Wróbel pali na niebieskiej

Na starcie II rundy drugoligowego play off koszykarze AGH pokonali w Krakowie Ogniwo Szczecin tyleż wysoko, co widowiskowo, 105:80. Do awansu do ćwierćfinału potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa.

Klub ze stolicy Pomorza Zachodniego swoje posty w social mediach opatruje hasztagiem #mocniejodnich, wziętym od tytułu utworu rapera Głowy PMM (leci to tak: „Mocniej od nich, Zrobię to mocniej od nich, Gram mocniej od nich, Uderzam mocniej od nich”). Zdarzało im się również wychodzić na parkiet przy tym kawałku, ale dzisiaj było to bojowe hasło akademików i najbardziej lapidarny opis ich poczynań.
Skoro goście szybko zredukowali ich prowadzenie 5:0 na 5:4 i ciągle trzymali się na odległość 1-2 „oczek”, obrona akademików wymusiła błąd przetrzymania piłki przez pięć sekund, kroki i faul ofensywny. Mikołaj Smarzy, tak jak wcześniej Bartosz Wróbel, strzelił za trzy i zrobiło się 21:14.
Jeśli jednak 18-latek Szymon Szmit i jego o cztery lata starszy kolega z szerokiej kadry ekstraklasowej Spójni Stargard, Dominik Grudziński naprodukowali punktów, a po jednym z manewrów tego drugiego skoczyli na siebie barkami w triumfalnej paradzie pod tablicą, na której zaświeciło się 21:21 – trzeba było zaktywizować się w ataku.


Kryminał autora tej relacji, Pawła Fleszara, można kupić TUTAJ.

Pierwsza kwarta dobiegała końca, Wróbel znalazł się na połowie Ogniwa, uciekały sekundy, przeciwnik starał się zamknąć mu drogę do trzypunktowego łuku, 4, 3, 2, 1, a krakowianin z flegmą niedzielnego spacerowicza doholował piłkę do niebieskiej linii bocznej usytuowanego wszerz hali boiska do siatkówki i trafił z niemal dziewięciu metrów.
Minęły dwie minuty pauzy, ale nie wystygła ręka Bartka. Wcelował z wyskoku, z faulem i udanym osobistym, dorobek AGH urósł do 28 pkt, a jego własny do 15. Pozazdrościł mu Patryk Wydra, rzucając z ośmiu metrów z prawego półskrzydła, więc kiedy wkrótce znalazł się na podobnej pozycji po lewej stronie, cała ławka zerwała się na równe nogi w klasycznym koszykarskim rytuale oczekiwania na „trojkę”. Tymczasem Patryk zwiódł rywala ruszając do przodu, strzelił z powodzeniem z sześciu metrów, jednak agiehowscy rezerwowi wstali nie na darmo, bo i tak musieli uczestniczyć w przerwie na żądanie trenera przyjezdnych, Zbigniewa Majcherka.
W składzie jego drużyny zabrakło Macieja Adamkiewicza, który spędził przy Piastowskiej okres przygotowawczy do sezonu 2016/17, a teraz zatrzymały go obowiązki w kadrze 3×3. Nieźle spisywał się natomiast inny podkoszowy, Karol Pytyś, przez lata, aż po awans do EBL w 2018 roku, związany ze Spójnią Stargard. Jego dwa haki i dwa wolne wystarczyły w tamtej chwili do zmniejszenia różnicy do 41:33.
Już jednak na całym placu bił się Damian Dyrda, Konrad Mamcarczyk pakował oburącz po szarżach wzdłuż osi boiska i linii końcowej, a Wydra i Wróbel zaczęli palić za trzy jak wariaci. Patryk dokonał tego dwukrotnie w ciągu trzydziestu kilku sekund, tak jak lubi, z okolic ławki, natomiast Bartosz – przerywając już w drugiej sekundzie wyprowadzaną przez siebie kontrę dwa na jeden. 54:35.

