Zagrają na swoich śmieciach

Dzisiaj AGH AZS Kraków ogłosił, że jego pucharowy mecz z Asseco Resovią odbędzie się w uczelnianej hali przy ul. Piastowskiej. 23 grudnia, o g. 17, będzie go mogło bezpośrednio zobaczyć około 400 widzów, cenę biletów wyznaczono na 15 zł, ale nie wiadomo, ile zostanie przekazanych do wolnej sprzedaży.

– Zastanawialiśmy się nad pewnymi rozwiązaniami zwiększającymi ilość miejsc, ale po dokładnych obliczeniach wyszło nam, że będzie to około 400 – mówi Arkadiusz Jesionek, członek zarządu AGH AZS. – Być może coś jeszcze się zdarzy, co zwiększy tę liczbę, ale na dzisiaj można stwierdzić, że na pewno będzie około 400.
Bilety mają być w jednolitej cenie 15 złotych, ale na razie nie zostaną przekazane do wolnej sprzedaży. – Zobaczymy, jaki będzie odzew z uczelni po informacji o meczu, a będzie na pewno – mówi działacz. – Resztę będziemy rozprowadzać w przedsprzedaży, która odbędzie się w Studium WFiS AGH przy Piastowskiej 26a, gdzie mieści się hala. Ogłosimy osobno, kiedy i w którym dokładnie pomieszczeniu odbędzie się ta przedsprzedaż.
Nie wiadomo, co z zapowiadaną wcześniej relacją wideo w internecie. Zresztą nie wiadomo też, gdzie można byłoby taką relację oglądać, wszak strona internetowa drużyny w tym sezonie nie działa. – Strona internetowa zostanie uruchomiona w najbliższym czasie – zapewnia Jesionek. – Natomiast co do transmisji – nie jesteśmy pewni, czy udałoby się to wykonać w atrakcyjny dla widzów sposób. Zrobiliśmy wywiad w jednej z firm zajmujących się takimi rzeczami, a ostateczna decyzja zapadnie niedługo.

O tym, że spotkanie odbędzie się przy Piastowskiej nieoficjalnie mówiło się od kilku dni. W miniony czwartek okazało się, że niemożliwa jest jego organizacja w Kraków Arenie, gdyż sporo wcześniej zostały podpisane umowy i ustalony harmonogram budowy lodowiska na turniej finałowy hokejowego Pucharu Polski i miejską ślizgawkę (opisywaliśmy tę sprawę TUTAJ).
Była jeszcze rozpatrywana opcja urządzenia meczu w hali Towarzystwa Sportowego Wisła przy ul. Reymonta. – Do dyspozycji jest 1200-1400 miejsc siedzących, te widełki wynikają z faktu, że duża część to ławki i pojemność zależy, jak ciasno ludzie usiądą – opowiada Łukasz Kwaśniewski z TS. – Do tego około 300, może trochę więcej, miejsc stojących z dobrą widocznością, na galeriach za trybunami i na balkonie przy tablicy świetlnej.
Jak się dowiedzieliśmy, trener koszykarzy Łukasz Kasperzec zadeklarował, że zaplanowany tego dnia w hali głównej, na godzinę 15, mecz juniorów U-20 z Unią Tarnów można przenieść do hali treningowej. W tej sytuacji AGH AZS mógłby mieć do dyspozycji halę główną dosyć wczesnym popołudniem.

Ciągle istniał jednak problem z pozwoleniem na imprezę masową (jest wymagane od 300 widzów wzwyż). Normalnie wstępny wniosek o pozwolenie składa się 30 dni przed wydarzeniem, a na 14 dni przed nim – dostarcza opinie policji i straży pożarnej. Nie wiadomo, czy byłby możliwy jakiś specjalny, przyspieszony tryb (byłby on potrzebny też w przypadku wspomnianej hipotetycznej organizacji spotkania w Kraków Arenie).
Jak powiedziano nam w Wydziale Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa, wydającym takie pozwolenia – obiekty uczelniane nie podlegają ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych, więc w przypadku hali AGH nie jest ono konieczne.
To jednak nie był główny powód, że zespół wystąpi „na swoich śmieciach”. – O ostatecznej decyzji zaważył głos naszych zawodników, kwestie sportowe, możliwość gry na boisku, na którym codziennie trenują – wyjaśnia Arkadiusz Jesionek.

Abstrahując od intencji i możliwości, a także od tego jak przebiegnie sam mecz, jaka będzie jego otoczka (na wielu płaszczyznach), należy zwrócić również uwagę na aspekt rzutujący na dalszą przyszłość, na nie w pełni niewykorzystaną okazję marketingową.
Frekwencja podczas spotkań akademików w Krispol Lidze nie jest nadzwyczajna, niekiedy nie sięga nawet 200 osób. Najwięcej widzów, około 270, udało nam się naliczyć podczas październikowej konfrontacji z Kęczaninem. Odbyła się w niedzielę, więc zjawiła się na niej spora gromada ludzi bezpośrednio związanych z siatkówką, którzy w sobotę nie mogą przyjść na Piastowską, bo sami grają, prowadzą zespoły, sędziują.
Im więcej widzów udałoby się ściągnąć „na Resovię”, tym większe szanse, że jakiś odsetek z nich, zachęcony tym, co zobaczy podczas pucharu, przyszedłby w nowym roku na mecz „Agiehowców” z innym przeciwnikiem.

***

Niniejszy tekst jest ostatnim w dającej się przewidzieć przyszłości, jaki został opublikowany na tej stronie, na temat działalności AGH AZS Kraków. Okres świąteczny nie jest dobry, aby wyjaśniać ten krok, zresztą o każdej porze roku takie wyjaśnienia byłyby nieco żenujące.
Jeśli ktoś poczuł się zawiedziony tą decyzją – przepraszam.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.