Zatrzymani przed brzegiem pucharu

Siatkarze Wandy Instal nie wystąpią w V rundzie Pucharu Polski wskutek dzisiejszej porażki z MKS MOS Będzin 1:3 (25:21, 19:25, 23:25, 19:25). Pod Wawel nie przyjedzie więc szósta drużyna Plus Ligi po pierwszej części sezonu zasadniczego (na  dwie kolejki przed jej końcem wiele wskazuje, że mógł to być Jastrzębski Węgiel, Fart Kielce lub AZS Częstochowa). Na dodatek krakowianie stracili trzeciego środkowego, Jakuba Blachurę.

Kluczowy był chyba trzeci set, kiedy gospodarze po dwóch wygrywających serwisach Adama Łukasika i kilku kontrach Bartłomieja Soroki objęli prowadzenie (18:15, 19:16, 20:18), lecz szybko je stracili (20:20). Natomiast przy stanie 23:23 Łukasik uderzył w aut, Krzysztof Ferek zaś został zablokowany.
A wydawało się, że miejscowi poradzą sobie lepiej, bo w pierwszej partii rozwiązali końcówkę wyśmienicie. Od remisu 20:20 byli dokładniejsi od przeciwników (tamci zaliczyli dotknięcie siatki, a Sławomir Szczygieł zepsutą zagrywkę), skuteczniejsi (atak Ferka i blok Łukasika na Mateuszu Zarankiewiczu) i sprytniejsi (Ferek zamknął sprawę kiwką).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W pozostałych częściach spotkania goście mieli więcej atutów – świetnie przyjmowali (z 17 asów Wandy w meczu z BBTS pozostało wspomnienie) i bronili, a w pojedynku rozgrywających, braci Sygułów, lepszy był ten „będziński” – Dariusz, częściej od „krakowskiego” – Mariusza – gubiąc blok.
W połowie drugiej odsłony spore prowadzenie dał przyjezdnym podaniami z wyskoku Zarankiewicz: trafił w przebiegającego po linii końcowej Ferka, potem Mateusza Mrozowskiego (nikt z jego kolegów nie podbił piłki, która była do uratowania), a wreszcie zanotował już „czystego” asa.
Z kolei w analogicznym fragmencie ostatniego seta będzinianie zbudowali przewagę obroną i kontrami ze skrzydeł.

Do hali przy Ptaszyckiego, gdzie występuje Wanda, nie przyjedzie więc na razie zespół ekstraklasy, choć powodzenie nie było daleko, a niektórzy mieli apetyt zwłaszcza na wizytę, jako trenera Farta, Grzegorza Wagnera, który zdobywał tu kiedyś laury w roli finezyjnego Hutnika.
Krakowianie mają jednak większe problemy, od dłuższego czasu grając w dziesiątkę. Kontuzje leczą Bartosz Mischke i Jakub Blachura, a ten drugi nie wróci już najprawdopodobniej na parkiet. – Na 99 procent; w Bielsku, gdzie się leczy, powiedzieli, że w tym sezonie raczej nie zdołają doprowadzić braku do sprawności – mówi trener Wandy, Grzegorz Silczuk. – Szukam następcy, na razie sonduję rynek, ale wyobrażenia niektórych zawodników o naszych możliwościach płacowych są nierealne…
PAWEŁ FLESZAR

KA WANDA INSTAL Kraków – MKS MOS INTERPROMEX Będzin 1:3 (25:21, 19:25, 23:25, 19:25)
Sędziowali: Mirosław Pałka (Rzeszów) i Marek Litwiński (Jarosław). Widzów: 250.
WANDA: M. Syguła, Łukasik, Tepling, Ferek, Soroka, Domonik oraz Mrozowski (l), Pić, Szablewski, Dzierwa. Trener: Grzegorz Silczuk.
MKS MOS: D. Syguła, Wójtowicz, Dzierżanowski, Zarańkiewicz, Kantor, Szczygieł oraz Potera (l), Łapuszyński. Trener: Rafał Legień.

Przebieg meczu – I set: 1:0, 1:2, 3:2, 4:4, 7:4, 8:5, 10:7, 11:8, 11:10, 12:10, 15:14, 17:14, 19:16, 19:18, 20:20, 22:20, 22:21; II set: 0:1, 1:2, 3:3, 4:3, 6:5, 10:10, 11:10, 11:13, 12:13, 12:17, 14:18, 15:20, 17:20, 17:22, 18:23, 19:23; III set: 1:1, 3:3, 6:6, 10:10, 13:13, 14:13, 14:15, 18:15, 18:16, 19:16, 19:19, 20:18, 20:20, 21:22, 22:22, 22:23, 23:23; IV set: 1:1, 3:3, 3:5, 4:6, 7:8, 7:11, 9:11, 10:12, 10:15, 11:16, 12;17, 13:17, 13:19, 15:20, 15:23, 16:23, 16:24, 19:24.

Pozostałe wyniki Pucharu Polski można znaleźć TUTAJ

Skomentuj