Zniwelowane Karpaty

Wanda wygrała z drugoligowymi rywalami z Krosna 3:0. Zespół z Nowej Huty pokazał twardą siatkówkę, choć niepozbawioną chimer.

W każdym secie gospodarze hali na „Suchych stawach” szybko zyskiwali prowadzenie. W pierwszym odskoczyli na 11:6, 13:7, a po skutecznej serii w ataku Macieja Ignatowskiego i jego asie – 20:12. Kiedy Łukasz Szablewski dołożył dobitkę, a Piotr Rutkowski szczęśliwy serwis po taśmie – było już 22:14, lecz wtedy wytracili animusz, fundując sobie niepotrzebne emocje. 22:17, potem 23:19, po jednej stronie pomyłki, po drugiej mobilizujące okrzyki waleczność kapitana Karpat, Przemysława Brylińskiego. Ostatecznie jednak goście zepsuli zagrywkę, a Ignatowski w pojedynkę zatrzymał Tomasza Gadzałę.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Druga odsłona to natychmiastowe 7:1 (przy nie mniej szybkim – jak zresztą przez większość meczu – rozegraniu na skrzydła Szablewskiego), później 8:4 i 10:5. Przeciwnicy udanie kontrują, gdy serwuje  Łukasz Ciupa (10:9), a z 16:13 wyrównują na 16:16. Wówczas jednak Ignatowski przerywa im asem, a w kolejnej akcji kończy kontrę z II linii po tym jak Krzysztof Kołodziej podbija piekielny cios po przekątnej. (Osiem dni temu w Świdniku nie mógł wystąpić ze względu na dolegliwości pleców, a jako libero wyszedł zamiast niego rozgrywający Krystian Bławat).
Następne ataki Ignatowskiego z II linii zaowocowały punktami: ostry – 20:17, a techniczny (samym nadgarstkiem skierował piłkę w środek pola) – 23:19. W szeregach przyjezdnych nieźle spisywał się w tej partii na prawej flance Marcin Golonka. Dostał wprawdzie „czapę” na 24:20, ale po jego zbiciu i błędzie krakowian było 24:22, aż sprawę zamknął z krótkiej Marcin Laskowski.

Przy 6:2 na wstępie trzeciego seta, trener krośnian Krzysztof Frączek wziął czas. – Na co my jeszcze czekamy!? – pytał retorycznie. Jego podopiecznym jednak nie układało się nawet to co mogło, bo wkrótce nogę skręcił Gadzała (został zniesiony z boiska, ale jeszcze wrócił na nie przed finałem), a Wanda przeważała 9:3, 11:4. Wtedy przyszła pora na trzeci jej przestój; kilka niecelnych ataków, a po błędzie ustawienia – 18:17. Dwie kolejne akcje zepsuli jednak przeciwnicy, a „Szabla” dał popis, aplikując Ciupie trzy pojedyncze bloki z rzędu – 23:17. Po kiwce Ignatowskiego miejscowi dostali meczbola (24:19), a ostatni punkt goście podarowali im, pudłując zza linii końcowej (25:20).
PAWEŁ FLESZAR

WANDA Kraków – PWSZ KARPATY Krosno 3:0 (25:19, 25:22, 25:20)
Sędziowali: Marek Krupski i Justyna Pędrys (Bielsko-Biała). Widzów: 100.
WANDA: Szablewski, Typel, Laskowski, Ignatowski, Rutkowski, Poprawa oraz Kołodziej (l), Bielenda, Wesołowski, Bławat, Adamski. Trener: Grzegorz Silczuk.
KARPATY: Sąpór, Gadzała, Bryliński, Włodarczyk, Ciupa, Książkiewicz oraz Cabaj (l), Sroka, R. Golonka, M. Golonka, Żywiec. Trener: Krzysztof Frączek.

Komentowanie zablokowane.