Żeby nam tyłki za bardzo nie urosły

Siatkarki AZS UEK Kraków wypracowały sobie przyzwoitą zaliczkę, pokonując w pierwszym meczu barażowym Krótką Mysiadło, 3:1, ale czeka je jeszcze niełatwa walka o utrzymanie w II lidze za tydzień, na wyjeździe.

Przez trzy sety przebieg dzisiejszej konfrontacji był chwiejny jak powrót z juwenaliowej imprezy; obie grupy miały fazy przestojów i zrywów, w dwóch końcówkach do właściwego tramwaju wsiadły miejscowe.
Było jeszcze kilka innych prawidłowości. Prowadzący „Ekonomiczną” Kacper Osuch, dysponując nagraniem jednego ze wcześniejszych występów Krótkiej, ustawił serwis na jej grającą trenerkę, Michalinę Tokarską. I jego podopieczne bardzo konsekwentnie to realizowały, rzadko psując. – W niektórych ustawieniach założenia były zmieniane i to też nieźle wychodziło – precyzuje Osuch. – Całej taktyki zresztą nie chcę zdradzać, bo może jeszcze się przydać.
Jednocześnie krakowianki długo były nerwowe, marnując sporo ataków i wpuszczając w polu sporo piłek, które normalnie bronią.
Przyjezdne miały zresztą większe kłopoty, bo zabrakło u nich rozgrywającej, Marty Grzanki. – Wybrała eliminacje akademickich mistrzostw Polski w plażówce, ale odpadła, więc na następny mecz już raczej będzie – mówi Tokarska. – Na wystawie mieliśmy więc przyjmującą, a na przyjęciu środkową. Tyle w temacie…
Anna Sidorowska-Ciesielska w trzeciej partii ustabilizowała odbicie, ale w dwóch pierwszych często robiła to tak nieczysto, że sędzia mógł ją zniszczyć gwizdkami. Obniżył jednak tzw. celownik, przepuszczając większość podwójnych i konsekwentnie trzymając się tego po obu stronach do końca (także przy problemach innych zawodniczek z odbiciem drugiej piłki).


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

W cyfrach inauguracyjna odsłona wyglądała następująco – 1:3, 4:3, 4:7, 8:7, 9:8, 9:11, 11:11, 11:14, 13:14, 1;16, 17:17, 17:19, 18:22. Dwa asy Joanny Madzi i wygrany pojedynek nad siatką Joanny Mazurkiewicz przyniosły wyrównanie, lecz Angelika Waśko obiła blok (22:23), a reszta to błędy obu drużyn – zepsuty atak i dwa serwisy – 23:25.
W drugiej części to gospodynie na ogół miały inicjatywę, odkąd Ewelina Warzecha przebijając piłkę dyszlem zza linii bocznej z niezwykle ostrego kąta, zmieściła się przed antenką i tuż za taśmą, a potem pokrzepiona tym nietuzinkowym wyczynem zaczęła zbijać mocno i skutecznie. 6:2, 8:4, 8:6, 10:6, 11:8. Kontrolę odebrały im jednak akcjami na siatce Renata Goljan i Aleksandra Zdon – po przebiciu tej pierwszej zrobił się 12:15, a druga kpiarskim tonem pokrzykiwała: „Ja tu stoję i wszystko asekuruję, więc możecie grać odważnie”.
Rezon odzyskały jednak „Ekonomistki”, Madzia i Mazurkiewicz pociągnęły koleżanki na 17:15, Warzecha dołożyła asa zaraz po czasie, Regina Turczanik kontrę i przy 19:15 wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Zdon i Tokarska były innego zdania, wyrównując dwukrotnie – na 22:22 i 24:24, kiedy Paulina Kerep i Ewelina Klita załatwiły setbola (24:22). Ostatnie słowo należało jednak do Madzi, która wspólną „czapą” z Katarzyną Rerak i obiciem bloku ustaliła wynik na 27:25.

Trzecia partia była niesztampowa nawet jak na warunki tego spotkania, wszak miejscowe prowadziły 4:0 (podania Mazurkiewicz) i 5:1, by niedługo ulegać 10:17. I żeby wyciągnąć jeszcze szybciej na 18:19 i 22:22. Na finał Kerep z właściwym dzisiaj dla niej wyczuciem poradziła sobie z rękami przeciwniczek, a one odpowiedziały pudłem 25:23.
Potem już praktycznie nie było walki – 5:1, 7:2, 8:5, 11:5, 12:8, 17:9, 19:10 – przy siatce i w polu serwisowym rządziły Rerak, Warzecha i Madzia, dyrygowane przez Agnieszkę Czekaj, która na 25:11 wypuściła Turczanik na kolejne obejście.
Kacper Osuch cieszył się później, że jego zawodniczki dobrze się uzupełniały: przede wszystkim obie rozgrywające i libero, ale też wchodząca dwukrotnie Klita. – Pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, że „ławka” w razie potrzeby może wnieść tyle co podstawowe dziewczyny – kwituje.

Liczy się bilans dwumeczu, więc jego zawodniczki muszą na wyjeździe, w przyszłą sobotę, zdobyć co najmniej seta, a wtedy zaprocentuje niezła zaliczka małych punktów. – Wydaje mi się, że kwestia jest ciągle otwarta – mówi Michalina Tokarska. Jeszcze w minionym sezonie wraz z Grzanką i libero Krótkiej, Aleksandrą Różanką w barwach LSW Warszawa walczyły o awans do I ligi, a nieco wcześniej – w sierpniu 2012 – zaskakująco pokonały Eliteski UEK w fazie grupowej mistrzostw Polski klubów AZS (w finale krakowianki się im zrewanżowały). Stołeczny zespół nie przedostał się jednak na zaplecze ekstraklasy i został rozwiązany. – Powiedziałam do paru znajomych dziewczyn, że powinnyśmy zebrać skład i zgłosić się choć do III ligi, coś robić, żeby nam tyłki za bardzo nie urosły – wspomina ze śmiechem Tokarska, mama dwójki dzieci. Mieszka w Mysiadle, przy tej samej ulicy co Agnieszka Sola-Manowska, koleżanka z drużyny i prezes MUKS Krótka.
– Nie miałyśmy wcześniej żadnych celów, poza wspomnianymi, ale tak nam fajnie poszło, że teraz przyszedł apetyt na awans. Jeśli nie uda się z AZS UEK, to może nawet zgłosimy się do II ligi, miejsca prawie zawsze są wolne. Tylko musimy mieć sponsora; pojawiła się pewna firma, będziemy rozmawiać z nią po drugim meczu. No i ważne, żebyśmy miały dostęp do hali, żeby znowu nie było wojny o nią z piłkarzami… – podsumowuje Michalina.
PAWEŁ FLESZAR

AZS UEK Kraków – KRÓTKA Mysiadło 3:1 (23:25, 27:25, 25:23, 25:11)
Sędziowali: Łukasz Szczepankiewicz (Zawiercie) i Piotr Lenart (Będzin). Widzów: 30.
UEK: Mazurkiewicz, Kerep, Rerak, Warzecha, Madzia, Turczanik oraz Mistygacz (l), Urban (l), Czekaj, Klita. Trener: Kacper Osuch.
KRÓTKA: Sidorowska-Ciesielska, Tokarska, Goljan, Zdon, Waśko, Biegańska oraz Różanka (l), Sola-Manowska, Grabowska. Trener: Michalina Tokarska.

Komentowanie zablokowane.