Zwierzaczek wyszedł na zewnątrz

W meczu play off II ligi, który był najprawdopodobniej pożegnaniem w tym sezonie z „Solnym Miastem”, wielickie siatkarki pokonały po raz drugi MKS SAN-Pajda Jarosław, 3:0.

W porównaniu z niedzielnym spotkaniem, które opisywaliśmy TUTAJ, ekipa gości zaczęła z trzeba nowymi zawodniczkami w podstawowym składzie, w tym z Kariną Chmielewską i Joanną Waszyńską, które nieźle zaprezentowały się, wchodząc wówczas w trzeciej partii. Natomiast gospodynie wystąpiły w tej samej konfiguracji, a i później następowały tylko taktyczne zmiany, na zagrywkę. – Nadchodzi najważniejsza część sezonu, więc chcę, żeby szóstka przyzwyczaiła się do swojego ustawienia, żeby dziewczyny poczuły się ze sobą dobrze na boisku. Poza tym w turniejach o awans będą mecze dzień po dniu i chciałam sprawdzić, jak sobie radzą z takim obciążeniem – wyjaśnia trenerka Solnej, Katarzyna Wąsowska, pytana, dlaczego tak rzadko wpuszczała na parkiet dublerki. – Wcześniej wszystkie dziewczyny dostawały dużo szans w lidze, zresztą dopiero co był sparing w Mysłowicach i też grały, więc nikogo nie odstawiam.
Zrazu było 2:2, a po 5:2 jeszcze 6:6, ale potem jej podopieczne ruszyły z kopyta. Ofensywne zapędy rywalek ostudziła podbijająca wiele piłek Weronika Olipra, kilka innych same wyrzuciły w aut, a dzieła dokańczały kontry miejscowych, na czele z Magdaleną Tyrańską i Pauliną Stojek. 9:6, 14:9, 19:10; Izabela Cieżyńska pojawiła się na placu i od razu zaliczyła asa. W szczycie było nawet 22:11, potem różnica zmalała do 23:15, a ustaliła się na 25:15.

Jarosławianki, na ogół zabezpieczone w przyjęciu przez Magdalenę Trojnar, w drugiej partii odważniej poczynały sobie z przodu. Zapalały na tablicy 3:5, 5:7, 7:9, a od 15:11 zbliżyły się na 15:14. Nie wprawiły ich w konfuzję sztuczki Stojek, ścinającej z pipe’a aż do prawego narożnika, gdzie w promieniu kilku metrów nie było nikogo, czy Iwony Urbanik, która „Pałci” właśnie wyczyściła siatkę do zera. Za to były bezsilne wobec dominacji Marty Świerczyńskiej, w ciągu pięciu akcji (7:9 – 12:9) punktującej trzykrotnie blokiem i raz krótką. A gdy wróciła w następnym obejściu, przy 17:16, od razu zafundowała przeciwniczkom „czapę”, Judyta Gawlak dołożyła asa, a Magda Żochowska kontrę. Zrobiło się 23:16 i wkrótce 25:18.
W trzeciej odsłonie najspokojniejsza siatkarka Solnej znowu kilka razy zatrzymała przyjezdne. – Spokojna, miła, grzeczna, wręcz skryta. Choć przeżywa równie wielkie emocje, jak koleżanki, tyle że dusi je w sobie. Kiedy w niedzielę szła na zagrywkę przy 24:24, o mało nie padła na zawał, ale wytrzymała presję – z humorem charakteryzuje Świerczyńską trenerka. – Razem z Przemkiem Płaczkiem namawiamy ją ciągle, że powinna obudzić zwierzaczka, którego na pewno w sobie ma, i wypuścić na zewnątrz. Dzisiaj rano spytałam ją żartem, czy zwierzaczek jest rozgrzany. Marta przytaknęła i okazało się, że faktycznie był.
Rezultat brzmiał 10:5, 12:6, 16:8, 20:9, a dwa uderzenia Aleksandry Król przy prawej antence i dwa asy Tyrańskiej nadmuchały go do 25:13.
– Przedpołudniowa godzina jest niewdzięczna, nie wiedziałam, jak dziewczyny zareagują, ale było fajnie: konkretna przewaga, mało własnych błędów, mądre zagrania – kwituje Katarzyna Wąsowska.

Rywalizacja w play off toczy się do trzech zwycięstw, trzecia konfrontacja odbędzie się w przyszły wtorek, 15 marca, w Jarosławiu.
Wraz z II trenerem, Przemysławem Płaczkiem kompletują już materiały na temat ewentualnych przeciwników w fazie ogólnopolskiej walki o awans do I ligi. Wąsowska w minioną sobotę była w Opolu, w najbliższą wybiera się do Pszczyny, a koleżanka nagrała jej mecz w Kościanie.
Póki co, dzisiejsze spotkanie było najprawdopodobniej ostatnim w hali „Solne Miasto” w sezonie 2015/16. – Na 99 koma 9 procent – przytakuje prezes wielickiego klubu, Mariusz Tyrański. – W terminach turnieju półfinałowego i finałowego hala jest zajęta, więc odpada urządzenie któregokolwiek z nich tutaj. Podobnie w maju będzie z Kampusem Wielickim. Nie składamy jednak broni, chcemy coś zrobić dla ludzi, których tak wielu przychodzi nam kibicować. Nawet dzisiaj, jak na godzinę jedenastą w poniedziałek, było ich dużo. Jest pomysł, żeby zorganizować turniej finałowy w jednej z krakowskich hal. Prowadzimy rozmowy, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów. Zresztą musimy najpierw przebić się do finału i wygrać konkurs na jego organizację.
PAWEŁ FLESZAR

SOLNA Wieliczka – MKS SAN-PAJDA Jarosław 3:0 (25:15, 25:18, 25:13)
Sędziowali: Wojciech Targosz (Bielsko-Biała) i Łukasz Szczepankiewicz (Zawiercie). Widzów: 150.
SOLNA: Urbanik, Tyrańska, Świerczyńska, Żochowska, Stojek, Król oraz Olipra (l), Cieżyńska, Gawlak. Trener: Katarzyna Wąsowska.
MKS: Chmielewska, Waszyńska, Saj, Chmielarczyk, Trojnar, Słowik oraz Kłuś (l), Brzezińska, Pisarczyk, Macek. Trener: Piotr Pajda.

Komentowanie zablokowane.