Nawet Pudzian by tego nie przeciągnął

Wśród ogromnych emocji i kontrowersji, w meczu, w którym doszło do 58 przewinień, pięciu zawodników wyleciało z boiska, a jeden trener – z hali, koszykarze AGH pokonali w Krakowie Tura Bielsk Podlaski, 83:76, i awansowali do czołowej czwórki II ligi.

W środę na Podlasiu akademicy doznali pierwszej porażki w tym sezonie, przerywającej serię 29 zwycięstw (a licząc również poprzednie rozgrywki – mieli 35 zwycięstw z rzędu), co jednocześnie ich zmobilizowało i wytrąciło z równowagi. Wszak w pierwszej kwarcie dzisiejszego, decydującego spotkania zanotowali mnóstwo posiadań piłki, ale nie przekuwali tego na punkty. Pudłowali z daleka, z osobistych i spod samej tablicy. Potem zbierali bądź przechwytywali i znowu to marnowali. Trend przełamał dopiero Bartosz Wróbel, składający się szybciej, niż ktokolwiek jest w stanie krzyknąć „rzucaj”. Zaliczył tak trzy „trójki” i dokładnie połowę z 28 „oczek” uzyskanych gospodarzy we wstępnych dziesięciu minutach. A że Mikołaj Smarzy wyzerował Łukasza Kuczyńskiego, zdobywcę 33 pkt przed trzema dniami, wynik brzmiał 28:13.


Kryminał autora tej relacji, Pawła Fleszara, można kupić TUTAJ.

Po krótkiej pauzie i trafieniu za trzy Smarzego było jeszcze 31:16, ale zryw gości – odtrąbiony przez młodych, Patryka Mlewskiego i Filipa Pruefera – pozwolił im na redukcję strat (33:23). Na dodatek jedyni klasyczni podkoszowi AGH, Paweł Zmarlak i Michał Medes, mieli już po trzy faule, a bardzo chciał do nich dołączyć Wróbel, zraniony w tamtym okresie w brodę i noszący opatrunek podtrzymywany przez okalający całą głowę bandaż. Kiedy wcelował z sześciu metrów, wybiegający do niego zza zasłony Przemysław Tradecki potknął się i zanurkował. Bartosz podszedł i począł klaskać tuż za odwróconym przeciwnikiem, na co z bliska patrzył arbiter, który ukarał go „dachem” za niesportowe zachowanie.
Mimo wysiłków Aarona Weresa i jego kolegów, oddech miejscowym dali Patryk Wydra (strzał z dystansu i penetracja) oraz przytomnie zachowujący się w kontrach Konrad Mamcarczyk i Michał Szwedo. Różnica na chwilę wzrosła nawet do 41:25, a w przerwie wynosiła 45:32.

Po niej na czele pogoni stanął Kacper Rojek. Raz ukłuł z daleka, ale częściej bezpardonowo (niekiedy nawet z uniesionym kolanem) wjeżdżał pod deskę i pewnie kończył. Zmarlak złapał na nim 4. przewinienie, niezłe chwile miał zastępujący go Medes, lecz i on wkrótce zobaczył czwórkę przy swoim nazwisku, a potem dołączyli do ich klubu Mamcarczyk i Rojek.
Przewaga na ogół topniała – 47:37, 49:41, 50:44, 54:44, 57:46, 57:59, 59:54 – Rafał Król dwukrotnie zmniejszył ją do 4 punktów, a Weres – do trzech, 64:61. Wówczas jednak, na 0.3 sekundy przed upływem trzeciej odsłony, po wybiciu przez AGH spod kosza rywali, Damian Dyrda zdołał oswobodzić się, przejąć piłkę i strzelić z wyskoku. Sędziowie odgwizdali przy rzucie faul Rojka, który był jego piątym, a wobec gorących protestów gości – technicznego dla ławki.
Targi i kłótnie trwały dobrych parę minut, w trakcie których niektórzy ochłonęli, inni odsapnęli, a skończyły się wykorzystaniem 3 z 4 osobistych przez Dyrdę i Wróbla oraz zmianą zapisu na 67:61.
Na starcie czwartej części Smarzy i Wydra poprawili go jeszcze na 72:61, jednak odtąd miejscowym szło coraz gorzej. Za pięć przewinień z boiska wyleciał Zmarlak, niedługo – po dobrej zbiórce zbiórce i dobitce – wykluczającego go „ofensa” popełnił Medes. Obaj łącznie przebywali w sobotnie popołudnie na parkiecie przez 26 minut.

