Zawód – trenerka

Siatkarki Akademii Górniczo-Hutniczej pokonały u siebie Akademię Wychowania Fizycznego, 2:0, w meczu, w którym nie brakowało oryginalnych rozwiązań personalnych.
Przede wszystkim chodzi o taktykę ekipy gości, gdzie piłkę rozgrywała środkowa przebywająca akurat w pierwszej linii – Magdalena Domagalska lub Olga Porzezińska. – Uważam, że ustawienie należy dostosować do drużyny, a nie do panujących trendów – przekonuje prowadząca „Wuefistki” Lidia Stanisz. – I tak nie miał u nas kto chodzić w tempo na krótką, a że najlepiej blokujące dziewczyny mają jednocześnie najlepsze odbicie palcami, takie rozwiązanie się narzucało. Zresztą Magda Domagalska ma doświadczenie z Maratonu Krzeszowice, i jako środkowa, i jako rozgrywająca.
I właśnie dzięki Domagalskiej ten pomysł nieźle się sprawdził w 1. secie, bo po serii jej bloków, kiwce i obronie tuż przy siatce, która tak zaskoczyła przeciwniczki, że nie zdołały już podbić piłki – zespół Lidii z 5:7 i 9:11 wyszedł na 14:13. Na kolejne prowadzenie, 18:17, pociągnęły go akcje Magdaleny Tyrańskiej i serwis z wyskoku (w tym as) Izabeli Cieżyńskiej, która po przyjeździe na studia magisterskie na fizjoterapii AWF – mimo propozycji z kilku klubów – nie chciała w Krakowie kontynuować gry ligowej rozpoczętej w Warmiss Volley Olsztyn i Orle Elbląg, gdyż skoncentrowała się na pracy masażystki w zespole zaplecza męskiej ekstraklasy, AGH 100RK AZS.
W końcówce ciężar wzięła na siebie Anna Postrożny, krótką dołożyła Magdalena Pytel – 20:18, 22:20, 24:21 – a sprawę zamknęła Marika Janota.

W drugiej partii, po asie Postrożny i trzech zbiciach Aleksandry Drewienkiewicz, szybko zrobiło się 10:4, znowu część strat zniwelowały podania Cieżyńskiej (1 as) i kontry Katarzyny Świeży. Nad siatką jednak, dosłownie i w przenośni, górowały Alicja Leszek i Pytel, natomiast inna środkowa, Anna Mysiak była testowana jako przyjmująca. – Środkowych mam mnóstwo, a na skrzydłach niewiele, więc muszę coś próbować – tłumaczy szkoleniowiec „Agieszanek”, Irina Bogdanowa. W jej składzie zabrakło dzisiaj Joanny Mokrzyckiej, która ma kłopoty zdrowotne oraz grupy dziewczyn nie posiadających jeszcze certyfikatu do akademickich mistrzostw Małopolski, przede wszystkim Aleksandry Guzikiewicz.
Zrobiło się 16:9; Porzezińska urozmaiciła sytuację asem, a Aleksandra Cul – odgwizdaniem końca spotkania przy stanie 18:15. – Jedynka była przysłonięta w taki sposób, że wydała mi się dwójką; zobaczyłam 25:18 – opowiadała później sędzina.
Od razu się jednak zreflektowała. Mysiak i Leszek wykonały nowe otwarcie na 22:15, a ostatnie słowo znowu należało do Janoty.

Kobiety bardzo rzadko pełnią funkcję trenerskie w siatkówce ligowej, czy nawet – wszelkiej seniorskiej. Dzisiaj dwie stanęły naprzeciwko siebie; każda z odmienną drogą i motywacją do pełnienia tej funkcji, ale podobną pasją.
Bogdanowa ma za sobą bardzo satysfakcjonującą karierę zawodniczą w ekstraklasie ZSRR i Ukrainy (Iskra Ługańsk), Słowenii (Branik Maribor) i Austrii (ATSE Graz). Po niej osiedliła się w Krakowie, a w 2005 roku objęła nową drużynę świeżo założonego klubu – AZS Akademii Ekonomicznej (dzisiaj to AZS UEK). Zajęła miejsce w czołówce IV ligi, które po reorganizacji dało awans, natomiast po roku w III lidze strony rozstały się. Irina wkrótce zaczęła pracę z reprezentacją AGH, w 2008 r. odrzuciła propozycję prowadzenia AZS AGH Wisły Kraków, ówczesnych II-ligowych rezerw „Białej Gwiazdy”. Za to minionego lata została drugim trenerem Bronowianki, obecnego wicelidera II ligi.
Kilka lat temu bałam się, że będzie to miało negatywny wpływ na życie prywatne, ale teraz z mężem już doszliśmy do wniosku, że mogę sobie na to pozwolić – wyjaśnia. – Po tylu latach na boisku nie traktuję tego jak kariery; robię to, bo lubię.
Lidka Stanisz ma 24 lata, właśnie skończyła studia magisterskie i zaczęła doktoranckie („Teoria treningu sportowego”), a po Jerzym Uzarowiczu przejęła żeńską reprezentację AWF. – Czy chciałabym, aby trenowanie było moim zawodem, czy chciałabym pracować w lidze? Nie skomentuję tego, bo o marzeniach się nie mówi głośno. Czy chcę, aby moje studia doktoranckie miały kontynuację w pracy? Odpowiedź jak wyżej – nie daje się wyciągnąć na zwierzenia.
Trenerką jest stanowczą, chwilami ostrą, niekiedy zgryźliwą. – Moimi nauczycielami byli Jerzy Uzarowicz i Wojciech Kasza, to niby jaka mam być? – odparowuje z humorem. – Dziewczyny są przyzwyczajone, akceptują to, poznajemy się przecież na zajęciach.
W tym roku ubyły z ekipy AWF najlepsze siatkarki: Agnieszka Rabka spodziewa się dziecka, Magda Jagodzińska i Ewa Śliwińska przeniosły się na Uniwersytet Rzeszowski. Pokończyła studia grupa z pokolenia Stanisz. Ona sama – jest wychowanką Armatury Kraków, potem występowała w Pogoni Proszowice, Bronowiance i Ekstrimie Gorlice – też nie chce już grać, nawet na uczelni, choć zezwala jej na to regulamin.
– Według mnie, nie da się tego łączyć, godzić, a w tej chwili już na coś postawiłam – konkluduje.
PAWEŁ FLESZAR

AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – AKADEMIA WYCHOWANIA FIZYCZNEGO 2:0 (25:22, 25:18)
Sędziowali: Aleksandra Cul i Zdzisław Śpiewla (Kraków). Widzów: 50.
AGH: Stachowicz, Postrożny, Mysiak, Drewienkiewicz, Janota, Rusinek oraz Kozyra (l), Perkosz (l), Pytel, Leszek. Trener: Irina Bogdanowa.
AWF: Domagalska, Cieżyńska, Świeży, Porzezińska, Tyrańska, Dziekan oraz Bucka (l), Rak. Trener: Lidia Stanisz.

Wszystkie wyniki AMM siatkarek można znaleźć TUTAJ, a terminarz TUTAJ. Wtorkowy (26.11) mecz Uniwersytetu Jagiellońskiego z Krakowską Akademią został przełożony na prośbę KA, najprawdopodobniej na 17.12.

Komentowanie zablokowane.