Zgarnij gotówkę i złóż na kupkę

Koszykarze AZS AGH Kraków pokonali Rycerzy Rydzyna 89:75 i tylko jednego zwycięstwa brakuje im do I ligi. Drugi mecz odbędzie się w najbliższą środę w Wielkopolsce.

Akademicy mieli wygodniejszą sytuację w mijającym tygodniu, bo od powrotu z Koszalina mogli trenować we własnej hali czekając na przeciwnika w konfrontacji o 3. miejsce. Tymczasem to ekipa z Rydzyny, która od porażki w środowy wieczór w Lublinie musiała dwukrotnie przemierzyć wszerz Polskę, była od początku na wyższych obrotach.
Wprawdzie Konrad Mamcarczyk otworzył zapis „trójką”, ale zaraz jego wyczyn skopiował Kamil Chanas, a Dawid Bręk dwukrotnie (sprytnie, zza kosza i kozłem w kontrze) obsłużył swojego brata Mateusza, który finalizował to miękkim rzutem i wsadem z obu rąk. 3:7, 5:9, a po kolejnym trafieniu za trzy Chanasa, który 15 sezonów spędził w ekstraklasie – 7:12.
Później jednak gospodarze coraz lepiej bronili, wymusili m.in. błąd pięciu sekund przy wybiciu zza linii końcowej i stratę w koźle. Michał Medes całkiem nieźle radził sobie w „pomalowanym” z Maciejem Rostalskim, mającym więcej minut w I lidze, niż on w jakichkolwiek rozgrywkach PZKosz.
Kiedy na dodatek zszedł Dawid Bręk, grą przyjezdnych zaczął rządzić chaos, nawet Chanas odpalił kompletnie nieprzygotowany rzut. Zrobiło się 12:12, a potem od 14:15 – 18:15.

Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 18:17, a w drugiej role się odwróciły. To krakowianie odskakiwali – na 24:19, 31:26, 36:29 (kiedy w 16. minucie odkorkował się Bartosz Wróbel) i 42:35, gdy Medes najpierw zapunktował po pick’n’rollu z Mamcarczykiem, a potem przechwycił podanie rywali przekozłował 15 metrów i zapakował.
Zespół z Rydzyny, „sypialni” Leszna, kontynuuje niejako tradycje tamtejszej KK Polonii. Szefem obu klubów jest Jacek Kaszuba, wiceprezes firmy Jamalex, wcześniej sponsorującej lesznian, a teraz Rycerzy. Trzon składu stworzyli klasowi zawodnicy, ostatnio występujący w wycofanych w ubiegłym roku z I ligi, Polonii i Biofarmie Basket Poznań. W drugiej odsłonie jednak więcej wnieśli zmiennicy: Michał Samolak, Szymon Krówczyński i Gerard Świerczyk. Pomogli w wyrównaniu na 24:24 oraz redukcji strat do 38:35 i 43:41 – po dwutakcie Samolaka do wtóru syreny wzywającej na przerwę.
Po niej rezultat się wahał – 45:41, 45:45, 47:45, 47:49, 51:49, 51:52, 54:52 – świetnie pod atakowaną „deską” odnajdywał się Szymon Milczyński, a Chanas wolnymi, przechwytem i lay-up’em zaświecił na tablicy 54:57.


Kryminał autora tej relacji, Pawła Fleszara, można kupić TUTAJ.

Michał Pieniążek był jednym z bohaterów pierwszego spotkania ćwierćfinałowego, z Turem Bielsk Podlaski, opisywaliśmy to TUTAJ. Dzisiaj jednak przekroczył własne bariery i granice wyobraźni obserwatorów. Już w pierwszej połowie toczył nieustępliwy bój Dawidem Brękiem, specjalistą od pierwszoligowych finałów (można o tym przeczytać TUTAJ), raz nawet ubiegł go pod obręczą, a dwukrotnie ukłuł z dystansu.
W trzeciej dziesięciominutówce stał się mistrzem ceremonii, w trakcie której jego team zrobił run 10:0, okres 4 minut i 15 sekund wygrał 15:2, a całą część zamknął wynikiem 69:59. Wraz z Mikołajem Smarzy, Wróblem i Mamcarczykiem bili się na ziemi i w powietrzu (bloki), trafiali z góry i z bliska, lecz częściej z daleka. W pewnym momencie „Piniondz” wyłapał airballa i dobił, mimo asysty o głowę wyższych przeciwników, a w ostatniej akcji kwarty spenetrował, ściągnął na siebie defensywę i znalazł na otwartej pozycji na obwodzie „Mamcara”, który trafił stamtąd.
Kiedy w czwartej części Pieniążek ostatecznie opuszczał plac, utonął cały w przepastnym uścisku niedźwiedzia trenera Wojciecha Bychawskiego. Nieco wcześniej oldskulowy didżej Jan Domański fetował go kultowym utworem, liczącym niemal pół wieku „Money” Pink Floyd. Którego tekst brzmi, swoją drogą, jak niektóre współczesne kawałki hip-hopowe…
Znajdź dobrą robotę z dobrym wynagrodzeniem i będziesz OK
Kasa, to napęd
Zgarnij gotówkę obiema łapami i złóż na kupkę
Nowy samochód, kawior, marzenia na jawie
Myślę, że kupię sobie klub piłkarski

