Zwycięzca

To było najbardziej symboliczne wydarzenie w historii sportu: w sercu nazistowskich Niemiec czarny chłopak z Alabamy pokazał wyznawcom ideologii rasy panów, jak wygląda rasowa praktyka – hierarchia oparta na talencie i pracowitości. O nim jest ten film.

Co jakiś czas – na przykład, gdy w polskiej hali, po wybuchu wojny domowej na Ukrainie, ktoś wygwiżdże siatkarzy Rosji – ożywa tyleż stereotypowy, co naiwny apel: „nie mieszajmy sportu z polityką”. Chcieć, czy nie – ona w wielkim, wyczynowym sporcie jest obecna stale. I nawet mniejsza o to, że z tego samego źródła płyną pieniądze na przygotowanie i wynagrodzenia dla reprezentacji na mistrzostwa świata, co na wysłanie na Krym turystów w strojach moro, a decyduje o tym ten sam człowiek. Przede wszystkim, sport jest równie świetnym instrumentem propagandowym dla państw totalitarnych, jak demokratycznych, zarówno w aspekcie sukcesów, jak organizacji wielkich imprez.
Igrzyska w Berlinie w 1936 roku nie były pierwszym tego przykładem, ale do dzisiaj pozostają jednym z największych. Niemcy z takim samym rozmachem, jak produkowali dywizje pancerne, wybudowali wówczas gigantyczny Stadion Olimpijski. Rachuby popsuł tylko Jesse Owens, zdobywając cztery złote medale i przeciągając część 110-tysięcznej publiczności na swoją stronę.

Film początkowo toczy się dwoma torami. Owens zaczyna naukę na Uniwersytecie Stanowym Ohio, przygotowuje się do olimpiady, chwilami ściga się już tylko z samym sobą. W 1935 r. ustanawia sześć rekordów świata w ciągu 45 minut. Trenuje go Larry Snyder, niekonwencjonalny w zakresie metod, opinii („Jeśli uważasz, że sport jest ciężki, spróbuj małżeństwa”) i decyzji (nie zostaje włączony do amerykańskiej ekipy, więc jedzie za nią na własny koszt).
Jednocześnie Avery Brundage, przewodniczący Komitetu Olimpijskiego USA, odwiedza Berlin, aby wydać rekomendację w sprawie postulowanego bojkotu igrzysk. Przyjmują go wywołujący ciarki Joseph Goebbels i pożyteczna idiotka Leni Riefenstahl (przyjaciółka Adolfa Hitlera, najsłynniejsza autorka filmów propagujących nazim, po wojnie tłumaczyła się w wywiadach, że nie wiedziała o hitlerowskich zbrodniach). I wtedy, i później, już w trakcie berlińskiej imprezy, dwuznaczna była również postawa Brundage’a, ale jemu zostało to zapomniane i w 1952 r., na 20 lat, został przewodniczącym MKOl. I tak człowiek, który przeforsował wniosek Goebbelsa, aby usunąć ze sztafety USA dwóch sprinterów żydowskiego pochodzenia, w 1968 roku wyrzucił z Meksyku Tommiego Smitha i Johna Carlosa, za to że podczas ceremonii medalowej, podnieśli pięści w czarnych rękawiczkach w geście solidarności z ruchem Black Power… On też zdecydował o kontynuowaniu następnych igrzysk, kiedy terroryści zamordowali 11 izraelskich sportowców.

To jednak głównie historia Owensa, jego prywatnych problemów i publicznych dylematów. Całość podsumowuje zresztą bardzo mocny akcent, pokazujący, że ówczesne Stany Zjednoczone wcale nie były krajem, który można automatycznie ustawiać na przeciwległym krańcu skali z hitlerowskimi Niemcami.
To także opowieść o pięknym geście Luza Longa, faworyta gospodarzy. I o tym, że sport może być uniwersalną ucieczką. – To 10 sekund, kiedy jestem wolny; nie ma przeciwników, nic nie czuję – mówi Jesse o biegu na 100 m.

„Zwycięzca” pokazuje też świat w przededniu apokalipsy. Już ogarnięty szaleństwem, które niedługo spowodowało wymordowanie dziesiątek milionów ludzi, gdzie jednak w wielu sferach toczy się zwyczajne lub pasjonujące życie.
To samo, w większym nawet wymiarze, można znaleźć w „Marcowych fiołkach” Philipa Kerra. Jedna ze scen książki toczy się zresztą na Stadionie Olimpijskim, podczas występu Owensa, lecz to nie najważniejsza rekomendacja. Wśród wielu naśladownictw Raymonda Chandlera ta kryminalna seria jest najbardziej udanym. A Bernhard Gunther, bohater dziesięciu powieści (pięć ukazało się w Polsce), tak samo jak Philip Marlowe jest twardy, wrażliwy i obdarzony cynicznym poczuciem humoru. Tak samo dostaje wycisk częściej niżby mógł i zakochuje się w nieodpowiednich kobietach.
PAWEŁ FLESZAR

ZWYCIĘZCA. Tytuł oryginalny: Race. Produkcja: Francja, Kanada, Niemcy. Rok: 2016. Reżyseria: Stephen Hopkins. Scenariusz: Joe Shrapnel, Anna Waterhouse. Zdjęcia: Peter Levy. Muzyka: Rachel Portman. Obsada: Stephan James, Jason Sudeikis, Carice van Houten, Amanda Crew, William Hurt, Eli Goree, Jeremy Irons, Barnaby Metschurat, David Kross.
* stopka na podstawie filmweb.pl

Komentowanie zablokowane.