Żyletki wyginają się, lecz nie łamią

Monika Brzostek i Kinga Kołosińska po raz trzeci z rzędu zostały mistrzyniami Polski w siatkówce plażowej. Medal na turnieju rozgrywanym pod Wawelem zdobyła też rodowita krakowianka, która odebrała triumfatorkom pierwszego od trzech lat seta.

Finał wyglądał tak, jakby oba zespoły z determinacją i grymasem na twarzy wyrywały sobie złote krążki z rąk. Katarzyna Kociołek i Jagoda Gruszczyńska, mimo że młodsze i mniej doświadczone, wcale nie ustępowały inteligencją, sprytem czy też umiejętnością czytania gry. Dużo punktów zdobywały na przykład przebiciem „dyszlem” (nawet „na raz”) w wolne pole. Wystartowały wprawdzie na zaciągniętym hamulcu (0:5), ale błyskawicznie odrobiły dystans (5:5) i biły się tak już do końca. W decydującej fazie pierwszej partii obroniły siedem setboli i dopiero uderzenie Brzostek po bloku i jej as przechyliły szalę. 27:25.
W drugiej odsłonie pretendentki ruszyły do jeszcze bardziej żywiołowego natarcia (Gruszczyńska w jednej z akcji wyasekurowała swój własny blok), przeważając 3:1, 6:2, 11:7, 14:11, 17:14. I raptownie wjechały na ścianę, bo od tego momentu zdobyły już tylko jeden punkt (i jeden oddały, psując), natomiast Kołosińska cztery (dwa ataki, blok i as), a Brzostek dwa ostatnie. 21:18.

To trzeci kolejny tytuł Kingi i Moniki, a w trzech turniejach MP w latach 2012-14 straciły tylko jednego seta – w dzisiejszym półfinale z krakowianką, Aleksandrą Filip i Izabelą Soją. To w ogóle najwszechstronniejsza para, jeśli wziąć pod uwagę obydwie odmiany siatkówki, wszak w hali obie są pierwszoligowymi rozgrywającymi (żadna inna zawodniczka z czołowej czwórki nie gra na tym poziomie).
Po drugie, do krakowskich mistrzostw przystąpiły prawie bez wspólnego treningu na piasku w sierpniu. Można by powiedzieć „na świeżości”, gdyby nie to, że przez kilka tygodni przechodziły okres ciężkich przygotowań w swoich klubach: Ola w ŁKS Łódź, a Iza – w Jastrzębie Borynia PLKS Pszczyna. Mało tego, po wczorajszym awansie do czołowej szóstki, ta druga na polecenie trenera Jarosława Bodysa musiała pojechać na zajęcia PLKS do Żor, wróciła późnym wieczorem, a dzisiaj o g. 10 miała mecz o wejście do półfinału. I razem z Olą poradziły sobie dosyć sprawnie z utytułowaną Magdaleną Michoń-Szczytowicz i Aleksandrą Baron. Tylko inauguracja nie ułożyła się po ich myśli, ale później odzyskały kontrolę, a w drugiej partii prowadziły nawet 20:15, by wygrać 21:19 (wszystkie wyniki znajdują się pod tekstem).

Półfinał lepiej zaczęły mistrzynie – 5:2, 8:4, 9:7 – a sygnałem ich ostatecznego odjazdu stało się, paradoksalnie, trafienie Filip w linię, po którym zbliżyła się na 11:10. Kołosińska „zamiatała” lewa ręką w ataku, a rezultat pęczniał głownie z jednej strony – 17:10, 19:11, 19:13, 21:14.
Wydawało się, że wkrótce padnie rozstrzygnięcie, bo druga część też przebiegała pod dyktando eksportowego duetu reprezentacyjnego – 5:1, 6:3, 6:5, 11:6, 12:8, 12:10, 16:13, 18:15 – kiedy w trans wpadła Aleksandra. W popisowych akcjach najpierw od defensywy przeszła do kontry, obijając ręce przeciwniczki, później zdobyła „oczko” bezpośrednio padem obronnym – celując w sam narożnik. Zrobiło się 18:18, 20:19, a za czwartym setbolem Iza zamknęła sprawę. 24:22.
W tie-breaku nie było już odwołania, Brzostek punktowała przebijając pierwszą piłkę, a Kołosińska znowu popisywała się uderzeniami „na żyletki” – precyzyjnie wzdłuż siatki, tuż za nią, lub przy linii bocznej, lub końcowej. 4:0, 5:2, 9:3, 11:4, 12:6, 15:7.

