Mateusz ucałował szkło czule

W pierwszym półfinałowym meczu II ligi koszykarzy AGH Kraków uległ, 76:84, Żakowi Koszalin, któremu liderowali Jakub Dłoniak i Darrell Harris, ale miał on także nieoczekiwanego bohatera.

Była to pierwsza domowa porażka akademików w tym sezonie, poprzednio przegrali przy Piastowskiej 23 października 2019 roku (z Wisłą Kraków – opisywaliśmy to TUTAJ), w innym świecie. Ale też przez minione dwa lata w ich hali nie pojawili się tak wytrawni gracze, jak wymieniona dwójka. Urodzony w Cleveland Harris skończył college Rhode Island, wyróżniał się w ekstraklasie Urugwaju, Portugalii i Polski, a na tablicach mimo 36 lat jest potworem. Może brakuje mu atletycznej budowy, z jaką na ogół kojarzy się ciemnoskórych amerykańskich koszykarzy, za to dysponuje bardzo dużym zasięgiem i nie mniejszym wyczuciem pozycji i odległości. Już w pierwszej kwarcie Marcin Zarzeczny rzucił mu podanie o „deskę”, a piłka wpadła prosto w ręce Darrellowi, który z bliska trafił na 12:14.
Król strzelców Polskiej Ligi Koszykówki z 2013 roku, Dłoniak woził obrońców na koźle, nie przejmował się niepowodzeniami, motywował kolegów. Do przerwy zdobył 15 „oczek”, pokazał kilka świetnych akcji i jeden mini-spektakl humorystyczny. Gdy sędziowie przyznali mu dwa osobiste, najpierw poszedł do ławki się napić, a potem egzekwując rzuty wydawał tak gromkie odgłosy chuchania, jakby mineralna pociągana z plastikowej butelki trzymała co najmniej 40 procent woltażu.

W pierwszej połowie zaznaczyły się dwie odmienne drogi do kosza obrane przez obie drużyny. Gospodarze mierzyli zza łuku, aż 16 razy w ciągu wstępnych 20 minut. Przynosiło im to owoce po próbie Mikołaja Smarzego (7:4), dwukrotnie z rzędu Pawła Zmarlaka, wyciągającego Harrisa na obwód i strzelającego nim ten zdążył za nim (od 12:14 do 18:16), Damiana Dyrdy i Bartosza Wróbla (od 23:26 do 29:28) oraz Patryka Wydry (34:31). Kilka razy jednak łasząc się na „trójki” marnowali okazje na łatwe dwa punkty po klasycznym rozegraniu kontrataku dwa na jeden lub trzy na dwa.
Goście bazowali natomiast na penetracji; robili to konsekwentnie i skutecznie, do przerwy zdobywając 34 punkty z „pomalowanego” na 48 ogółem, wobec 16 na 40 AGH. A na dodatek zabrali krakowianom ich tradycyjny atut i byli lepsi w kontrach, 13:4.


Kryminał autora tej relacji, Pawła Fleszara, można kupić TUTAJ.

Na starcie trzeciej odsłony musiał opuścić boisko Konrad Mamcarczyk, borykający się z kontuzją nogi, zastępujący go Dyrda od razu złapał trzecie przewinienie, a na tablicy świeciło się 40:50. Obustronnie był to okres bieganiny najbardziej bezładnej w sobotnie popołudnie, podobnie chaotycznie zachowywał się wynik – 43:52, 46:52, 46:54, 49:54, 53:56, 53:62, 60:62.
Harris słaniał się na nogach, jego koledzy nie trafiali lay-up’ów, „Agiehowcy” agresywniej bronili i gdyby wykorzystali więcej niż 5 z 11 wolnych, mogli wyjść na prowadzenie.
W czwartej części losy wahały się jeszcze przez niemal cztery minuty. Zrazu zrobiło się 60:66, ale wkrótce 65:66.

