Żegnajcie puchary na rok

Po kiepskiej grze piłkarze Wisły Kraków ulegli na własnym stadionie, 0:1, Śląskowi Wrocław, który zapewnił sobie prawo startu w Lidze Europy.

Zdobywanie laurów na stadionie przy Reymonta powoli wchodzi wrocławianom w zwyczaj, wszak w 2012 roku, zwycięstwem w identycznych rozmiarach, przypieczętował tu mistrzostwo Polski. Wtedy jednak ekipa „Białej Gwiazdy” nie walczyła już o nic poza prestiżem, a dzisiaj mogła myśleć o odebraniu rywalom czwartego miejsca, dającego europejskie puchary.
Ale nie zrobiła w tym celu zbyt wiele… – Takiego meczu się spodziewaliśmy, wyrównanego. Nie mogę odmówić moim zawodnikom woli walki, determinacji, ale z przodu brakło jakości – ocenia trener Wisły, Kazimierz Moskal.
Jego podopieczni przez wstępne 20 minut starali się atakować, ale poza wrażeniem zaangażowania niewiele z tego wynikało, rzadkie strzały i częstsze podania – były niedokładne. Symboliczna stała się sytuacja, kiedy Mariusz Pawełek zapędził się poza boczną krawędź pola karnego, a potem zaczął wycofywać, widząc, że to Boban Jović opanuje piłkę. Słoweński obrońca dośrodkował jednak zbyt niskim łukiem i nie przelobował golkipera, który pewnie złapał.
Goście, przed przerwą i długo po niej, nie mieli do zaoferowania nic ciekawszego, ot kilka akcji braci Paixao, Marco i Flavio, zwieńczonych jednak uderzeniami na ogół niecelnymi. Jedno odbił nogami Michał Buchalik, który za to w innym przypadku ryzykownie przepuścił wrzutkę i omal nie został za to skarcony.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Rozstrzygnięcie zapadło pomiędzy 65. a 78. minutą. Pierwsi „meczbola” mieli gospodarze. Były wiślak, Pawełek, zaczął kiwać się z byłym partnerem, Pawłem Brożkiem, który odebrał mu futbolówkę i wyciągnął za pole karne, po czym podał do Semira Stilicia. Bośniak był na wprost bramki, przed którą stało paru przeciwników, za to zabrakło bramkarza. I z kilkunastu metrów spudłował. – Czy zadrżało mi serce, kiedy Mariusz wyszedł z bramki i stracił piłkę? Nie, przecież zrobił to co zawsze. Jestem przyzwyczajony, więc przyjąłem to ze stoickim spokojem – opiekun Śląska, Tadeusz Pawłowski był w środowy wieczór krynicą szampańskiego humoru. Sprawił to gol Roberta Picha, wypuszczonego sam na sam przez Petera Grajciara. Skrzydłowy okiwał już Buchalika, lecz upadł, piłka uciekała w bok. Zerwał się jednak, dobiegł do niej i wpakował do siatki.
– Zachowaliśmy się jak wytrawny bokser, zagraliśmy bardzo mądrze – cieszy się Pawłowski. Odrobinę wiatru zrobili świeżo wprowadzeni Rafał Boguski i Mariusz Stępiński, ten drugi w 90. minucie główkował nad poprzeczką, ale krakowianie poważniej nie zagrozili jego zespołowi.

Może już snuć plany na nowy sezon. W trakcie konfrontacji nie zrobił żadnej zmiany, na konferencji stwierdził, że potrzebuje czterech nowych piłkarzy, a pierwsze mecze europejskich pucharów potraktuje jak sparingi wydłużające krótki okres przygotowawczy.
O przyszłości myśli już także Wisła. Dzisiaj podpisała trzyletni kontrakt z Tomaszem Cywką, pomocnikiem, który dziewięć lat spędził w niższych ligach angielskich. Wcześniej jednak czeka ją wyjazd do Poznania, na mecz z walczącym o mistrzostwo Lechem. Wielkopolski team potrzebuje już tylko punktu, a z jaką siłą prze do tytułu przekonał się dzisiaj Górnik Zabrze, pognębiony na własnym boisku 1:6. Na dodatek w składzie „Białej Gwiazdy” zabraknie niezłych defensywnych zawodników, Alana Urygi (czwarta żółta kartka) i prawdopodobnie Dariusza Dudki (mocno stłuczony mięsień czworogłowy).
– Pojedziemy z tymi, którzy będą zdrowi. Nie boję się, zresztą taki mecz nie jest łatwy także dla Lecha – uważa Moskal, który w poznańskim klubie spędził kilka udanych lat po odejściu z Wisły. – Na pewno nie będziemy prosić o najniższy wymiar kary.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – ŚLĄSK Wrocław 0:1 (0:0)
Bramka: Pich 78. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Żółte kartki: Barrientos, Uryga, Burliga, Głowacki. Widzów: 11 221.
WISŁA: Buchalik – Jović, Głowacki, Guzmics, Burliga – Dudka (76. Boguski), Uryga (61. Stilić) – Barrientos (80. Stępiński), Jankowski, Guerrier – Brożek. Trener: Kazimierz Moskal.
ŚLĄSK: Pawełek – Zieliński, Celeban, Pawelec, Paraiba – Hołota, Danielewicz – F. Paixao, Grajciar, Pich – M. Paixao. Trener: Tadeusz Pawłowski.

Pozostałe wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ.

Komentowanie zablokowane.