Zmienny kurs franka szwajcarskiego

Na inaugurację I-ligowego sezonu AGH Galeco Wisła pokonała w Krakowie, 3:1, KS Murowana Goślina. Mecz toczył się bez siatkarek zagranicznych.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

O tym dlaczego Słowaczka Miroslava Kijakova i Amerykanka Danielle Hepburn siedziały na trybunie piszemy na końcu relacji; w ekipie „Białej Gwiazdy” zabrakło ponadto kontuzjowanej libero Karoliny Tokarczyk. Luki wypełniły jednak Ewa Śliwińska i Aleksandra Guzikiewicz. Ta druga wraz z Sandrą Biernatek zabezpieczyła w sporej mierze przyjęcie, z kolei zastępująca Kijakovą „Śliwka” przywróciła koleżanki do gry po straconym pierwszym secie. Drugi zaczął się od 9:3, z czego to ona zdobyła gros punktów: atakami, kiwką, blokiem i asem. A od 9:5, przy wielu błędach rywalek oraz własnej czujności na siatce, gospodynie odskoczyły na 17:5, 22:10 i 25:13.
Podobnie wiodło się im w trzeciej partii, kiedy Adrianna Szady (miała dzisiaj długie okresy, kiedy gubiła blok gości) z wyczuciem wypuszczała na obejścia Karolinę Surmę – m.in. w taki sposób zamknęła wynik przy 25:18. Wcześniej wiślaczki prowadziły 14:7 i 18:9, Beata Strządała serwisami zniwelowała to do 18:14 (2 asy oraz ustawienie sytuacji pod dobitkę i blok Aleksandrze Trojan), lecz kilka następnych akcji należało do Dominiki Nowakowskiej (zarówno na siatce, jak za linią końcową) i Śliwińskiej (2 ściecia).

W czwartej odsłonie krakowianki dwukrotnie zyskiwały przewagę i ją traciły (a 8:4 na 8:8 – wśród zamieszania z odgwizdaniem i cofnięciem błędu rotacji przyjezdnych, a także z 16:12 na 17:18). Obraz zdominował jednak porywający pojedynek Kingi Hatali z Nowakowską. Nieco więcej „oczek” uzbierała na koncie Kinga, która skończyła wówczas 7 zbić z I i II linii, ale Dominika – blokami, dobitkami i wejściami z krótkiej – zmieniała wynik z 19:21 na 21:21, z 21:22 na 23:22 i z 23:23 na 24:23. Sprawę sfinalizowała, po długiej wymianie, Śliwińska.
Pierwszy set natomiast był lustrzanym odbiciem ostatniego. To drużyna gości odskakiwała, Wisła goniła, by zgubić końcówkę. Najlepszą passę gospodynie miały pomiędzy 12:17, przez 17:17 i 17:19, do 20:19. Ciągnęła je wówczas skutecznie kontrująca Magda Jagodzińska.

Po gośliniankach widać było często, że są świeżo posklejanym zespołem, od niedawna oswajającym się z nową rozgrywającą, Natalią Gajewską (sportkrakowski.pl pisał o tym TUTAJ). Ma jednak trochę atutów, plus na wskroś pozytywną postać, libero Natalię Wałęsiak, która w minionym sezonie pokonała cukrzycę i wróciła do wyczynowego sportu. Dzisiaj pierwszy raz od dawna wystąpiła w tak dużym wymiarze w I lidze, dobrze prezentując się w obronie. – Staram się pracować ile mogę, cieszę się, że z boku widać jakieś efekty. Ten rok zaczęłam od miesiąca w szpitalu, miałam czas na zapoznanie się z chorobą. Potem wszystko się powyjaśniało, dobrano odpowiednie leczenie, mam nadzieję, że będzie już dobrze – zwierza się Natalia.
Generalnie jednak pierwsza – stojąca na słabym poziomie – partia należała do byłych wiślaczek: Hatali, a przede wszystkim Małgorzaty Sikory, która nie łapała zbyt dużego zasięgu, ale zawsze prześlizgiwała się nad taśmą i obok rąk przeciwniczek. Przy stanie 23:23 skończyła tak kolejne zbicie, a Kinga dołożyła zaraz asa.