Akademicki zespół podgrzewał jego szkoleniowiec, Wojciech Bychawski. Kiedy zachowujący najlepszy balans między atakiem a obroną Smarzy złapał trzecie przewinienie, zdjął go z boiska, a potem szedł z nim wzdłuż wszystkich rezerwowych, którym Mikołaj przybijał „piątki” i wiercił mu w prawym uchu tubalnym głosem. Mikołaj dobrnął do końca, zawrócił na swoje miejsce, więc coach powtórzył operację laryngologiczną na lewym uchu zawodnika. A po chwili wrócił jeszcze do niego i włączył „suszarkę” nad jego głową.
Wobec problemów z faulami niektórych kolegów, więcej minut dostał Michał Pieniążek i zapisał sobie na koncie akcję meczu. Mógł rzucać z półdystansu, ale rozegrał z Michałem Medesem podręcznikowe „podaj i idź”, które mógł uwieńczyć łatwiej, lewym lay up’em, ale skończył z prawej, półhakiem z zawiśnięciem w powietrzu.
W drugiej odsłonie padł rezultat 33:15, a łączny wynosił 58:36. Kiedy jednak Smarzy po kwadransie odpoczynku rozpoczął odliczanie kolejną „trójką”, goście sprawiali wrażenie jakby się poddali. Wróbel złożył się z daleka, jednak zaliczył „niedolota”. Wyłapał piłkę Zmarlak, oddał na obwód do Mamcarczyka, ten zamarkował rzut, lecz podał w prawo do Wydry, który ukłuł skutecznie. Do żadnego z trzech strzelców nie zbliżył się obrońca!

Po sążnistym wsadzie Mikołaja zrobiło się 68:43. Dyrda, Medes i Pieniążek, przyzwyczajeni do ciężkiego tyrania na placu, w sobotnie popołudnie bawili się basketem. W szczytowym momencie przewaga ich teamu wynosiła 94:56 i na mecie byłaby podobna, gdyby Bychawski nie zdjął w czwartej kwarcie nogi z gazu.
Jeszcze Wróbel strzałem zza łuku zapalił na tablicy 101:67, a przy następnej próbie dopadło go dwóch przeciwników. Rzucili go na podłoże, ale z klaśnięciem jego ciała o klepki skomponował się szelest siatki czesanej siedemnastą sobotnią „trójką” AGH. Bartek wstał, wyegzekwował osobistego i tak do swoich dzisiejszych osiągnięć dołożył akcję 3+1.
W drugiej rundzie już nie liczy się bilans dwumeczu, do awansu potrzeba dwóch zwycięstw, więc przewaga okazała waży tyle, co minimalna. Ta pierwsza ma za to znaczenie prestiżowe, a czy będzie miała również psychologiczne (na kogo i jak podziała), okaże się w przyszły weekend w Szczecinie.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – OGNIWO Szczecin 105:80 (25:21, 33:15, 29:16, 18:28)
stan rywalizacji w play-off:
1-0
Sędziowali: Mariusz Godek i Robert Rydz.
AGH: Wróbel 31 (6×3, 5 as.), Wydra 19 (5×3, 5 as.), Smarzy 16 (3×3, 6 zb.), Mamcarczyk 11 (4 as.), Zmarlak 2 (5 zb.) oraz Dyrda 6 (5 zb., 2 prz.), Pieniążek 5 (1×3, 4 as.), Matyja 5 (1×3), Medes 4, Szwedo 3 (5 zb., 2 prz.), Biegoń 3, Korbiel. Trener: Wojciech Bychawski.
OGNIWO: Pytyś 21 (9 zb., 5 as.), Grudziński 15 (5 zb.), Szmit 11 (1×3), Nelson 11 (1×3), Nowacki 10 (1×3, 9 zb., 6 as.) oraz Wardziński 4, Ostrowski 4, Radzik 4, Huk (4 zb.), Hamdaoui. Trener: Zbigniew Majcherek.

Pozostałe wyniki play off II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.