Zawsze zaczyna się od nowa

Kandydatem na trenera siatkarzy Hutnika jest legenda tego klubu – Jerzy Piwowar. W przyszłym tygodniu powinny zapaść decyzje, czy trafi tam po raz trzeci w karierze.

Zarówno słynny szkoleniowiec, jak i prezes Hutnika, który prowadził dotąd zespół, Mirosław Janawa przyznają, że spotykali się ostatnio i rozmawiali o ewentualnej współpracy. Janawa chciałby się poświęcić roli działacza i trenowaniu młodzieży. Kiedyś opowiadał humorystyczną odrobinę historię, że już po sezonie 2012/13 zaplanował rezygnację z funkcji. I faktycznie zrezygnował, po tym jak zespół zajął trzecie miejsce na finiszu małopolskiej III ligi. – Ale nagle okazało się, że zostaliśmy zakwalifikowani z listy rezerwowej do fazy ogólnopolskiej, więc musiałem zostać. Po awansie proponowałem przejęcie drużyny Markowi Fornalowi, nie chciał, więc postanowiłem, że dam sobie jeszcze rok i zobaczę, czym jest ta II liga – zwierza się.
To, czy Piwowar przejmie od niego nowohucką ekipę może rozstrzygnąć się w przyszłym tygodniu, kiedy spotkają się w szerszym gronie jej działaczy, sponsorów i patronów. – Porozmawiamy o konkretach i wtedy powiemy coś oficjalnie, na razie nie będę wyrywał się z komunikatami, które mogłyby kogokolwiek postawić w niezręcznej sytuacji. Nie powinniśmy wywierać na siebie wzajemnie publicznie presji – pan Jerzy, w swoim stylu, bardzo powściągliwie wypowiada się o sprawie.

Gdyby została ona pomyślnie sfinalizowana, byłoby to jego trzecie przyjście do Hutnika (cała biografia znajduje się pod tekstem). Tamten klub upadł, ten jest zupełnie nowy, przekształcony z Dobrego Wyniku (który z kolei został założony dla grup młodzieżowych ratowanych z dogorywającego Hutnika). Obydwa podmioty jednak łączy grupa starych znajomych Piwowara. Janawa w „pierwszym” Hutniku szkolił młodzież, ówczesny świetny zawodnik Marek Fornal jest dzisiaj członkiem zarządu, podobnie jak żona innego sławnego siatkarza, Wacława Golca – Barbara. Marek Mercik, który był jednym z masażystów w tamtym wielkim teamie, teraz też pełni podobną funkcję przy II-ligowej drużynie.
A jeśli mowa o personalnych związkach, to dzięki Hutnikowi pan Jerzy poznał żonę, Elżbietę, która pracowała wówczas w klubie.
– Tylko niech pan nie tworzy o mnie epopei – żartobliwie prosi trener. – Jeśli chodzi o kwestie sportowe, to generalnie nie przepadam za wspomnieniami dawnych sukcesów, a wręcz drażnią mnie porównania dwóch zupełnie innych sytuacji – dodaje poważniej. – Tamten klub był potentatem, także finansowym, działającym profesjonalnie, gdzie wszystko funkcjonowało jak w zegarku. Nie ma sensu zestawiać tego z okresem stagnacji czy kryzysu, który mamy od pewnego czasu, bo rzeczywistość jest zupełnie inna.