I liga wystartowała w tym roku bez cudzoziemek. W podobnej sytuacji do Wisły i Murowanej Gośliny znalazły się prawdopodobnie Chemik Police (zaskakująco uległ zresztą Budowlanym w Toruniu) i Jedynka Aleksandrów Łódzki. Dość długo kluby spodziewały się, że na tym poziomie do zgłoszenia zawodniczki zagranicznej wystarczy wniesienie opłat do jej macierzystego związku oraz PZPS. Wreszcie okazało się, że muszą zapłacić również po dwa tysiące franków szwajcarskich (ok. 6,8 tys. złotych) na rzecz CEV (Europejska Federacja Siatkówki), zatwierdzającej transfery międzynarodowe. – Na początku tygodnia było jasne, że ta opłata raczej będzie konieczna – twierdzi Andrzej Lemek, p.o. sekretarza generalnego Polskiego Związku Piłki Siatkowej. – Podjęliśmy się jednak z prezesem Mirosławem Przedpełskim, że spróbujemy jeszcze coś zdziałać w CEV, żeby zwolnić z niej pierwszoligowców.
Lemek potwierdza zadziwiającą informację, że gdyby kluby przelały te kwoty wówczas, a później orzeczenie było pozytywne (zwalniające od opłaty), to wpłaty i tak by przepadły na rzecz CEV… – Ryzykowali, żeby zaoszczędzić pieniądze, co osobiście rozumiem – mówi. – Niestety, upłynęło parę dni, a federacja podtrzymała wcześniejszą decyzję. Wszystko przez to, że z innych objętych nią krajów – zaliczonych do tzw. grupy 5, najwyżej klasyfikowanej – już pieniądze wpłynęły.

Andrzej Miciul, wiceprezes KS Murowana Goślina twierdzi, że nie wiedział prawie do końca jak wygląda sytuacja. Jeszcze mocniej podnosi jednak inną kwestię. – Kiedy w piątek okazało się, że już nic się nie da zrobić, prezes PZPS mógł warunkowo zatwierdzić te zawodniczki na jedną kolejkę, aby dać wszystkim czas na spokojne załatwienie sprawy w następnym tygodniu – przekonuje.
– Nie było takiej opcji; nikt by się pod tym nie podpisał, bo nikt nie jest do tego uprawniony, ani prezes, ani ja, ani nikt z Wydziału Rozgrywek, gdzie zgłasza się zawodniczki – wyjaśnia Lemek. – Transfer zagraniczny musi zatwierdzić federacja.
– Szkoda, że wtedy w piątek za późno było na dokonanie przelewu, bo CEV musi mieć pieniądze na koncie w momencie, gdy daje potwierdzenie – żałuje Łukasz Jarosz, menedżer sekcji siatkówki Wisły. – W tym tygodniu już na pewno je wpłacimy i Mirka będzie mogła grać.
PAWEŁ FLESZAR

AGH GALECO WISŁA Kraków – KS Murowana Goślina 3:1 (23:25, 25:13, 25:18, 25:23)
Sędziowali: Mariusz Fiutek (Będzin) i Grzegorz Skowroński (Sosnowiec). Widzów: 350.
WISŁA: Szady, Biernatek, Nowakowska, Jagodzińska, Śliwińska, Surma oraz Guzikiewicz (l), Kuskowska. Trener: Marcin Wojtowicz.
KS: Gajewska, Hatala, Pankiewicz, Sikora, Strządała, Trojan oraz Wałęsiak (l), Wyrwa, Lech, Siwek. Trener: Aleksander Klimczyk.

Komentowanie zablokowane.