Z odbijaniem jak z jazdą samochodem

Do dwóch bardzo ciekawych powrotów dojdzie w II ligowych zespołach: w Bronowiance Kraków wznowi karierę doświadczona libero, a w Popradzie Stary Sącz zawita w rodzinne strony utalentowana rozgrywająca.

Siłą drużyny Bronowianki od jej powstania kilka lat temu są byłe siatkarki Wisły Kraków. Właśnie potwierdzona została kolejna – 33-letnia libero, Monika Sroga. Już w 1998 r., po wprowadzeniu tej pozycji w przepisach, została włączona do ekstraklasowego składu „Białej Gwiazdy”. Wcześniej reprezentowała swój macierzysty klub w rozgrywkach młodzieżowych, a w seniorskich występowała w nim przez 10 sezonów. Potem przeniosła się do Muszynianki, a po roku wracała do Krakowa ze złotym medalem mistrzostw Polski. Zakotwiczyła w Eliteskach UEK, z którymi zdobyła awans do I ligi i walczyła o kolejną promocję. Miała dwie przerwy, w sezonach 2011/12 (urlop macierzyński) i 2013/14.
– Przed rokiem miałam propozycje, ale gra nie była warta świeczki. Dawniej pewnie bym się pakowała zaraz po telefonie, ale teraz mam męża, małą córeczkę i własny biznes. Są małe szanse na wyjazd z Krakowa – zwierza się Monika.
Tego lata najpierw odezwał się Powiatowy Park Rozwoju Wieliczka, potem ekipa z Bronowic. – Rozmawiałam z bardzo sympatycznym trenerem Wieliczki; byłam skłonna tam iść, bardzo chciałam wrócić na parkiet, ale trochę się obawiałam, że będę musiała być opiekunką tej bardzo młodej drużyny. Nie nadaję się na lidera, a dziecko mam jedno własne, z którym ledwo sobie radzę – mówi z humorem. – Wybrałam Bronowiankę, gdzie wcześniej poszły koleżanki z „Ekonomicznej”, Sandra Biernatek i Iwcia Kuskowska.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Wymieniona dwójka to niedawne wiślaczki, a poza nimi z Reymonta do hali przy ul. Zarzecze przenosi się Anna Mysiak. Szykuje się tam bardzo silny zespół. – Mamy walczyć o awans i to też jest fajne. Lepiej się ćwiczy i gra z wysokim celem – uważa Sroga, która nie lekceważy II ligi („Trener Klocek zawsze powtarzał, że tutaj młode dziewczyny idą na pałera i trzeba na nie uważać”), ale najbardziej zaprząta ją kwestia pogodzenia rozmaitych obowiązków. – Dobrze, że zajęcia będą trzy razy w tygodniu, o godzinie 18 lub 18.30; zdążę po pracy przygotować wszystko dla dziecka, a pozostałe dwa popołudnia i niedziele będę miała dla niej, będę mogła ją gdzieś zabrać – planuje.
Pozostaje też pytanie o formę, jaką uda jej się osiągnąć po kilkunastomiesięcznej pauzie. – Mam nadzieję, że będzie dobrze; z odbijaniem piłki jest jak z jazdą samochodem: nie zapomina się – przekonuje. – W 2012 roku wracałam już po ciąży i było całkiem nieźle, niektórzy się śmiali, że lepiej niż przed urodzeniem Oli. To też zasługa Jacka Skroka, to był najlepszy trener jakiego miałam w karierze. Cieszę się, że znowu wracam do siatkówki, bo ją bardzo lubię, a jak będzie – zobaczymy. Dopóki człowiek nie spróbuje, to się nie dowie…

Bronowianka zaczyna sezon II-ligowy 27 września, podejmując beniaminka, Poprad Stary Sącz (system i terminarz rozgrywek można znaleźć TUTAJ). Tam z kolei trwa kompletowanie teamu o profilu juniorskim. Już wcześniej dołączyły do niego trzy 18-latki, Aleksandra Wańczyk, Kinga Pasiut i Patrycja Gomułka, teraz trafiła czwarta – Karolina Szczygieł. W Sandecji występowała wcześniej z Patrycją i Olą (finał mistrzostw Polski juniorek 2013), a razem z tą drugą i Kingą były uczennicami Szkoły Mistrzostwa Sportowego i reprezentantkami Polski kadetek i juniorek. W ostatnim sezonie przeniosła się do Bydgoszczy, gdzie zdobyła „brąz” mistrzostw Polski juniorek.
– Teraz do Pałacu idą Paulina Bałdyga i Patrycja Tomczyk, więc Karolina obawiała się, że nie będzie miała zbyt dużo szans gry, a u nas dostanie ich bardzo dużo – wyjaśnia Janusz Pasiut, prezes i trener Popradu. – Jeszcze musimy dogadać się z Sandecją odnośnie warunków, ale można powiedzieć, że Karolina najbliższy rok spędzi na wypożyczeniu u nas, zaczęła już z nami przygotowania.

Wychowanki Sandecji, Szczygieł i Wańczyk są mistrzyniami Europy kadetek 2013. Razem z wychowanką Popradu, Pasiut oraz wychowanką Tarnovii, dosyć wcześnie przetransferowaną do Starego Sącza, Małgorzatą Barszcz – w 2011 roku zostały zakwalifikowane do szkolenia centralnego w SMS. Mają za sobą różne koleje losu, ale trzy z nich właśnie wróciły w rodzinne strony, a być może stanie się tak również z czwartą! – Najprawdopodobniej Gosia Barszcz też będzie zawodniczką Popradu – zdradza Janusz Pasiut. – Na pewno tego chce, musi jeszcze pozałatwiać pewne sprawy z Developresem, z którym miała dwuletni kontrakt.
Sądecka ekipa wystartuje w mistrzostwach Polski juniorek, II lidze i Młodej Orlen Lidze (jako rezerwy Polski Cukier Muszynianki). Prezes ucieka jednak przed deklaracjami odnośnie wyników, nawet prowokowany sugestiami, że turniej finałowy MP juniorek powinien być celem minimum. – Jedno mogę powiedzieć: że chcielibyśmy z bardzo dobrej strony pokazać się w Młodej Orlen Lidze, bo to jest coś nowego, coś szczególnego – mówi. – Natomiast co do pozostałych rozgrywek, to poczekajmy, co sezon przyniesie. Miałem już wiele zespołów, które miały być tu czy tam. W jednym przypadku nawet w prywatnym kalendarzu zaznaczyłem sobie termin turnieju finałowego, a odpadłem w półfinale… Od dawna wiem, że w tym zawodzie trzeba mieć dużo pokory.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.