Zejście z pozycji obronnej

Wanda uległa we własnej hali Wisłokowi Strzyżów 1:3. Krakowscy drugoligowcy borykają się z problemami zdrowotnymi; dwóch z nich zagrało z kontuzjami.

Zbyt często także tracili oni dzisiaj kontrolę nad przebiegiem wydarzeń. Nawet w wygranej drugiej partii, kiedy z 9:8 odskoczyli na 12:8, 15:9 i 17:11, bo Bartosz Soja bił piłką w aut taśmę i blok, Kamilowi Durskiemu odgwizdano podwójne odbicie, Tomasz Kusior umieścił krótką w siatce, a Piotr Świst serwis – 20 metrów za nią. Po ścięciu i bloku Jakuba Blachury przeważali 19:13, wkrótce nawet 23:16, ale ostatecznie dowieźli zaledwie dwupunktowe prowadzenie (25:23), bo rywale doganiali na 23:19 i z 24:19 na 24:23.
– Przez cały mecz nie staliśmy na właściwych pozycjach obronnych – irytował się szkoleniowiec Wandy, Grzegorz Silczuk. – Jeśli schodzimy z pozycji zakładanych na treningach, a wymyślamy sobie, gdzie chcemy stać, to takie są efekty.

W pierwszym secie goście – dopingowani przez sporą grupę kibiców obojga płci i o bardzo urozmaiconym wieku –  oderwali się na 12:16 (dobra passa Jakuba Kalandyka na środku), ale miejscowi szybko dogonili (18:18). Od stanu 19:19 sami jednak wykluczyli się z szans na zwycięstwo, bo nie potrafili utrzymać piłki w grze, posyłając w aut trzy serwisy i atak. Po drugiej stronie nie mylił się natomiast Świst, zaświecając na tablicy 24:21 i 25:22.
W trzeciej odsłonie, od 13:12 Durski mądrze poroprowadzał ofensywę Wisłoka, wypuszczając w pierwsze tempo Kusiora bądź przyspieszając piłki na skrzydła. Było 13:16, 17:20, 19:21, a w końcówce kilka razy skorzystał z tych wystaw Łukasz Krysiak (najpierw na 19:24, a przy 22:24 odblokował zacięcie swojej drużyny uderzeniem po najdłuższej przekątnej).

Najrówniejszym siatkarzem ekipy z Nowej Huty był potężnie uderzający Blachura. Libero Krzysztof Kołodziej wystąpił z podkręconą kostką, a Piotr Rutkowski z dolegliwościami pleców. – Bolały go już przed poprzednim meczem, ale nie jest tak prosto to wyleczyć, bo Piotrek pracuje zawodowo i nie ma nawet czasu, żeby pójść do lekarza czy na zabiegi rehabilitacyjne – opowiada Silczuk o realiach półamatorskiego zespołu. – Dzisiaj nie za bardzo mógł atakować.
Przez kontuzję pleców zupełnie wykluczony został Marcin Typel, którego zastąpił – tak jak „Blaszka” rzadziej dotąd wykorzystywany – Maciej Klimas. Wypadł całkiem nieźle, zwłaszcza na siatce, skutecznie zbijając po ciasnym skosie. To on jednak został zatrzymany przy remisie 22:22 w wyrównanym czwartym secie, potem zaś nastąpiła akcja dnia: Świst trzykrotnie był wyblokowywany przez gospodarzy, ale przebił się za czwartą próbą i przyjezdni zwyciężyli w takim samym stosunku jak we wszystkich partiach – 25:22.

Na najbliższą sobotę (17 listopada, godz. 18) zaplanowano bardzo ciekawie zapowiadające się – z „drugim dnem” ambicjonalnym i personalnym – derby Krakowa. W hali Akademii Górniczo-Hutniczej przy ul. Piastowskiej AGH 100RK AZS (dzisiaj pokonał na wyjeździe Błękitnych Ropczyce, 3:0) zmierzy się z Wandą.
PAWEŁ FLESZAR

WANDA Kraków – WISŁOK Strzyżów 1:3 (22:25, 25:23, 22:25, 22:25)
Sędziowali: Sławomir Czuryłowski i Artur Śliwiński (Lublin). Widzów: 100.
WANDA: Szablewski, Klimas, Poprawa, Ignatowski, Rutkowski, Blachura oraz Kołodziej (l), Bławat, Bielenda, Laskowski. Trener: Grzegorz Silczuk.
WISŁOK: Durski, Świst, Kusior, Soja, Krysiak, Kalandyk oraz Opoń (l), Przystaś, Armata, Pszonka. Trener: Piotr Podpora.

Komentowanie zablokowane.