Zaczęło się od pocałunku

Bardzo ciężką przeprawę we własnej hali mieli futsalowcy Wisły Krakbet Kraków z Pogonią 04 Szczecin. Wywalczyli remis 3:3, zdobywając bramkę na 5,4 sekundy przed końcem.

W innym przypadku goście zajęliby dzisiaj fotel lidera. – Spokojnie, szanujemy ten punkt. Ciągle jesteśmy w czołówce – tonował nastroje ich trener, Gerard Juszczak. – Pamiętajmy, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu w takim składzie bylibyśmy kopciuszkiem, a i teraz nie przyjeżdżaliśmy tu w roli faworyta.
Wyszli za to na parkiet z wyraźną wiarą w sukces; nie ustępując na krok w wysokim pressingu, interweniując bardzo twardo. Tak samo żył przy linii Juszczak, pokrzykujący: „Sam! Lutuj!!”. Jego podopieczni nie próżnowali też w ofensywie, a kilka wcześniejszych okazji zwieńczyli w 10. minucie, kiedy Bartłomiej Nawrat odbił wprawdzie uderzenie Ołeksandra Szamotija, lecz skuteczną dobitkę Marcina Mikołajewicza mógł już tylko obserwować leżąc.
Przyjezdni mieli w swych szeregach ponadto Dominika Kubraka, niepozornego, nawet bez przesadnie sportowej sylwetki, ale z rewelacyjnym refleksem i rzucającego się w bramce jak puma. Wygarniał wszystko, odbijał strzały i przerywał podania, po kopnięciu Ricardo Gomesa Juniora w pełnym biegu pomógł mu słupek, innym razem wybijając piłkę głową dostał w szczękę, ale utrzymywał czyste konto w pojedynkach z wiślakami. Nieznacznie popsuł mu bilans 15. minucie Douglas Alvaralhao Dos Santos, egzekwując pewnie karnego, podyktowanego za dotknięcie futbolówki ręką. Potem jednak aż do przerwy nie uległ kanonadzie, jaką rozpętali gospodarze (inna sprawa, że często też pudłowali).
To był kluczowy okres dla wyniku. Powinniśmy wtedy zdobyć dwa-trzy gole i moglibyśmy spokojnie kontrolować przebieg spotkania – analizował później grający trener krakowian, Błażej Korczyński.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W drugiej połowie zmienił bramkarza („Bartek Nawrat był trochę zbyt nerwowy”), a Kamil Dworzecki wracając na swoje miejsce po jednym z czasów na żądanie, oklepał dłońmi poprzeczkę i słupki, te dwa ostatnie stemplując także pocałunkami. Długo trudno było o jednoznaczną odpowiedź, czy pieszczoty te przyniosły szczęście. Miejscowi przeważali; w 27. minucie Roman Wachula przyłożył tak potężnie, że przełamał ręce Kubrakowi i na tablicy zaświeciło się 2:1, a po drugiej stronie Dworzecki sparował uderzenie Łukasza Tubackiego na słupek.
Douglas Dos Santos w pewnym momencie popisał się „ruletą”, jednak pod bramką Pogoni dwukrotnie brakło mu opanowania. Wreszcie na prawej flance uciekł mu Michał Kubik, którego dośrodkowanie tak niefortunnie przecinał Krzysztof Kusia, że zaliczył „samobója”. – Za długo przeciągnęliśmy zmianę i czwórce obecnej na boisku nie starczyło świeżości – komentował Korczyński.
Dwie minuty później niefart Kusi i Dworzeckiego się skumulował: szczecinianie kilkakrotnie ponawiali natarcie, ten drugi wybiegł do piłki, ten pierwszy próbował wyjaśnić sytuację i podając do kolegi trafił do własnej siatki. 2:3.

Kiedy kończyła się 33. minuta los zaczął znowu odwracać uśmiechniętą twarz ku krakowianom, bo Artur Jurczak zanotował kolejny słupek („Chyba zmniejszyliście bramki, bo trzy razy dzisiaj tak się skończyły nasze strzały” – żartował potem Kubiak).
Znaczenie pocałunków Dworzeckiego najpełniej objawiło się, gdy musiał zejść z placu, a jego miejsce przez ponad pięć minut zajmował lotny golkiper – Douglas Neutzling-Ferreira. Mimo że ekipa „Białej Gwiazdy” atakowała bez efektu, to przeciwnicy nie potrafili wykorzystać jej odsłoniętego podbrzusza, choć kilka razy odzyskiwali piłkę. Nicolae Neagu ekspediował ją każdorazowo ręką w aut, a jak na ironię – według wyjaśnień szkoleniowca – został wprowadzony za Kubraka, bo ma? lepszy wyrzut i dawał nadzieję na skonstruowanie rozstrzygającej kontry.
Wreszcie, w ostatnich chwilach przed syreną, futbolówkę otrzymał Kusia, puścił ją w „tunel” wybiegającemu do niego Neagu, a dalej wtoczyła się do bramki. I tak największy pechowiec został szczęśliwcem.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA KRAKBET Kraków – POGOŃ 04 Szczecin 3:3 (1:1)
Bramki: Douglas Alvaralhao Dos Santos 15 k, Wachula 27, Kusia 40 – Mikołajewicz 10, Kusia 29 s, 31 s. Sędziowali: Grzegorz Wiercioch i Damian Jaruchiewicz. Żółte kartki: Douglas Neutzling-Ferreira – Tubacki, Bugański. Widzów: 250.
WISŁA: Nawrat – Douglas N-F, Ricardo, Lebiedziński, Korczyński oraz Dworzecki, Douglas ADS, Kusia, Wachula, Zadorożnyj, Wojciechowski. Trener: Błażej Korczyński.
POGOŃ: Kubrak – Bugański, Mikołajewicz, Kubik, Szamotij oraz Neagu, Tubacki, Gepert, Szarowara, Jurczak, Maćkiewicz. Trener: Gerard Juszczak.

Pozostałe wyniki i tabelę ekstraklasy futsalu można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.