(Zgło)bicki porządnie rozgrzane

Koszykarze AGH piąty raz z rzędu triumfowali w akademickich mistrzostwach Małopolski, w trudnym finale pokonując, 74:71, Uniwersytet Jagielloński, którego lider zdobył aż 43 punkty.

– Oni zagrali bardzo fajnie, my trochę słabo, nieco też nerwowo ze względu na decyzje sędziów – ocenia Jan Domański, prowadzący wraz z Wojciechem Bychawskim reprezentację AGH, która była murowanym faworytem i gospodarzem meczu, a w akademickiej rywalizacji w Małopolsce jest niepokonana od 2011 roku. W jej składzie znaleźli się koszykarze z zespołu aspirującego do czołowych lokat w II lidze.
Z kolei w barwach ekipy z drugiej strony podwórka przy ul. Piastowskiej wystąpili zawodnicy Wisły, którzy niedawno, po bardzo udanej trzymiesięcznej passie, zapewnili sobie utrzymanie na tym szczeblu. Na trybunie ściskała za nich kciuki hiszpańska gwiazda „Białej Gwiazdy”, Cristina Ouvina, mistrzyni Europy seniorek i najlepsza rozgrywająca mistrzostw świata U-19.
Mogła zobaczyć sporo ciekawych akcji, ale i niemało „grzybów”. Na wstępie gospodarze nagminnie pudłowali z daleka, a goście z bliska, chyba że piłkę brał w ręce (albo po prostu zabierał ją przeciwnikom) Tomasz Zych i sam finalizował kontry. 2:3, 10:3, ale przy 14:4 o zmniejszenie różnicy zadbali Rafał Zgłobicki i Olaf Bloda, a ten drugi rzutem „z przetrzymaniem” ustalił wynik pierwszej kwarty na 18:14.

Rafał natomiast pociągnął drużynę przy stanie 27:20 w następnej części, księgując dziewięć „oczek” z rzędu, w tym strzał z grubo ponad ośmiu metrów. Wysocy AGH, Damian Kalinowski i Bartłomiej Podworski wyciągnęli na 33:31, wkrótce wyrównał Wojciech Gorgoń.
Na 2,4 sekundy przed przerwą było 33:33, „Agiehowcy” wzięli czas, a Robert Kolka wcelował za trzy po… dwutakcie rozpoczętym tuż za linią środkową. – Po tym poznaje się klasowych zawodników, że rozstrzygają losy w kluczowych momentach – żartował Domański, podchwytując sugestię, że przecież powstałą wtedy różnicę (36:33) można było odczytać również z finalnego rezultatu. Poważniej klarował Robertowi, że powinien rzucać jak najwięcej, bo to właściwa droga do odzyskania świetnej skuteczności sprzed kontuzji. Ten z daleka nierzadko dzisiaj obtłukiwał obręcz, ale mądrze odnajdował się bliżej niej, za co komplementował go również trener Uniwersytetu, Krzysztof Cięszki.
Dynamicznym obiegnięciem kosza od lewej do prawej (tuż po zupełnie szalonym wejściu Tomasza Orlickiego, wiszącego niemal równolegle do parkietu), „Kola” zaświecił na tablicy 55:48 na koniec trzeciej kwarty.

Zarówno w niej, jak w pierwszej, a później także w czwartej architektem przewagi miejscowych był Zych. Podający komendytaktyczne , asystujący, nierzadko wieńczący akcje. Gdy zapunktował sam i zaraz wypuścił podaniem „Orlika”, zrobiło się 65:52, lecz niedługo siadł na ławce.
– Postanowiliśmy, że albo uciągną bez niego, albo nie uciągną, ale musimy już dać mu odpocząć – tłumaczy Domański. Z tego samego powodu całe spotkanie spędził w rezerwie Maciej Maj. Akademicki team w II lidze jest w trakcie ciężkiego play off; w minioną sobotę pokonał Muszkieterów Nowa Sól, a w niedzielę czeka go rewanż w województwie lubuskim.

Niedawno Paweł Murza, koszykarz Wisły i UJ, umieścił na facebook’u zabawne zdjęcie, na którym wraz ze „Zgłobim” prezentują napompowane bicepsy, okraszone jeszcze dowcipniejszym opisem: „zgłoBICKI JUŻ ROZGRZANE, przybijamy sztamę!!”. We wtorkowy wieczór Rafał rozgrzał parę mięśni do czerwoności, przez 40 minut prostując rękę jak na ćwiczeniach. Sześć „trójek”, trafienia z wyskoku w półdystansie i wjazdy złożyły się na fantastyczny urobek 43 punktów. W pierwszej części zaliczył ich 5, w drugiej 12, w trzeciej 11, a w czwartej 15, niwelując znowu przewagę AGH.
W ostatniej minucie Bloda ukąsił z obwodu, potem dołożył jednego z dwóch wolnych, a „Zgłobi” wyegzekwował obydwa swoje na 9,6 sekundy przed syreną.
Z 73:62 zrobiło się 73:71, gospodarze ciągle kiepsko radzili sobie na linii osobistych. Przy 73:68 spudłowali obydwa, teraz jednego z dwóch i na 8,4 sekundy przed końcem było 74:71. UJ wziął przerwę i wznawiał akcję z ich połowy. Michał Borówka i Jakub Wojciechowski ściśle przykryli jednak Zgłobickiego, ten uwolnił się pivotem, ale mógł tylko oddać rzut bez pozycji – z 7,5 metra, nurkując pod ramieniem obrońcy. Piłka odbiła się od tablicy, obręczy i wyszła w pole.

– Fajnie się zaprezentowali – chwali podopiecznych Cięszki. – Przydałby się jeszcze klasyczny rozgrywający, bo Olo Bloda, który całkiem dobrze wywiązuje się z tych obowiązków, nie był nim wcześniej. Brakuje przynajmniej zmiennika dla niego. Ale i tak jestem bardzo zadowolony.
Dzisiejsi przeciwnicy spotkają się na tym samym obiekcie już za niespełna dwa tygodnie, wszak 18-20 kwietnia AGH organizuje turniej Strefy C – półfinał akademickich mistrzostw Polski. Będą walczyć o trzy lokaty dające awans do finałów AMP, zaplanowanych w maju w Lublinie.
PAWEŁ FLESZAR

AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA – UNIWERSYTET JAGIELLOŃSKI 74:71 (18:14, 18:19, 19:15, 19:23)
Sędziowali: Michał Pogon, Jakub Frankiewicz i Michał Zakrzewski. Widzów: 30.
AGH: Zych 23 (1×3), Kolka 17 (2×3), Kalinowski 14, Podworski 6, Borówka 2 oraz Orlicki 8 (2×3), Urban 4, Wojciechowski, Zmysłowski. Trenerzy: Jan Domański i Wojciech Bychawski.
UJ: Zgłobicki 43 (6×3), Bloda 12 (3×3), Gorgoń 8 (1×3), Piotrowski 6, Murza 2 oraz Czepczyk, Giłka. Trener: Krzysztof Cięszki.

Komentowanie zablokowane.