(tłumaczenie za tekstowo.pl)

Patryk Wydra od pewnego czasu ma problemy z plecami, w sobotnie popołudnie pospinało go tak, że nie był w stanie dokończyć rozgrzewki. Większość pierwszej połowy przeleżał na parkiecie za ławką rezerwowych, doprowadzany do użytku przez dwie masażystki, a w antraktach zwisał z drabinek bądź próbował truchtać za linią. W 22. minucie pojawił się na boisku. W czasie pauz w grze, jak baletnica, wspinał się na palce z dłońmi wyciągniętymi wysoko nad głową, co byłoby zabawne, gdyby nie budziło współczucia. Mimo dolegliwości, potrafił jednak zapisać się wyraźnie w raporcie statystycznym. Wkrótce po wejściu przymierzył zza łuku, na starcie czwartej części rozmontował obronę Rycerzy i podał do Smarzego, który strzelił za trzy. Wróbel dołożył do tego akcję 2+1, Paweł Zmarlak lewego haka, a gdy upływał czas jednej z następnych akcji – Wydra ratunkowo, na jednej nodze i jedną ręką, z siedmiu metrów wrzucił piłkę do „dziury”.
Do ostatniego gwizdka pozostawało wtedy niewiele ponad pięć minut, AZS AGH przeważał 82:63 i nic już nie mogło się zmienić. Nawet kiedy piąte faule złapali Mamcarczyk i Medes (czwartego dostał za ruchomą zasłonę, a zaraz po nim „dacha”, bo sędzia wtrącił się w jego rozmowę ze szkoleniowcem, w której Michał użył nieparlamentarnego słowa). Półtorej minuty później plac opuścili zresztą podstawowi koszykarze Rycerzy.

Drużyna, która zajmie trzecie miejsce w II lidze, awansuje na zaplecze ekstraklasy. Rywalizacja jednak toczy się do dwóch zwycięstw, drugie spotkanie odbędzie się 26 maja, o g. 19, w Rydzynie. Ewentualną trzecią konfrontację zaplanowano pierwotnie na 29.5, jednak złożona z II-ligowych zawodników reprezentacja Akademii Górniczo-Hutniczej awansowała do turnieju finałowego akademickich mistrzostw Polski, organizowanego w Łodzi w dniach 27-30 maja. Gdyby więc była konieczność rozstrzygania losów trzeciej lokaty w trzecim meczu, zostanie on rozegrany 2 czerwca w Krakowie.
PAWEŁ FLESZAR

AZS AGH Kraków – RYCERZE Rydzyna 89:75 (18:17, 25:24, 26:18, 20:16)
Sędziowali:
Mirosław Wysocki i Dominik Hałka.
AGH: Smarzy 18 (1×3, 5 zb., 4 prz.), Pieniążek 14 (3×3, 4 zb., 3 as.), Mamcarczyk 13 (2×3, 4 zb., 4 as.), Wróbel 11 (2×3, 4 zb. 4 as.), Zmarlak 9 (7 zb., 6 as.) oraz Medes 8 (5 zb.), Wydra 8 (2×3), Dyrda 5, Matyja 2, Biegoń 1, Szwedo, Korbiel. Trener: Wojciech Bychawski.
RYCERZE: Milczyński 18 (10 zb.), Chanas 17 (2×3, 2 prz.), M. Bręk 10, Rostalski 4 (4 as.), D. Bręk 1 (8 as., 5 zb.) oraz Samolak 9 (1×3, 7 zb.), Świerczyk 7, Krówczyński 5 (1×3), Nawrocki 4 (2 prz.), Kin, Domagała. Trener: Jędrzej Jankowiak.

Pozostałe wyniki play off II ligi koszykarzy można znaleźć TUTAJ

Komentowanie zablokowane.