Zacumują w porcie (lotniczym)

Hutnik Dobry Wynik zdobył w ciągu doby sześć punktów i awansował na pozycję wicelidera III ligi siatkarzy. Krakowianie pozyskali też nowego sponsora.

Weekendowe mecze rozgrywali w hali Wandy; w sobotę spory opór w 1. i 2. secie stawił im UKS Brzeszcze, a dzisiaj – w zaległej konfrontacji – LKS Bobowa zaczął odjeżdżać od stanu 12:11 w inauguracyjnej partii. Goście ustrzelili serwisem Igora Dutkiewicza, byli czujni w bloku i obronie, mądrze atakowali. Przykładaowa stała się akcja, kiedy piłka podbita przez Karola Andrzejewskiego wędrowała w trybuny, ofiarnie znad barierki wygarnął ją Kamil Kołek, wróciła na stronę LKS, ale ich skrzydłowy niezbyt mocnym plasem po prostej umieścił ją w rogu boiska. Było 17:13, 20:14, 23;16 dla sprytniejszych, a sprawę zamknął najlepiej grający „z rękami” miejscowych Jarosław Iwański.
– To też skutek naszego nastawienia psychicznego: „są beniaminkiem, więc pewnie nie będzie problemów” – irytował się trener Hutnika, Mirosław Janawa. – Zamiast prostych środków, odpowiednich do wymagań III ligi, za dużo było filozofowania.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Odtąd gospodarze postawili agresywniejszy blok, który rzadko pozwalał na obicia i minięcia. Przede wszystkim zaś ostrzej i regularniej serwowali. Zaczęli od 3:0, 8:3, 11:4, po dwóch asach Marcina Góry było 15:5 i zaraz 16:5. W składzie przyjezdnych zmieniło się 5 zawodników, lecz różnica pozostawała podobna – 20:9, 22:11, 25:12.
W trzeciej odsłonie krakowianie odskoczyli na 9:3, przy podaniach Leszka Klimczaka pokazując bloki i kontry, a sam Leszek – dwa asy, w tym jeden dokładnie w linię końcową. Później prowadzili 11:7, 15:9, 19;11, 21:12, 23:13, 23:16, 25:16.
Równo na przyjęciu spisywał się libero Łukasz Przybyła zastępujący Rafała Kluczyńskiego (grał w sobotę), a w ataku – skrzydłowy Bartosz Oleksy. Wytrawnie kierował grą Karol Andrzejewski, pozwalając sobie jednak na przebłyski szaleństwa. W tamtym okresie rzucił do Klimczaka przesuniętą krótką przez bodaj pięć metrów, a ten lecąc w powietrzu przekręcił się o 180 stopni, żeby sięgnąć piłki prawą ręką i przebijał ją będąc tyłem do siatki. Wylądował stopami za linią środkową. Ale w kolejnej akcji obaj zaprezentowali już podręcznikowego, skutecznego „suwa”.

Na wstępie czwartego seta świetną passę za linią końcową zanotował Maciej Jedwabny (miał dzisiaj różne momenty w ataku, ale pomógł unormować odbiór), trzema asami – uderzeniem w linię, skrótem i znowu ostro – windując rezultat do 7:1. Przy szczelnym bloku miejscowych powiększył się on – 11:2, 16:6, 17:9, 19:9, 22:12, a w okresie dekoncentracji i przy podaniach Bogumiła Steinhofa – zmniejszył do 23:18. Dwie ostatnie piłki bobowianie wyrzucili w aut. – Nie mówcie, że „sypacz” przeciwników był dobry, albo ktoś inny; zastanawiajcie się, czy wy nie mogliście popełnić mniejszej ilości błędów – strofował ich później w szatni Paweł Popardowski. Jego ekipa zaliczyła dwudniowy wyjazd, z noclegiem w Bukownie, w sobotnim spotkaniu ulegając 2:3 Kłosowi w Olkuszu. – Szkoda, bo tam pierwszego seta straciliśmy w końcówce, a dwa następne wygraliśmy; mogło być nawet 3:0 – uważa szkoleniowiec LKS. – Dzisiaj, z Hutnikiem, mieliśmy najsłabsze przyjęcie w sezonie, a dotąd była to nasza siła.

Dobry Wynik usadowił się blisko szczytu tabeli, a w następnej kolejce, za dwa tygodnie, zaczyna serię konfrontacji z górną połówką stawki. Na pierwszy ogień idą derby z Politechniką, w hali przy Kamiennej.
Wcześniej ma zostać podpisany kontrakt ze spółką „Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków – Balice”. – Na razie to  umowa na próbę; chcą zobaczyć jak wygląda takie sponsorowanie i reklama za naszym pośrednictwem. Teraz przekażą nam niedużą kwotę jednorazowo, a później może zaangażują się bardziej – wyjaśnia Janawa, pełniący też funkcję prezesa klubu.
Nie chce zdradzać wysokości przelewu z MPL, ale wyjawia, że rozmawiają również z trzema innymi firmami i łącznie chcą uzbierać 20-30 tysięcy, co pozwoliłoby na ufundowanie stypendiów i zwrot kosztów dojazdów dla siatkarzy. – W ubiegłym sezonie byliśmy jedynym zespołem w finałowej „szóstce”, który nie płacił swoim zawodnikom. Mam nadzieję, że teraz uda się to zmienić – podsumowuje trener-prezes.
PAWEŁ FLESZAR

HUTNIK DOBRY WYNIK Kraków – LKS Bobowa 3:1 (19:25, 25:12, 25:16, 25:18)
Sędziowali: Andrzej Sobieraj i Andrzej Szymczyk (Kraków).
HDW: Andrzejewski, Dutkiewicz, Góra, Kołek, Oleksy, Klimczak oraz Przybyła (l), Jedwabny, Ma. Janawa, Lach, Zych. Trener: Mirosław Janawa.
LKS: J. Popardowski, Iwański, D. Wiejaczka, Mędoń, W. Wiejaczka, Steinhof oraz Zięba (l), Kosiek, M. Tubek, B. Tubek, Kudławiec, Gądkiewicz. Trener: Paweł Popardowski.

Wyniki i tabelę III ligi siatkarzy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.