Żółć się ulała, za to szczęścia przybyło

Piłkarze Wisły przerwali fatalną serię siedmiu porażek w Lotto Ekstraklasie, w pełni zasłużenie, acz w doliczonym czasie, pokonując Piasta Gliwice, 1:0.

Trzeba było zobaczyć tę entuzjastyczną radość, aby w pełni zrozumieć ogrom upokorzeń, jakich doznali przez minione dwa miesiące zawodnicy i kibice Wisły. Cieszyli się jak dzieci dwukrotnie: najpierw w 92. minucie, po uderzeniu Patryka Małeckiego zza pola karnego, po którym (i rykoszecie od pośladków Heberta) piłka zmyliła Jakuba Szmatułę, a wkrótce potem, gdy Daniel Stefański zagwizdał po raz ostatni.

Trzeba było zobaczyć całe spotkanie, aby zrozumieć, jak niezwykłym wydarzeniem był gol „Małego”. Wydawało się bowiem, że absolutnym królem sobotniego wieczoru pozostanie Szmatuła, który obronił siedem groźnych i bardzo groźnych strzałów, a kiedy nie mógł – wyręczały go poprzeczka (tuż po przerwie, po uderzeniu Mateusza Zachary z prawej strony, z 16 metrów) bądź słupek (89. minuta, Rafał Pietrzak z wnętrza „szesnastki”). A pomiędzy tymi sytuacjami, po dośrodkowaniu Małeckiego, Zachara i Paweł Brożek zdołali tylko pogłaskać futbolówkę, którą mogli wpakować do siatki.
Jakub odbił lub złapał dwie główki Richarda Guzmicsa, fruwał do uderzeń z dystansu Arkadiusza Głowackiego, Bobana Jovicia, Zdenka Ondraszka i Adama Mójty. O geniusz otarł się w 72. minucie, kiedy po akcji Brożka i centrze Ondraszka z lewej flanki, Rafał Boguski instynktownie dołożył nogę na piątym metrze, a Kuba także instynktownie – prawie bez czasu reakcji – rzucił się i zatrzymał piłkę lewą dłonią.
Była jeszcze sytuacja z 40. minuty, kiedy Patrik Mraz zaliczył stratę w polu karnym na rzecz Zachary, ale zaraz osadził go barkiem na murawie. Sędzia słusznie nie zareagował, ale jak zakpił ktoś zgryźliwie: „W Niecieczy byłby z tego karny dla gospodarzy„.

Wszystkie te okazje wiślacy stwarzali sobie nie nabijając jakiegoś nadzwyczajnego tempa, a tylko precyzyjnie i kombinacyjnie operując futbolówką. Gliwiczanie byli tylko tłem, w pewnym momencie ich kibice zaczęli pomstować: „K… mać, Piasty grać!”. – Bardzo słaby mecz z naszej strony; w pierwszej połowie jeszcze nieźle broniliśmy, ale w drugiej to już w ogóle katastrofa – nie owija w bawełnę prowadzący przyjezdnych Radoslav Latal. Jedyny błysk jego podopiecznych przez półtorej godziny to piękny strzał z daleka Marcina Pietrowskiego, po którym Michał Miśkiewicz skopiował wyczyny Szmatuły.
Jak zwierzył się trener Piasta – chciał uchronić 0:0 i dlatego w 87. minucie za napastnika Macieja Jankowskiego wpuścił obrońcę Edvinasa Girdvainisa, żeby pilnował silnego Ondraszka.

– Ufff! – nieco teatralnie zaczął konferencję prasową szkoleniowiec „Białej Gwiazdy”, Dariusz Wdowczyk, którego imię i nazwisko fani skandowali dzisiaj po raz pierwszy, odkąd zaczął tutaj pracę. – Myślę, że taką Wisłę wszyscy chcą oglądać. Zawodnicy walczyli od początku do samego końca.
Rozbrajająco przyznaje, że nie wie, które z wielu zabiegów stosowanych w ostatnich tygodniach przyniosły efekt. – Niedawno mieliśmy między innymi długą, poważną rozmowę. Trochę żółci się ulało – opowiada.
Już w najbliższy piątek, o g. 20.30, na stadionie przy Reymonta odbędą się swoiste „Hejt derby”: konfrontacja dwóch najbardziej – choć z różnych powodów – wyśmiewanych i postponowanych tego lata polskich zespołów. O tym jak wiele optymizmu dało dzisiejsze zwycięstwo również na spotkanie z Legią Warszawa, świadczą słowa Wdowczyka: – Mam nadzieję, że kibice dopiszą, a my postaramy się nie zawieść.
Na pewno jednak nie wystąpi w piątek Głowacki, który będzie musiał pauzować za żółte kartki.
PAWEŁ FLESZAR

WISŁA Kraków – PIAST Gliwice 1:0 (0:0)
Bramka: Małecki 90. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Żółte kartki: Mączyński, Głowacki, Guzmics – Hebert, Masłowski. Widzów: 8483.
WISŁA: Miśkiewicz – Jović, Głowacki, Guzmics, Mójta – Boguski (74. Pietrzak), Mączyński (74. Brlek), Popović, Małecki – Zachara (66. Ondraszek), Brożek. Trener: Dariusz Wdowczyk.
PIAST: Szmatuła – Korun, Hebert, Mraz – Sedlar, Murawski, Pietrowski, Bukata – Masłowski (76. Moskwik), Jankowski (86. Girdvainis), Szeliga (55. Badia). Trener: Radoslav Latal.

Pozostałe wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.