Kiedy najlepszy playmaker w historii koszykówki, Magic Johnson prowadził w 1979 roku team Michigan State do akademickiego mistrzostwa USA, zdarzało się, że gdy egzekwował wolne, partnerzy nie ustawiali się do zbiórki przy „pomalowanym”, ale wszyscy wracali do własną połowę. Nie do końca wiadomo, czy chcieli zamanifestować w ten sposób zaufanie do swojego lidera, wytrącić rywali z równowagi, czy po prostu zabezpieczyć się w defensywie przed szybkim atakiem. Koszalinianie dzisiaj zwykle w takich sytuacjach we trójkę czekali pod swoim koszem, desygnując jednego kolegę pod przeciwny. Kiedy jednak w 35. minucie dwa osobiste otrzymał Zarzeczny, zostawili go przy linii samego. Dołączając do nich miał na koncie dwa celne, a potem przyszła pora na show Mateusza Prycia.
Znakomicie spisywał się już do przerwy, notując stuprocentową skuteczność z gry (4 na 4), a teraz dopisał sobie najefektowniejszą akcję spotkania, wjeżdżając równolegle do „deski” od lewej flanki. Wydawało się, że przeleci pod obręczą na drugą stronę, a on obrócił się i prawą ręką wrzucił piłkę do „dziury”.
70:77, lecz Wydra trafiając zza łuku przywrócił nadzieje krakowian. 73:77, osaczyli gości, Harris był zmuszony wycofywać zza tablicy, podał do Prycia na obwód, ale ten nie złapał. Piłka uciekała za linię boczną, na zegarze kończył się dozwolony czas akcji, miejscowi zerwali się z radosnym okrzykiem, Mateusz dopadł piłkę przy linii i obracając się przez lewe ramię z około 11 metrów rzucił ją w kierunku kosza.
Trzydzieści, czterdzieści lat temu dużo więcej rzucało się o tablicę, wykonywano tak sporą część prób z półdystansu, z obu półskrzydeł. Komentatorzy NBA określali to „kisses glass softly” – „całuje szkło delikatnie (czule)”. Pocałunek Mateusza był właściwie ukąszeniem, piłka przywaliła mocno o hartowane szkło. I wpadła w obręcz! 73:80.
Dla gospodarzy było to natomiast toksyczne użądlenie, bo w trakcie pozostałych 100 sekund nie skonstruowali już prawie nic sensownego. Wyjątkiem była „trójka” Smarzego, dzięki której do miana najlepszego zawodnika AGH (nieustępliwie krył Dłoniaka w trzeciej kwarcie), dołożył tytuł najlepszego strzelca drużyny.

Rywalizacja w półfinale toczy się do dwóch zwycięstw. Drugą konfrontację zaplanowano na 15 maja w Koszalinie, a ewentualną trzecią – 19.5 w Krakowie. Triumfator awansuje do finału i I ligi, natomiast przegrany powalczy jeszcze o awans z gorszym zespołem z pary UMCS Start Lublin – Rycerze Rydzyna. Ekipa z Wielkopolski przeważała dzisiaj w Lublinie różnicą aż 20 pkt, lecz UMCS wyprzedził ją na finiszu, 77:74.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – ŻAK Koszalin 76:84 (21:24, 19:24, 20:14, 16:22)
Sędziowali:
Mirosław Wysocki i Paweł Szpetanowski.
AGH: Smarzy 19 (3×3, 9 zb., 3 prz.), Wydra 18 (4×3, 6 as.), Zmarlak 12 (2×3, 5 zb.), Wróbel 7 (1×3, 5 zb.), Mamcarczyk 5 oraz Dyrda 8 (2×3), Medes 5, Szwedo 2, Pieniążek, Biegoń. Trener: Wojciech Bychawski.
ŻAK: Dłoniak 25 (3×3), Pryć 16 (1×3, 5 zb., 5 as.), Harris 16 (17 zb., 4 as.), Zarzeczny 13 (1×3, 11 zb.), Szewczyk 2 oraz Koziorowicz 9 (1×3, 3 prz.), Naczlenis 3, Lasota, Czubak, Bielecki. Trener: Piotr Ignatowicz.

Pozostałe wyniki play off II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.