Zmierzch świata samurajów

Piłkarze Wisły wygrali kolejny trudny mecz, pokonując w Łodzi ŁKS 2:1. Paradoksalnie, ostatnio im krakowianie lepiej grają, tym częściej odnoszą korzyści z sędziowskich pomyłek.
Dwa z trzech goli w tym spotkaniu padły w okolicznościach niemal tradycyjnych, jeden ? w niecodziennych. Utarło bowiem, że wiślacy zaczynają mecz ligowy nieskoncentrowani, obrona popełnia błędy, a przeciwnicy mają okazje do objęcia prowadzenia. Tym razem się nie upiekło; Sebastian Szałachowski przy biernej asyście przyjezdnych uderzył z kilkunastu metrów do siatki. Podobnie – dobrym zwyczajem są też trafienia Dudu Bitona. Tyle że zachwyca już nie tylko jego niezwykły instynkt strzelecki, ale również coraz bogatszy arsenał środków, jakimi wypracowuje sobie pozycje i zdobywa bramki. Dzisiaj nabrał zamachem obrońcę na drybling w lewo, do środka, poszedł w prawo i posłał piłkę po ziemi między jego nogami, w długi róg.

Wyrównanie dla Białej Gwiazdy było ciekawostką. Nie dość, że jego autorami dwaj najbardziej krytykowani jej piłkarze, Kew Jaliens i Michael Lamey, to jeszcze stoper zachował się jak rasowy skrzydłowy, zamykając dośrodkowanie z rzutu rożnego za prawym słupkiem i posyłając piłkę w pole bramkowe, natomiast prawy obrońca z wprawą typowego centra wpakował ją pod poprzeczkę.
Lamey wykazał się precyzją i opanowaniem, których nieodmiennie brakuje Andrażowi Kirmowi. W pierwszej połowie Słoweniec przyłożył z woleja wysoko nad poprzeczką, mimo że stał nie dalej niż 10 metrów od bramki, a golkiper gospodarzy leżał na ziemi staranowany przez własnego obrońcę.

Łódzki zespół jest jakby żywcem wzięty z filmu „Siedmiu samurajów” Akiry Kurosawy (choć bardziej tę historię spopularyzowało pewnie „Siedmiu wspaniałych” Johna Sturgesa – jeden z najbardziej udanych remake’ów w historii kina). Mieszkańcy japońskiej wioski wynajęli w nim siedmiu samotnych wojowników do obrony przez rabującą ich regularnie bandą (w wersji amerykańskiej wynajmowani byli kowboje-rewolwerowcy, a wioska meksykańska).
Piłkarze ŁKS, którzy przybyli tu przed sezonem, a część już w sierpniu po starcie rozgrywek, mają uratować dla klubu ekstraklasę. Wszyscy są doświadczeni, nie tylko piłkarsko, nierzadko nie oszczędzały ich koleje losu. Tułali się po różnych klubach i najedli sporo goryczy. Jest w nich pewien romantyzm.

Tytuł jednak nie odnosi się tylko do nich (a nawet – nie przede wszystkim do nich). Oni, mimo dzisiejszej porażki, raczej obronią dla klubu miejsce w elicie. Wszak grają całkiem nieźle, dzisiaj po uzyskaniu prowadzenia przez dwadzieścia minut kontrolowali przebieg wydarzeń, na ogół ciekawie atakując. Mogli też wyrównać w końcówce, lecz przeszkodziła im postać z innego filmu – o Ninja. Jak Siergiej Pareiko zdołał podnieść się z parteru i paradą odbić główkę łodzianina, jest tylko jego sekretem.
Wreszcie – wiślacy nie są opryszkami. Nawet jeśli dzisiaj oni zyskali dwa punkty, a miejscowi zostali z jednego okradzeni, gdyż sędziowie nie uznali prawidłowo zdobytego wyrównania, odgwizdując spalonego.
Pomyłki arbitrów wypaczające wyniki zdarzają się teraz już nagminnie, odbierając rywalizacji jakikolwiek szlachetny wymiar. I nie ma tu znaczenia, że dawniej robili to z nieuczciwości, a teraz przez nieudolność. W tym nie ma już żadnego romantyzmu, ani nawet cienia uroku.
PAWEŁ FLESZAR

ŁKS Łódź – WISŁA Kraków 1:2 (1:1)
Bramki: Szałachowski 8 – Lamey 30, Biton 51. Sędziował: Robert Małek (Zabrze). Żółte kartki: Klepczarek – Boguski. Czerwona kartka: Golański (90., za kopnięcie rywala). Widzów: 3887.
ŁKS: Velimirović – Golański, Łabędzki, Klepczarek (89. Smoliński), Kaczmarek – Nowak (61. Romańczuk), Łukasiewicz, Kašćelan, – Saganowski, Mięciel, Szałachowski (75. Bykowski). Trener: Michał Probierz.
WISŁA: Pareiko – Lamey, Jaliens, Chávez, Paljić – Garguła (90. Czekaj), Wilk, Núnez (88. Díaz), – Iliev (70. Boguski), Kirm – Biton. Trener: Robert Maaskant.

Pozostałe wyniki 11. kolejki i tabelę można znaleźć TUTAJ

Skomentuj

Adres e-mail nie zostanie opublikowany ani wykorzystany. Pola oznaczone gwiazdka sa wymagane.*

Skorzystaj z HTML oraz: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Connect with Facebook

*