Wtedy Hutnik kwitł w socjalistycznych realiach dzięki Hucie im. Lenina, sukcesy odnosili również piłkarze ręczni, koszykarze, w nieco mniejszej skali – piłkarze. Osiągnięcia sekcji volleyballa wiążą się jednak głównie z osobą Piwowara, co najlepiej pokazuje proste zestawienie. Ma ona na koncie 11 medali mistrzostw Polski: 2 złote, 6 srebrnych i 3 brązowe, a także trzy triumfy w Pucharze Polski. Natomiast trenerski dorobek Piwowara wynosi: 2 „złota”, 4 „srebra” i 2 „brązy”, plus udział przy wszystkich pucharach, z czego jeden zdobył jako zawodnik. Płynnie zresztą przeszedł w 1975 roku z parkietu na ławkę trenerską: najpierw na trzymiesięczny okres próbny, wydłużony do siedmiu sezonów, po których zrobił sobie trzyletnią przerwę, a potem wrócił na następne pięć sezonów (można o nich poczytać TUTAJ).
A odkąd przyjechał do Krakowa, blisko pół wieku temu, na ogół prowadził w nim osiadły tryb życia, wyjąwszy wyjazdy na obozy i mecze. Powtarza, że jego ulubionym miejscem aktywności i wypoczynku jest działka. Na trzy lata wyjechał jednak bardzo daleko na „saksy”, najpierw na kilkanaście miesięcy do Tunezji, gdzie najpierw musiał kończyć sezon w zastępstwie ciężko chorego kolegi, a potem do francuskiego portu nad Atlantykiem, Saint Nazaire. W tym drugim wywalczył awans do ekstraklasy, ale po niezłych występach w niej zespół został wycofany po sezonie ze względów finansowych. – Dlaczego akurat Tunezja? Jeździliśmy tam na obozy z reprezentacją i Hutnikiem, rodziły się kontakty i stąd propozycja – wyjaśnia. – Zresztą wtedy w Tunezji bardzo ceniono polskich trenerów; pracowali tam Jurek Wagner, Antek Piechniczek, fachowcy od piłki ręcznej, później Henryk Kasperczak.

Przyznaje, że ewentualny powrót do Hutnika byłby sympatycznym podsumowaniem jego kariery, a nawet frajdą, ale zastrzega, że nie jest sentymentalny. – Nie w sporcie. Tutaj marzenia i bujanie w obłokach zbyt często kończą się szybkim upadkiem na ziemię – przekonuje. – W efekcie tych wszystkich, zmieniających się, czasów nauczyłem się, że trzeba ciągle dopasowywać się do innych realiów, weryfikować swoje metody i podejście. W tej pracy zawsze zaczyna się od nowa.
PAWEŁ FLESZAR

Jerzy Piwowar – notka biograficzna
Urodził się w 1946 r. w Olszynach, wychowywał w Rytrze. W siatkówkę zaczął grać podczas nauki w Liceum Pedagogicznym. Ukończył Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego w Krakowie. Przez ćwierć wieku był pracownikiem dydaktycznym tej uczelni, już pod nazwą Akademia Wychowania Fizycznego. W latach 80. pracował również w Studium WF Politechniki Krakowskiej.

Kariera zawodnicza:
– Sokół Stary Sącz
– Beskid Nowy Sącz (drużyna juniorów)
– Skawinka Skawina (1966-1967) – równolegle grał w piłkę ręczną w Wawelu Kraków
– AZS Kraków (1967-1971)
– Hutnik Kraków (1971-1975) – kolejno: 6., 6., 4. i 5. miejsce w ekstraklasie, 1. miejsce w Pucharze Polski w 1974 r.

Kariera trenerska:
– Hutnik (1975-1982) – kolejno: 5., 5., 2., 2., 6., 3. i 7. miejsce w ekstraklasie;
– II trener reprezentacji, u boku Aleksandra Skiby (1981-82) – 2. miejsce w mistrzostwach Europy (1981), 4. miejsce w Pucharze Świata (1981), 6. miejsce w mistrzostwach świata (1982)
– Hutnik (1985-1990) – kolejno: 3., 2., 1., 1. i 2. miejsce w ekstraklasie; dwukrotnie 1. miejsce w PP (1988 i 1990)
– La Marsa (1990-91) – ekstraklasa Tunezji, końcówka sezonu 1989/90 i cały następny sezon
– Saint Nazaire (1991-93) – awans do ekstraklasy francuskiej i utrzymanie w następnym sezonie
– Okocimski Brzesko (1995-2000) – awans do Serii B (zaplecze ekstraklasy) w 1999 r.
– Wanda Kraków (2002) – II liga, objął zespół na kilka tygodni wiosną, na baraże o utrzymanie, zakończone powodzeniem
– Cracovia Politechnika Kraków/AZS Politechnika Krakowska (luty 2007 – grudzień 2008) – III i II liga
– Wawel AGH Kraków/AGH 100RK AZS Kraków (sierpień 2011 – grudzień 2012) – II liga

Komentowanie zablokowane.