Więcej czasu niż dotychczas dostał za to Szwedo i zaliczył niezły występ, walcząc nieustępliwie z Prueferem, któremu sięga do ucha. Dołączył do akademickiego teamu w styczniu i niebawem wpoił mu nową metodę motywacji. Każdy z zawodników przed meczem ogląda filmik z Mistrzostw Świata Strongman z 2007 roku, a w przerwie Michał przylatuje do Jana Domańskiego, który pełniąc funkcję didżeja puszcza starego, dobrego rocka, i przypomina mu, żeby odtworzył z YouTube tenże filmik ilustrowany dance’owym utworem „Dirty summer”. – Nie widzimy oczywiście wtedy obrazu, ale rozgrzewając się słyszymy muzykę i każdy wie, co jest grane – tłumaczy Dyrda. – Chcemy rozwalać przeciwników tak, jak „Pudzian” w jednej konkurencji, aż 15:1.
Mariusz Pudzianowski zdobył w tamtym czempionacie czwarty tytuł mistrza; na ekranie dźwiga kolosalne ciężary i przeciąga z miejsca na miejsce wóz strażacki. Wątpliwe jednak, czy przeciągnąłby poza play off Tura, który nie dość, że potężny, to jeszcze zaparł się nogami. Krakowianie zwalniali grę, ale przez cztery minuty nie trafili ani raz. Natomiast wśród przyjezdnych dokonali tego Kuczyński, który odblokował się już w drugiej kwarcie, Tradecki i Pruefer. Z placu spadli Wróbel i Weres, a na tablicy świeciło się 76:73.
Wtedy Król sfaulował Smarzego, a kiedy ten zabrał się za egzekwowanie osobistych, arbiter wlepił „dacha” żywiołowo zachowującej się ławce przyjezdnych. Była to już trzecia taka kara i w myśl regulaminu oznaczała wykluczenie trenera zespołu.
Kamil Zakrzewski musiał pójść do szatni i nie mógł widzieć, jak Smarzy i Wydra wykorzystują trzy wolne, Król przewraca się pod koszem AGH (co dziwne, bielszczanie nie starali się w tej akcji rzucać za trzy, tylko rozegrali ją „do wewnątrz), a kolejnego wolnego dokłada Mamcarczyk. 80:73, na 15 sekund przed syreną Król ładuje „trójkę”, lecz następna jego próba jest nieudana, a rezultat ustalają osobistymi Wydra i Dyrda. 83:76.
Wszystkie kontrowersyjne, i nie zawsze łatwe z tej perspektywy do oceny, sytuacje można zobaczyć TUTAJ.
Jeśli ktoś zechce podeprzeć się zapisami z raportu statystycznego, to obie drużyny dostały po 29 przewinień. Tur miał znacznie lepszą skuteczność rzutów za dwa (22/35 – niemal 63%, wobec 16/39 – 41% AGH), natomiast miejscowi zanotowali o 4 celne „trójki” i 7 osobistych więcej (skuteczność gości w tym drugim elemencie wyniosła zaledwie 51,3%), przewyższali też rywali o 10 zbiórek, 6 asyst i 8 przechwytów.

Już w najbliższą sobotę, 8 maja, AGH zmierzy się w półfinale z Żakiem Koszalin. Na Piastowską przyjadą najlepsi koszykarze, jacy w tym sezonie się tutaj pojawili: król strzelców ekstraklasy sprzed 8 lat, Jakub Dłoniak oraz Amerykanin Darrel Harris, który po występach w rodzimych ligach, szkół średnich i uniwersyteckiej, grał w Urugwaju, Portugalii, Polsce i Grecji, a w międzyczasie ożenił się z Polką i ma nasze obywatelstwo.
Najważniejszą stawką toczącej się do dwóch zwycięstw rywalizacji jest awans do I ligi, ale dowartościowuje ją aspekt tyleż istotny, co symboliczny. Jeśli „Agiehowcy” wejdą do dwumeczowego finału, w rewanżu, 29 maja, prawdopodobnie będą mogli świętować sukces z kibicami. Zarówno awans, jak i celebra, są też możliwe w efekcie starć o trzecią lokatę, ale tam na 29.5 zaplanowana jest trzecia konfrontacja, do której nie musi dojść.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – TUR Bielsk Podlaski 83:76 (28:13, 17:19, 22:29, 16:15)
Sędziowali:
Sylwester Adamski i Paweł Berdyczko.
Bilans III rundy play off: 2-1.
AGH: Smarzy 18 (2×3, 13 zb.), Wróbel 17 (3×3, 6 zb.), Wydra 12 (2×3, 8 as., 2 prz.), Mamcarczyk 9 (10 zb., 2 prz.), Zmarlak 4 (7 zb.) oraz Medes 11 (4 zb., 2 prz.), Szwedo 8 (1×3), Dyrda 4 (3 prz.), Pieniążek. Trener: Wojciech Bychawski.
TUR: Rojek 19 (1×3, 6 zb.), Kuczyński 17 (1×3, 10 zb.), Król 13 (1×3), Weres 13 (2 prz.), Lewandowski oraz Tradecki 6 (1×3, 5 zb.), Pruefer 5 (7 zb.), Mlewski 3, Marczuk. Trener: Kamil Zakrzewski.

Pozostałe wyniki play off II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.