Zwierz dosłużył się Orzełka

Prowadzący II-ligowych koszykarzy AGH Kraków, Wojciech Bychawski został jednym z trenerów reprezentacji Polski kadetów U-14.
Będzie w niej asystentem Romana Prawicy, niegdyś znanego zawodnika. Nominację odebrał dzisiaj podczas uroczystego spotkania w Szkole Mistrzostwa Sportowego Łomiankach. Uczestniczyło w nim 31 trenerów z całego kraju, członków sztabów poszczególnych młodzieżowych kadr narodowych. Poza Bychawskim znaleźli się tam dwaj inni krakowianie: Piotr Piecuch z Wisły, asystent w zespole chłopców U-15 oraz Wojciech Downar-Zapolski, II trener żeńskiej reprezentacji U-20.

Funkcjonowanie kadry U-14 niesie bodaj najwięcej komplikacji. To pierwsza w życiu selekcja dla setek chłopców uprawiających koszykówkę. Odbywa się w dużej mierze na podstawie turniejów ogólnopolskiej olimpiady młodzieży i cyklu mistrzostw Polski U-14. Sztab wybiera kilkudziesięciu wyróżniających się zawodników, ćwiczy z nimi na letnich obozach. Nie ma klasycznej imprezy docelowej, w rodzaju mistrzostw kontynentu, czy świata, ale podsumowaniem jest udział ścisłej dwunastki w dużym turnieju międzynarodowym.
– Traktuję to jak początek fascynującej przygody, w której to, co będę robił, to co, zobaczę, to, czego dowiem się od innych ludzi, choćby Romka Prawicy, przyniesie mi korzyści – uważa 39-letni Bychawski. – Choć faktycznie kadra U-14 to przede wszystkim ciężka i odpowiedzialna praca, w której chodzi też o to, żeby nie pominąć żadnego zdolnego chłopca.

Nie jest to dla niego pierwszy kontakt ze szkoleniem centralnym. Przy różnych drużynach, w ramach stażu, pomagał Jerzemu Szambelanowi, a potem – także w tym roku – Andrzejowi Kierlewiczowi. Na ogół dokładając do tego z własnej kieszeni. – Wydatki to są detale! To i tak było mało, biorąc pod uwagę, ile się mogłem nauczyć – przekonuje. – Generalnie, cała moja obecność przy kadrach kręciła się wokół trzech osób: Jurka Szambelana, Andrzeja Kierlewicza i Rafała Knapa.
Dotychczasowe doświadczenia, zaangażowanie i kontakty miały zapewne wpływ na obecne wyróżnienie. Bychawski podkreśla również znaczenie Zdzisława Kassyka, prezesa KOZKosz, który w krajowym związku jest wiceprezesem ds. szkolenia.
Ciągle będzie trenerem ekipy AGH, lidera grupy C II ligi. Uważa, że nowe obowiązki w tym nie przeszkodzą. – Coraz więcej fachowej pomocy otrzymuję od Andrzeja Urbana, który niedługo będzie miał licencję pozwalającą na prowadzenie meczów. Jest Piotrek Biel, którego znaczenie od dawna jest olbrzymie – wylicza. – Zresztą ta nominacja, to zasługa także ludzi z AGH, tak jak ich zasługą są nasze wyniki, które zostały zauważone. Staram się o tym nie zapominać. W jednej ze scen filmowych grający diabła Al Pacino uśmiecha się i mówi: „Pycha to mój ulubiony grzech”…

Szkoleniowiec, nazywany „Zwierzem” ze względu na gabaryty, ale i pewne aspekty sposobu bycia, niekiedy wręcz cyniczny, nie ukrywa ekscytacji nowym wyzwaniem i związaną z nim otoczką. – Odkąd otrzymałem oficjalną informację, przebieram nóżkami i jaram się jak małe dziecko – opowiada. – W wiosce zabitej deskami, gdzie się wychowałem, albo piło się piwo pod sklepem, albo grało się w piłkę nożną. No to ja grałem, a że łatwo spadałem z drzew i byłem porządnie „odbity” – zabierali mnie jako trampkarza na mecze z dorosłymi. I tak sobie myślałem: „Kurde, jak ja bym chciał stanąć tak jak teraz, ale z Orzełkiem na piersi, przy hymnach”. Byłem za słaby w jakiejkolwiek dyscyplinie, żeby to marzenie się spełniło, ale dam się w pracy pokroić każdego dnia, żeby ten pierwszy krok, ta „próba początku” znalazła kontynuację. Właściwie wystarczą słowa Andrzeja Kierlewicza, który w różnych sytuacjach, m.in. jako argument, mówi z charakterystycznym akcentem: „Wojtku, to jest reprezentacja Polski”. To jest reprezentacja Polski!
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.