Opisywaliśmy TUTAJ, jak w środę świetnie sobie radziły w rodzinnym mieście Ola Filip i inna krakowianka, Karolina Baran, występująca z Dorotą Strąg. W czwartek rano ciągle grały tamte mecze, ta druga para wyrzuciła z czwórki Agnieszkę Wołoszyn i Karolinę Suwińską, które jeszcze półtora tygodnia temu bezapelacyjnie zwyciężyły w Interferie Cup w Świeradowie Zdroju.
W półfinale natomiast spotkał się kwartet znający się na wyrywki, z racji wspólnych treningów, ale i gry w różnych konfiguracjach. Przykładowo, Baran w sezonie 2012, gdy na mistrzostwach Polski odniosła kontuzję kolana, występowała z Kociołek, a w minionym roku zdobyła srebrny medal w czempionacie seniorek wraz z Gruszczyńską.
Karolina z Dorotą długo dzisiaj przeważały – 2:0, 7:4, 10:6, 12:9, 16:14 – aż do popisu Kociołek, która punktowała ścięciem, skrótem, asem, a wyżyn sięgnęła przy stanie 20:18, kiedy wyasekurowała się „zaczapowana” przez Strąg, a potem zbiła skutecznie z wystawy koleżanki.
W drugiej partii role się odwróciły, to Jagoda z Kaśką uciekały – 4:0, 5:2, 8:5, 9:6, 12:9, 14:11, 18:13, 20:15, 21:17 – a rywalki zdołały się zbliżyć tylko na 1 punkt (5:4, 9:8).

W konfrontacji o trzecie miejsce Ola z Izą pokazały jak na oparach paliwa można dojechać z powodzeniem do mety. W pierwszej odsłonie powłóczyły nogami, prowadziły 2:1 i dwukrotnie remisowały (6:6, 8:8), ale poza tym Strąg bezlitośnie niszczyła je podaniami (4 asy), swoje dokładała na siatce, sekundowała jej Karolina, a cyfrowy zapis ich dominacji wyglądał tak – 21:12.
W drugiej partii ciągle miały więcej werwy, skonstruowały zresztą najzabawniejszą akcję imprezy: Dorota obroniła nurkując pod siatką, Karolina krzyknęła przed wystawą: „Jesteś?”, ale kiedy koleżanka odpowiedziała: „Nie ma mnie!” – piłka i tak już leciała w jej kierunku. „Doris” jakoś wstała i nie odrywając stóp od piasku klepnęła piłkę, a ta wpadła w pole przeciwniczek. Wychodziły na 8:7, 16:15, 18:17, a wreszcie 20:19 i 21:20. Jednak Filip z Soją, tak jak siłą woli pozbierały się na starcie tej części i chwilami nawet przeważały (teraz to one prezentowały ataki „na żyletki”), tak w kluczowym momencie obroniły dwa meczbole, a Iza zdobyła trzy ostatnie punkty z rzędu.
Tie-breaka praktycznie nie było, bo dzięki czterem asom prowadziły w nim 7:1, dalej 10:2, poluzowały na 11:5 i 12:7, ale zaraz Iza zmieniła zapis na 14:7, interweniującą Strąg zaś złapał skurcz i po przerwie medycznej sędzia ogłosił zakończenie spotkania.
A po kilkunastu minutach 25-letnia Aleksandra i dwa lata młodsza Izabela, tyleż uradowane, co wzruszone, pierwszy raz w życiu stanęły na podium seniorskich mistrzostw Polski.
PAWEŁ FLESZAR

Wcześniejsze relacje z turnieju żeńskiego można przeczytać TUTAJ i TUTAJ. Natomiast relacje z turnieju mężczyzn można znaleźć TUTAJ (1. dzień), TUTAJ (2. dzień) i TUTAJ (3. dzień).

Wyniki trzeciego dnia mistrzostw Polski w siatkówce plażowej kobiet
O wejście do półfinału:
Aleksandra Filip, Izabela Soja – Magdalena Szczytowicz, Aleksandra Baron 21:18, 21:19; Karolina Baran, Dorota Strąg 21:11, 13:21, 15:12
półfinały: Katarzyna Kociołek, Jagoda Gruszczyńska – Baran, Strąg 21:18, 21:17; Monika Brzostek, Kinga Kołosińska – Filip, Soja 21:14, 24:22, 15:7;
o 3. miejsce: Filip, Soja – Baran, Strąg 12:21, 23:21, 14:7 – krecz Strąg
finał: Brzostek, Kołosińska – Kociołek, Gruszczyńska 27:25, 21:18

Komentowanie zablokowane.