucha (dobra zmiana), Łaba, Surma i Karol Galiński, który dzisiaj został wybrany przez Kubackiego na libero.
Zaczęli dobrze, utrzymując na ogół różnicę dwóch punktów – 1:3, 3:3, 4:6, 5:7 – a Akala skopiował w sporych fragmentach wyczyn Vladimira Grbicia z igrzysk w Sydney: obronił piłkę nad bandami reklamowymi, przeleciał przez nie i zwalił się po drugiej stronie, ale błyskawicznie pozbierał, przybiegł na środek, wyblokował, a „Majkel” ściął w kontrze. Co 14 lat temu zrobił charyzmatyczny Serb możecie zobaczyć na filmiku pod składami.

– Niestety, przy 6:8 nas nastąpił drugi punkt zwrotny; mieliśmy kontrolę i daliśmy ją sobie odebrać – analizuje Płaczek. Wyrwał im ją z rąk trzema podaniami Milewski, który staje się najbardziej niemiły przeciwnikiem w historii akademickiego zespołu. Dzisiaj miewał chwile słabości, ale przykrył je kiwkami i serwisami, a przede wszystkim świetnym rozdziałem, z konsekwentnym forsowaniem gry środkiem (Damiana Borucha wypromował w ten sposób na MVP). A przede wszystkim przywodzi kiepskie wspomnienia: gdy w drugoligowym sezonie 2012/13 był „sypaczem” Avii Świdnik, pokonała ona AGH aż sześciokrotnie, w poprzednich rozgrywkach był zmiennikiem w KPS Siedlce (które też dwa razy wygrały z krakowianami), a we wrześniu przypomniał się dotkliwiej, kiedy Pekpol triumfował pod Wawelem.
Teraz podaniami wymusił 2 asy i oddanie piłki „darmo”, odwrócił wynik na 10:8, potem przełożył akcenty w ataku na Wdowiaka 13:10, na moment zburzył mu taktykę serwisem Dzierwa (13:12), lecz szybko powrócił do szablonu: środek – prawe – środek. Przy 17:13 Białek dopisał piętnastego w tej konfrontacji asa Pekpolu, on też ścinał z lewej flanki w końcówce (22:16, 23:17), a goście bili po autach – 25:17.

„Agiehowców” czeka pierwszy od dawna tydzień bez środowego meczu; w przyszłą sobotę wystąpią w Świdniku, a w wigilię Wigilii podejmą w Pucharze Polski Asseco Resovię. Wkrótce powinno się rozstrzygnąć, gdzie odbędzie się spotkanie (o perypetiach z tym związanych pisaliśmy TUTAJ).
Natomiast ostrołęczanie, którzy pozostają niepokonani na własnym parkiecie, nie ruszą się z niego przed Świętami i w sobotę zmierzą z Kęczaninem.
PAWEŁ FLESZAR

PEKPOL Ostrołęka – AGH AZS Kraków 3:1 (26:24, 25:15, 24:26, 25:17)
Sędziowali: Adam Piekarec (Gdańsk) i Ryszard Zarucki (Olsztyn).
PEKPOL: Milewski 8 pkt., Zalewski 6, Boruch 14, Wdowiak 21, Białek 17, Szczygielski 12 oraz Saczko (l), Cichocki, Obermeler 1. Trener: Andrzej Dudziec.
AGH: Kosiek 1, Halaba 2, Akala 3, Dzierwa 16, Surma 6, Gnatek oraz Galiński (l), Łaba 7, Małysza 4, Górski, Walczykowski 1, Mucha 3. Trener: Andrzej Kubacki.

Vladimir Grbić w Sydney

Komentowanie zablokowane.