Życie oddaje pracę i zaangażowanie

Magdalena Rapacz-Matras i Sandra Szychowska zostały czwartą parą w Polsce. Podczas odbywających się we Wrześni mistrzostw siatkarek plażowych krakowianki ustąpiły tylko reprezentantkom kraju i zawodniczkom, które wyraźnie zdominowały ranking PZPS.

Tymczasem dziewczyny występujące pod szyldem Blachotrapez AZS UJ BV Team nie miały dotąd ani wyraźnych osiągnięć na piasku, ani zbyt wielkich doświadczeń w poważnej rywalizacji, a Magda nie ma zbyt dużych doświadczeń w siatkówce w ogóle. Obie pracują zawodowo (Magda w krakowskim oddziale potężnej, międzynarodowej firmy), obie założyły już wcześniej rodziny.
W sporcie jednak jest wprawdzie sporo ciekawych, czy wręcz pasjonujących historii, ale nie ma cudów. Rapacz-Matras i Szychowska mimo innych obowiązków nie opuściły żadnego turnieju eliminacyjnego mistrzostw Polski. Przez ostatnie cztery miesiące miały tydzień wolnego w całości i pojedyncze pauzy wynikające z przeszkód losowych i pogodowych. Długimi okresami trenowały codziennie, a kiedy obiekty UJ przy Piastowskiej – ich tradycyjna baza – były zajęte ze względu na Światowe Dni Młodzieży, jeździły przez całe miasto do ośrodka przy Bulwarowej w Nowej Hucie.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

– Wynik jest bardzo fajny. No dobrze: jest rewelacyjny! – poprawia się trener krakowskiej pary, Zenon Matras, mąż Magdaleny. On też umieścił zajęcia z nimi w wypchanym grafiku; jest wszak pracownikiem dydaktycznym Studium WF Uniwersytetu Jagiellońskiego, szkoleniowcem I-ligowego zespołu Proximy Kraków i szkolnym nauczycielem.
– Uważałem zawsze, a teraz mam dowód, że „życie oddaje”: wynagradza pracę i zaangażowanie – podsumowuje Matras.
Po poprowadzeniu Proximy w dwóch piątkowych sparingach w Krośnie i wieczornym powrocie do Krakowa całą noc jechał pociągiem do Wrześni. Zdążył jednak na odprawę z podopiecznymi przed kluczowym meczem ćwierćfinałowym. A potem mógł zobaczyć, w jak świetnym stylu pokonują niewygodne przeciwniczki, Aleksandrę Zdon i Klaudię Świstek, 21:12, 21:11.
Już po dwóch godzinach otrzymały za to specyficzną nagrodę – zmierzyły się w półfinale z powracającymi z igrzysk w Rio de Janeiro, Moniką Brzostek i Kingą Kołosińską. Eksportowy duet wyraźnie odstawał we Wrześni od reszty stawki, w finale zwyciężając wyraźnie przewodzące w tegorocznym rankingu PZPS, Martynę Wardak i Katarzynę Kociołek.
W spotkaniu o brąz Rapacz-Matras i Szychowska musiały uznać wyższość Doroty Strąg i Jagody Gruszczyńskiej, która przed tygodniem zdobyła wraz z Kociołek wicemistrzostwo Europy U-22.

Z dobrej strony pokazały się we Wrześni również inne krakowskie teamy. Agnieszka Radkowiak-Kiedacz i Justyna Tomala zakwalifikowały się do czołowej dwunastki.
Na miejscach 9-12 sklasyfikowany został Jakub Czubiński występujący w parze z Adrianem Sdebelem. W turnieju mężczyzn uczestniczyły 24 zespoły, więc dojście na ten pułap wymagało odniesienia trzech zwycięstw. Kuba cieszył się, bo we wcześniejszych dwóch startach w mistrzostwach Polski nie zanotował wygranej.
Agnieszka Gruczek i Natalia Płodowska skończyły na pozycjach 13-16, ale w I rundzie po lewej stronie drabinki stoczyły jeden z najbardziej zaciętych pojedynków czempionatu, ulegając Aleksandrze Chyle i Karolinie Kirszensztein, 26:28, 21:23. Pozostałe wyniki MP w siatkówce plażowej można znaleźć TUTAJ.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.