Zaplecze punktowe młodych głów

Dwa najwyżej notowane małopolskie zespoły siatkarzy, AGH AZS i Kęczanin rozegrają w najbliższych dniach swoisty dwumecz derbowy: w niedzielę spotkają się ligowo w Krakowie, a w środę, pucharowo, w Kętach.

Dziesięć lat temu słynny (a odkąd odszedł na emeryturę – niemal legendarny) menedżer Manchesteru United, Alex Ferguson uczestniczył w imprezie charytatywnej, podczas której urządzono panel dyskusyjny. – Gdyby pan miał pistolet i jedną kulę, to kogo by pan zastrzelił: Victorię Beckham czy Arsene Wengera? – indagował z makabrycznym humorem jeden z obecnych biznesmenów. Victorię Beckham uważano za inspiratorkę odejścia rok wcześniej jej męża Davida z ManU do Realu Madryt, natomiast Arsenal Londyn Arsene Wengera był na przełomie wieków głównym rywalem teamu z Manchesteru.
Dziennikarza sir Alex pewnie odesłałby na drzewo, ale z filantropem z wypchanym portfelem nie wypadało tak postąpić. Podumał chwilkę i odparł: „Mogę prosić jednak o dwie kule?”.
Szkoleniowcy lokalnych klubów są mniej pazerni, a przede wszystkim – mają jasno sprecyzowane priorytety. – Normalne, że wybieram ligę – mówi Marek Błasiak z Kęczanina, pytany, w którym meczu wolałby zwyciężyć.
Trener Błasiak wybrał tak samo, jak ja? No cóż, nie jest tajemnicą, na co wszyscy stawiamy – uśmiecha się Andrzej Kubacki z AGH.
Na logikę, ważniejszy powinien być mecz pucharowy, bo tam nie będzie już odwołania – przegrany odpadnie, natomiast w Krispol 1 lidze siatkarzy pozostanie 21 kolejek do nadrobienia strat. – Sensem awansu w Pucharze Polski byłoby przejście tak daleko, aby trafić na przeciwnika z Plus Ligi, pokazać się wtedy, a z tą młodą drużyną raczej tak wiele zawojować nie możemy i musimy się koncentrować na lidze – tłumaczy Błasiak.
Można się jednak spodziewać, że ekipa, która zejdzie pokonana z parkietu w niedzielę, ambicjonalnie podejdzie do szybkiego, środowego rewanżu.

Ze względu na mistrzostwa Polski w badmintonie, spotkanie Krispol Ligi w hali przy Piastowskiej zostało przesunięte na 19 października, na g. 18. Areną Pucharu Polski, 22.10 o g. 19, będzie hala OSiR w Kętach.
Na tym pierwszym obiekcie oba zespoły zmierzyły się w tym sezonie, początkiem września, w finale turnieju organizowanego przez Akademię Górniczo-Hutniczą (opisywaliśmy go TUTAJ). 3:2 zwyciężył Kęczanin, lecz obaj trenerzy zastrzegają, żeby nie przywiązywać do tego wagi. – Wtedy zawodnicy mieli zadania sparingowe, teraz zadaniem jest zdobycie punktów. Przychodzi ciśnienie, którego nie było we wrześniu – wylicza Kubacki.
Persnalia też nieco się zmieniły: do szóstki Kęczanina wrócił na stałe rekonwalescent Mateusz Błasiak, a AGH pozyskał Grzegorza Surmę, rozstał się zaś z Pawłem Pietkiewiczem.
Mozna też chyba odczuć pewną atmosferę derbów, pokazał ją choćby miniony sezon. Kęczanie uważani byli wówczas za drużynę mocniejszą kadrowo od akademików, ale ulegli im dwukrotnie. – Teraz jest odwrotnie, jeśli chodzi o nazwiska: oni mają kilka silniejszych – twierdzi Błasiak. – U nas w składzie jest wielu chłopców, którzy nie zaistnieli dotąd w rozgrywkach seniorskich, przyszli prosto z Młodej Plus Ligi. Na zajęciach wyglądają przyzwoicie, ale w meczach zdarza się, że nie wytrzymują mentalnie. Ale też widzę, że AGH ma ubytki wywołane kontuzjami, zwłaszcza ważnych postaci z tamtego sezonu: Łaby i Galińskiego.

Karol Galiński prawdopodobnie będzie mógł zacząć skakać za trzy tygodnie (Kubacki: „Nowa, optymistyczna diagnoza wyraźnie go wzmocniła psychicznie, bo był bardzo przygnębiony”), na razie wykorzystywany jest jako wchodzący do drugiej linii bądź rezerwowy libero. Natomiast Patryk Łaba niedawno był na konsultacji u prowadzącego go doktora Marcina Domżalskiego i usłyszał tam, że za dwa miesiące będzie mógł uczestniczyć w treningu z pełnymi obciążeniami. – Wierzę w tę opinię i czekam na Patryka. Jego powrót do gry mnóstwo zmieni, nie tylko sportowo – przekonuje szkoleniowiec. Przypomina, że on też ma w kadrze kilku młodziaków, z których w podstawowej szóstce znajdują się Adam Smolarczyk i Michał Szalacha („Warto na tego chłopaka przyjść w niedzielę do hali” – namawia). Paweł Halaba boryka się natomiast z dolegliwościami mięśni brzucha.
Opiekun Kęczanina uzupełnia charakterystyki o warunki fizyczne, w których jego podopieczni ustępują krakowianom. – Będziemy szukali szansy w serwisie; jeśli odrzucimy ich od siatki będzie dużo łatwiej – mówi.
Andrzej Kubacki ma podobne zdanie: w każdym z dotychczasowych spotkań AGH decydowały zagrywka i przyjęcie, więc tak samo powinno być w najbliższym.

Jesienią na zapleczu ekstraklasy Kęczanin w czterech próbach zdobył dziewięć punktów. – Jestem zadowolony z tego, nie mogę narzekać, ale do gry mam zastrzeżenia, zwłaszcza ofensywnej – analizuje Marek Błasiak. Po inauguracyjnej porażce i dwóch kolejnych  zwycięstwach wesołe nastroje łatwo było dostrzec w obozie AGH. Zwarzyła je trochę środowa, wyjazdowa porażka z nastolatkami z SMS Spała.
Generalnie, wydaje się, że najbliższe kilka tygodni zweryfikuje, na ile dotychczasowe zdobycze były skutkiem dobrej gry, a na ile – korzystnego harmonogramu. – Zdecydowanie, to jest racja – przytakuje Błasiak. – W dodatku terminarz się „zacieśnia”, przy dużym obciążeniu będzie miało znaczenie, kto jak ciężko ćwiczył w okresie przygotowawczym. Ale wolę do trudnych sprawdzianów przystępować z 9 czy 12 punktami, niż z kilkoma. Dlatego to, co uzyskaliśmy dotąd i niedzielny mecz, mają duże znaczenie. Takie „zaplecze” punktowe daje spokój w głowach młodych ludzi.
– Natomiast realna weryfikacja potencjału poszczególnych zespołów przyjdzie w drugiej rundzie – dorzuca Kubacki. – Nieprzypadkowo na szczycie są Camper i Krispol, w których było niewiele roszad. Większość pozostałych jest po przebudowie, grają nierówno, potrzebują czasu. Ta liga hartuje, bardzo hartuje.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.