Za pan brat z licealnymi idolami

Dzisiaj Wojciech Bańbuła uczestniczył w pierwszych zajęciach Cerrad Czarnych Radom, gdzie będzie trenerem przygotowania fizycznego. Jest jednym z dwóch wykształconych w Krakowie szkoleniowców kontynuujących pracę w Plus Lidze.

Czarni zainaugurowali przygotowania 11 sierpnia, Wojtek dołączył do nich teraz, ale wcześniej pisał plany, które wysyłał do prowadzącego zespół Roberta Prygla. – Ostatecznie realizowali założenia w około 80% zgodne z moimi, wyniesione z kadry. Dzisiaj też skoncentrowałem się na jakości ich ćwiczeń, robiłem pomiary, rozmawiałem z zawodnikami – opowiada. – Spotkałem się też z prezesem klubu, który jednak jest na urlopie i umówiliśmy się, że kontrakt dostanę do podpisania po jego powrocie do pracy, w ciągu kilku dni.
Bańbuła po odejściu z Indykpolu AZS UWM Olsztyn dość długo szukał angażu; miał kilka opcji, które nie „wypaliły”, rozmowy z radomskim klubem też toczyły się od końca czerwca. – Cierpliwość się opłaciła; dzięki niej jestem w najlepszym możliwym miejscu – uważa. W Czarnych spotkał Kamila Gutkowskiego, z którym występowali w reprezentacji krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, kiedy ten drugi grał w II-ligowej Politechnice Kraków. „Gutek” również dał mu wcześniej sygnał, że Czarni potrzebują trenera przygotowania motorycznego.
Wojciech jest krakusem (jego karierę opisywaliśmy TUTAJ), nie ukrywa, że chciałby kiedyś wrócić do rodzinnego miasta. Aplikował zresztą do pracy w AGH 100RK, najpierw wysyłając CV w konkursie na szkoleniowca, a później starał się o posadę trenera przygotowania motorycznego. – Nie wyszło, trudno, z tego miejsca pozdrawiam Kacpra Osucha, mojego kolegę ze studiów; wierzę, że na pewno sobie poradzi – mówi. – Marzę jednak, aby w przyszłości móc sprawdzić się także w Krakowie – najlepiej, gdyby tutaj była Plus Liga…

Drugim wykształconym w Krakowie trenerem, znajdującym się w sztabie drużyny Plus Ligi jest Mateusz Mielnik, który zaczyna drugi sezon w BBTS Bielsko-Biała. Bańbuła miniony rok spędził w Olsztynie, gdzie był II trenerem, trenerem przygotowania fizycznego, nierzadko też wypełniał zadania kierownika drużyny. AZS nie przedłużył jednak z nim umowy.
– Zadzwonił do mnie Krzysztof Stelmach i wszystko mi wyjaśnił – wspomina. – Chciał rozdzielić funkcje II trenera i specjalisty od przygotowania fizycznego, jednak nie było na to pieniędzy. A że pracę w Bydgoszczy zakończył Wojciech Janas, obecnie trener przygotowania fizycznego w reprezentacji Polski, naturalnym było, także dla mnie, że to on będzie przyjęty.
Po raz drugi jednak będzie współpracował ze stosunkowo młodym szkoleniowcem, który w przeszłości był świetnym zawodnikiem. – Roberta Prygla trudno mi charakteryzować, bo nie zdążyłem go jeszcze poznać. Natomiast Krzysztof Stelmach ma świetnego „nosa”, wyczucie, jakie dają mu lata spędzone na boisku – uważa. – Widzi, gdy zawodnicy mają dość, wie, kiedy trzeba docisnąć, albo odpuścić. A przy tym całym doświadczeniu jest bardzo otwarty na sugestie. Regularnie pytał o zdanie mnie, czy równie młodego statystyka: „co byśmy teraz zrobili, kogo według nas należałoby wystawić do składu”. A przecież ja w porównaniu z nim odbijałem tylko chwilę piłkę na podwórku.

25-latek twierdzi, że chociaż część podopiecznych w AZS była od niego starsza, współpraca układała się bardzo dobrze. – To w ogóle niesamowite, bo w zespole był Grzesiek Szymański, którego podziwiałem w liceum, gdy zdobywał srebrny medal mistrzostw świata! Nigdy nie uwierzyłbym, że kiedyś się spotkamy na takiej stopie – kręci głową Wojtek Bańbuła. – A to normalny, sympatyczny człowiek. Oczywiście, siatkarze z pewną rutyną sami wiedzą, co jest dla nich dobre, skoro niektóre rzeczy robili przez kilkanaście, dwadzieścia lat. Zwykle w takich przypadkach szedłem im na rękę. Kiedy jednak nie miałem wątpliwości, że racja jest po mojej stronie, to nie rezygnowałem. Generalnie, w tym zawodzie bardzo ważna jest elastyczność; trzeba wiedzieć, kiedy narzucić swoją wolę, a kiedy ustąpić. Widzę, że uczę się tego wyczucia, mam nadzieję, że w ciągu kilku lat posiądę je w pełni.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.