Łatwiej tworzyć niż naprawiać

Po raz pierwszy od 14 lat myślenickie siatkarki nie występują w lidze centralnej, a niedługo – po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat – znajdą się w strukturach innego klubu, który jednak ciągle będzie nosił nazwę Dalin. I po raz pierwszy wychowany w nim siatkarz trafił do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale.

W maju 2000 roku żeńska ekipa Dalinu, po nieporównanie trudniejszych od obecnych rozgrywkach, w turnieju finałowym w Myślenicach, wywalczyła awans do II ligi. Sportowo i administracyjnie przypominała ona raczej obecną I ligę; w ramach jednej z dwóch istniejących grup ekipa beniaminka jeździła m.in. do Kołobrzegu, Świdnicy, Chodzieży, Koszalina. Jej późniejsze chwalebne dzieje opisywaliśmy TUTAJ, kiedy widać było już wyraźne oznaki kryzysu. W minionym maju historia zatoczyła koło i osłabiana co roku drużyna została zdegradowana do III ligi.
Już wówczas, od lutego, trwały zawirowania w KS Dalin, w ramach którego poza siatkarską działają jeszcze sekcje piłki nożnej i zapasów. W statucie stowarzyszenia jest zapisane, że zarząd musi mieć 11 członków, a w Myślenicach nijak nie mogli znaleźć dostatecznej ilości chętnych. W czerwcu nie powiodła się kolejna próba powołania zarządu, sąd ustanowił zarząd komisaryczny. Z rozgrywek został wycofany najdroższy, III-ligowy zespół futbolistów, a komisarz ma za zadanie unormować sytuację, zmienić statut klubu, aby można było bez dotychczasowych perturbacji wybrać władze.
Ludzie związani dotychczas z sekcją volleyballa postanowili jednak nie czekać do zimy; wzięli sprawy w swoje ręce, założyli Stowarzyszenie Miłośników Siatkówki Dalin Myślenice, 21 października uzyskali wpis do KRS, a na 12 listopada zaplanowali Walne Zgromadzenie. – W lecie uznaliśmy, że nie będziemy czekać, co się stanie z klubem. A że łatwiej założyć coś nowego, niż naprawiać stare, to powołaliśmy swoje stowarzyszenie – tłumaczy Krzysztof Murzyn, niegdyś siatkarz, potem sponsor i działacz, wiceprezes „starego” Dalinu i prezes „nowego”. Wraz z nim do zarządu SMS weszli Paweł Wojtan i Paweł Iszczuk.


Powieść kryminalna napisana przez autora tego tekstu jest już w sprzedaży. Możliwości jej kupna są wymienione TUTAJ

Na Walnym mają omówić zamierzenia na przyszłość. Rozbudowania grup młodzieżowych, przejęcia drużyn uczestniczących w rozgrywkach, które formalnie musiały być zgłoszone przez KS Dalin. Chcą zajmować się siatkówką w bardzo szerokim spektrum, również amatorską i oldbojów. – Mamy kontynuować tradycje. Pamiętam, że kilkadziesiąt lat temu w Myślenicach była siatkówka pod szyldem Budowlanych, ale ludzie spotkani w mieście powiedzą ci: „Grałem w Dalinie”. I nikt nie patrzy, czy to był MZKS czy KS, czy będzie SMS – uważa Murzyn. – Teraz skupiamy się na kwestiach organizacyjnych, myślimy o stworzeniu w klubie Wydziałów, które zajmowałyby się konkretną tematyką. Chcemy uzyskać status Organizacji Pożytku Publicznego, aby sympatycy mogli nam przekazywać 1 procent podatku. Od nowego roku będziemy już ubiegać się o dotacje miejskie na szkolenie młodzieży. No i szukamy sponsorów, którzy będą niezbędni, gdybyśmy chcieli występować w lidze centralnej. Celem jest, abyśmy w przyszłości mieli co najmniej w II lidze zarówno drużynę żeńską, jak i męską.

Męski volley ma się w Myślenicach coraz lepiej. W minionym sezonie kadeci dobyli wicemistrzostwo Małopolski, a jeden z nich – Maciej Świerczyński (brat Marty, kiedyś zawodniczki Dalinu, a teraz Kampusu Wielickiego) – został wyselekcjonowany do spalskiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Trafił do niej jako pierwszy siatkarz Dalinu w historii, natomiast wcześniej absolwentką SMS w Sosnowcu została inna jego wychowanka, Aleksandra Trojan. Koledzy Maćka wystąpią w IV lidze oraz kategoriach juniorów i młodzików. Natomiast drużyny żeńskie: w III lidze, kadetkach i młodziczkach. Plus oczywiście rozgrywki w mini-siatkówce.
Najwyżej sklasyfikowany team – siatkarek – doznał, z różnych powodów, kilku poważnych osłabień. Największym jest rezygnacja bardzo utalentowanej 16-letniej środkowej, Natalii Szewczyk, która zresztą rok temu odrzuciła propozycję nauki w sosnowieckiej SMS. – Wyczerpałem już wszystkie możliwości nakłonienia jej, zresztą wiele osób starało się namawiać. Bez skutku – kręci głową Jerzy Bicz, który szkoli następne pokolenie myślenickich siatkarek. – Tyle się udało, że zgodziła się grać w kadetkach. Trenuje sporadycznie.
Na inaugurację jego podopieczne odniosły w Krynicy zwycięstwo po tie-breaku. – Pojechaliśmy tam bez libero, ale powinniśmy wygrać za 3 punkty – twierdzi Bicz. – Na razie poznaję tę ligę, trudno mi powiedzieć, co możemy w niej osiągnąć. Chcę pograć kadetkami, żeby zdobyły doświadczenie na mistrzostwa województwa w swojej kategorii.
PAWEŁ FLESZAR

Komentowanie zablokowane.